"Olu, kocham cię i bardzo przepraszam za to, co zrobiłem. Nie myślałem trzeźwo. Byłem pojebanym idiotom. Proszę, wróć. Jutro wracamy do Londynu i nie chcemy cię zgubić. Kochanie, błagam!
Twój Harry <3 xx"
Ten tekst został mi w głowie. Nie mogłam normalnie myśleć i funkcjonować. Harry mnie zranił, a teraz za wszystko przepraszał? Nie, nie, nie. Tak łatwo ze mną nie pójdzie. Wzięłam się w garść i przynajmniej postanowiłam się sztucznie uśmiechać. Justin chodził z "miną mordercy" i nikt nie wiedział o co właściwie chodzi. Poranki nie należały w tym domu do najlepszych, ale to...? To już totalnie wytrąciło mnie z równowagi. Postanowiłam iść na spacer, gdzie będę mogła pobyć trochę sama.
Trafiłam do jakiegoś lasu. Czułam na sobie czyiś wzrok, a mimo to nie przestawałam posuwać się dalej w głąb puszczy. Przystanęłam. Mój telefon za wibrował kilka razy. Wyjmując go z kieszeni odblokowałam ekran i spojrzałam na wyświetlacz.
Od Harry:
"Wróć proszę! Popełniłem duży błąd... Gdzie jesteś?"
Łzy aż pchały do oczu na widok tego SMS'a. Było mi przykro, a jednocześnie byłam wściekła. Osoba podążająca za mną nie miała ochoty się oddalać. Ostrożnie stąpając wślizgnęła się za krzaki i obserwowała nie bystrymi oczami. Nie był to ktoś mojego wzrostu, bo szedłby inaczej i jeszcze bardziej uważnie. Podejrzewałam, że jakieś dziecko mnie śledzi. Utkwiłam wzrok w krzaku, który lekko się poruszał i wpatrywałam się w niego dobre dziesięć minut. Wreszcie ktoś wyszedł zza krzaków z nadąsaną miną i spuszczoną głową. Miał, a raczej miała długie długie, pofalowane, kasztanowe włosy i czerwoną sukienkę. Na nogach granatowe sandałki, a na siebie narzucony granatowy sweterek. Podnosząc głowę ujawniła swoją twarzyczkę. Duże, granatowe oczka pozwoliły mi rozpoznać małą Avę.
-Cześć.- powiedziała nieśmiało.
-Co ty tu robisz, Ava?- zapytałam chwytając się za koniec nosa.
-No wiesz. Bawiłam się w detektywa i zaczęłam cię śledzić.- spuściła swoją małą główkę.
-Po co?
-Dla zabawy.
-A co gdybyś się zgubiła w lesie?- podniosłam głos.- Pomyślałaś o tym?
-Nie...- rozpłakała się i uciekła w stronę domu.
Byłam wkurzona na siebie i na nią. Co ta gówniara sobie wyobrażała? Mogła po prostu poprosić, żebym zabrała ją na ten pieprzony spacer, a nie zakradać się. Co gdyby zjawił się tutaj jakiś zboczeniec? Nieważne. Muszę za nią biec. Ta dziewczynka może się zgubić w tym kurewskim lesie. Hm... Teraz już wiem, że zyskałam bipolarność. Naprawdę.
-Ava! Zaczekaj!- darłam się.
Biegłam przez las dobre piętnaście minut zanim znalazłam ją siedzącą pod drzewem. Płakała. Nie powinnam zachowywać się tak wobec siedmioletniej dziewczynki.
-Mogę?- zapytałam siadając obok niej.
-Nie.- odparła.
-Dlaczego?- skrzywiłam się.
-Bo przez ciebie płaczę! Teraz już chyba mogę powiedzieć o tobie dziwka!- nie ukrywam, że jej słowa mnie zabolały. Natychmiast podniosłam się z miejsca. Opętał mnie szatan.
-Coś ty do mnie powiedziała?- zapytałam gniewnie.
-To, co słyszałaś!- syknęła przez łzy.
-Dobra, należało mi się to. Wstawaj.- uśmiechnęłam się sztucznie.
-Co ty ode mnie chcesz? Nie wystarczy ci już znęcanie się nade mną?- załkała.
-Kto powiedział, że się znęcam nad tobą?!- zdziwiłam się. Jej słowa ukłuły mnie prosto w serce.
-Przez ciebie płaczę, nakrzyczałaś na mnie!
-Słuchaj, Ava. Nakrzyczałam na ciebie, bo mogło by ci się coś stać. W lesie jest niebezpiecznie. Nie wiem dlaczego płaczesz, ale przestań, bo to tylko mała sprzeczka między nami.
-Naprawdę? Tu jest niebezpiecznie?- Ava otworzyła szeroko oczy. Jak na siedmiolatkę miała rozum czterolatki.
-Tak. Jeśli coś stałoby się tobie, nie wybaczyłabym sobie. Chodźmy do domu i już nie płacz.- wzięłam małą na ręce.
-Dobrze.- uśmiechnęła się i przytuliła mnie mocno.
Godzina jedenasta rano. Przyniosłam dziewczynkę do pokoju i poczułam wibrację telefonu w kieszeni. Znów dostałam SMS'a od Harrego.
Od Harry:
"Kochanie, mam nadzieję, że nic ci nie jest. Proszę, wróć jak najszybciej do Londynu. Aktualnie jestem w samolocie. Została jeszcze godzina lotu. Wróć Olu. Czekam na ciebie.
Kocham, Harry. xx"
Jak Harry mógł myśleć, że wrócę i wszystko będzie po staremu. Justin podszedł do mnie od tyłu i przyciągnął całując moją szyję.
-Justin...- jęknęłam.- Pojutrze...
Bieber obrócił mnie do siebie. W jego oczach była dzika chęć czegoś. Zaś w moich niepewność i podniecenie.
-Co pojutrze?- zapytał wzmacniając uścisk.
-Muszę wrócić do Londynu.- posmutniałam.
-Nie, proszę. Zostań ze mną.
-Nie, Justin. Muszę wrócić do Londynu. Obiecałam Zaynowi, Louisowi i Kaśce, że wrócę.
-Nic nie jest w stanie cię przekonać, prawda?- zapytał z nadzieją w oczach.
-Nie skarbie. Chociaż... jedź ze mną do Londynu.- oplotłam rękami jego szyję.
-Dobra, ale nie ręczę za siebie, jak Styles coś ci zrobi.- syknął.
-Okej.- pocałowałam go w policzek.
Telefon za wibrował w mojej kieszeni.
Od Harry:
"Ola! Wróć do Londynu najszybciej jak się da! Kocham cię!
Harry xx"
Widać, że SMS nie spodobał się Justinowi. Natychmiast chwycił mój telefon i już chciał odpisać, kiedy mu go wyrwałam.
-Nie warz się nawet napisać jednej literki.
-Dobrze już, dobrze- podniósł ręce do góry- nie musisz tak na mnie naskakiwać- zaśmiał się.
Wieczorem postanowiłam sobie cyknąć fotkę. Tak dawno nie zamieszczałam ni na Facebooku, że aż zaczęłam dostawać pytania na tablicy typu: "Dawno nic nie wstawiłaś... Coś ci się stało?!", "Ej, kiedy coś wstawisz. Dawno nic nie było..." i takie tam. Zrobiłam szybko zdjęcie i wstawiłam:
Dla ludzi, którzy byli spragnieni moich zdjęć xD xx
Wasza Olka
Dałam mnóstwo oznaczeń w zamian dostając mnóstwo komentarzy. No wiecie : "Piękna jak zawsze, dzięki :*" i te pe. Wkurwiało mnie to, bo ludzie chcieli być bardziej znani dzięki mnie. Ktoś musiał im powiedzieć, że wyjechałam na ferie do One Direction. Tylko kto? Dobrze, że nie wiedzą o Justinie.
Na Twitterze też nic nowego. Przeglądając tweety znalazłam jeden ciekawy:
Jeśli znasz Olę Dębską dołącz do nas na Facebooku. (LINK)
Hmm... weszłam natychmiast na tę stronę. Moje zdjęcia, moje filmiki. Ludzie z pozytywnymi pytaniami, odpowiedziami, w ogóle tekstami. Byłam zaskoczona. Nikt mnie nie hejtował ani nic...
Postanowiłam napisać do admina strony:
"Hej Adminie. Jestem Ola Dębska. Prawdziwa. Bardzo ci dziękuję za otwarcie takiej strony. Dzięki tobie zyskałam trochę sławy. Powiedz mi kim jesteś, a powiem o tobie na Twitterze i Facebooku."
Zdecydowanie chciałam poznać administratora tej strony. Odłożywszy komputer poszłam do łazienki. Kiedy wróciłam Justin siedział przy moim komputerze.
-Mmm... widzę, że masz fanów.- zachichotał.
-Przypadkiem natrafiłam na link. Przyszedł może e-mail?
-Tak, coś tu pisze, ale po polsku.- skrzywił się.
-To dobrze- zaśmiałam się.
W e-mailu:
"Witaj Olu. Znasz mnie doskonale. Przyjeżdżaj lepiej do Londynu, bo się stęskniłam. Twoja Kacha xx ;*"
-I co?- zapytał z zniecierpliwieniem Justin.
-To Kaśka otwarła stronę. Kocham ją po prostu.
-A nie mnie- Justin udał, że jest smutny.
-Ją po przyjacielsku, a ciebie najbardziej na świecie.- pocałowałam go w usta.
-Skarbie, szykuj się na koncert.- powiedział odrywając się ode mnie.
-Co? Teraz?- zapytałam zdziwiona.
-Tak... mówiłem ci przecież.
-na śmierć zapomniałam. Daj mi godzinę. Będę gotowa.
-Dobrze.- zachichotał.
W przeciągu kilku sekund znalazłam się w łazience. Weszłam pod prysznic i pozwoliłam ciepłej wodzie masować moje zmęczone ciało. Rozpuściłam włosy i zaczęłam delikatnie masować palcami powierzchnię głowy. Wyszłam niechętnie po dwudziestu minutach i owinęłam ręcznikiem ciało, oraz włosy. Zrobiłam lekki makijaż i zabrałam się za dokładne suszenie włosów. Dziesięć minut nieznośnego, gorącego powietrza uderzało mnie w czerwone policzki. Skończywszy zauważyłam, że włosy same zrobiły się falowane co pozwoliło mi zaoszczędzić Kilkanaście dobrych minut. Wytarłam dokładnie moje ciało i podeszłam do szafy. Ubrałam bieliznę i spojrzałam na wyświetlacz. Wiadomość od Harrego.
Od Harry:
"Ola, martwię się o ciebie! Wróć do mnie. Kocham.
Harry. xx"
Wkurzona rzuciłam komórkę na łóżko i zabrałam się za wybieranie odpowiedniej sukienki. W końcu wybrałam odpowiednią kreację na dzisiejszy wieczór. Mała granatowa , czarne sandały na obcasie. Złoto-ciemnoturkusowa bransoletka wspaniale pasowała do lawendowych kolczyków z piórek.
Na siebie zarzuciłam czarną, skórzaną kurtkę i zrobiłam zdjęcie, żeby zobaczyć jak wyglądam:
-Justin! Jestem gotowa!- krzyknęłam schodząc po schodach. Chłopak nerwowo chodził po korytarzu sprawdzając zegarek, jakby czekał na powrót swojego dziecka.- Co jest?
-Czekam na ciebie.- uśmiechnął się, po czym złapał mnie za rękę i pociągnął w kierunku swojego samochodu. Wiedziałam, że coś się stało. Nie byłam głupia.
-Justin...- odparłam troskliwie- co się dzieje?
-Ma być Nick. Selena go zaprosiła, a ja go nie chcę widzieć.
-Jesteś zazdrosny o Selenę?- zapytałam smutno.
-Nie. Przez to co Sel zaczęła mówić, a potem jeszcze to zdjęcie z Nickiem. Czuje, że to przez niego Selenie chciało się płakać na nasz widok.
-Coś sugerujesz?
-Myślę, że na tej imprezie on jej coś zrobił. Od tamtego czasu jest... inna. Cały czas sprawia wrażenie nieobecnej. Martwi mnie to i dlatego postanowiłem zapytać Jamesa o to. Na pewno coś wie.- westchnął.
-Kiedy zadzwonisz?- zapytałam bacznie mu się przyglądając.
-Mam zamiar zapytać go na koncercie. Będzie za sceną pomagał mi wybrać rzeczy.
-Dobra, a ja mogę...?
-Pewnie, że tak! Co to za pytanie?
Przytaknęłam. Justin natychmiast zrobił głośniej radio. Leciały wiadomości, a w nich między innymi o tym, że jakiejś matce zniknęło troje dzieci. Od razu się zaśmiałam, bo doskonale wiedziałam o kogo chodziło. Chwilę później leciały piosenki. Na chwilę szeroko otworzyłam oczy wpatrując się w ekranik z nazwą stacji. Leciało "Kiss you" One Direction. Wtedy przypomniałam sobie czas, który z nimi spędziłam. Musiałam wrócić pojutrze do chłopaków, bo oszaleje. Jednak chciałam, żeby Harry trochę pocierpiał.
Z perspektywy Justina
W garderobie pojawił się James. Na widok Oli nieźle się zdziwił:
-Wow, stary, jaka laska. Gdzie byłaś całe moje życie, skarbie?- zapytał z czarującym uśmiechem.
-Wyluzuj. Ona jest moja.- objąłem Olę ramieniem i się łobuzersko uśmiechnąłem.
-Ty jesteś z... nim?- zapytał nie przyjmując tego do wiadomości.- Jesteś na niego za ładna. Jesteś dla mnie.- zachichotał.
-Dobra, dobra. Nie kłóćcie się.- zawołała dziewczyna, po czym pocałowała mnie w policzek.
-Racja.
-Pomóż mi z tymi pieprzonymi ciuchami.- podszedłem do jednej z szaf.- Um, James?
-Tak?- zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem na twarzy.- Co jest?
-Co stało się między Nickiem a Seleną na twojej imprezie?
-No więc, gość jest odważny. Na pierwszym spotkaniu weszła mu do łóżka.- zachichotał- potem pokłócili się ostro na końcu imprezy, czyli o jakiejś trzeciej nad ranem. Jednak jak wychodzili Nick objął ją i, zanim zaczęła protestować, pocałował ją.
-Skąd ty tyle wiesz?
-Po prostu spędzałem z nimi czas. Gdy poszli na górę Nick poprosił mnie o klucz od pokoju. Oczywiście nie chciałem, ale sam sobie go poszukał. Potem jak wychodzili zrobiłem im to zdjęcie, które ci przysłałem.
-No w sumie fakt. Sel była pewnie upita.
-Zgadza się. Ledwo chodziła. On też całkiem mocno wstawiony.- gdy James wypowiedział te słowa lekko się skrzywił.
-No cóż. Pomóż mi z tymi pieprzonymi rzeczami i idę na scenę.
-Zbyt często mówisz "pieprzyć" Bieber.- zaśmiał się James i podszedł do półki z ubraniami.
Z perspektywy Oli
Usiadłam sobie w pierwszym rzędzie, żeby móc dobrze widzieć chłopaka. Wszystkie dziewczyny siedzące za mną i obok mnie piszczały z podniecenia. Tylko jedna płakała. Siedziała akurat po mojej lewej.
-Co jest?- zapytałam widząc jej zapłakaną twarz. To raczej nie były łzy szczęścia. Nagle dziewczyna podkuliła nogi na siedzeniu. Teraz byłyśmy tylko we dwie:
-Mój chłopak mnie dzisiaj rzucił. Powiedział, że kocha inną.- łkała.
-Jak ci na imię?- zapytałam z głosem pełnym troski.
-Jestem Kayla. Mam szesnaście lat.- odpowiedziała wyrzucając z siebie kolejny potok łez.
-A chcesz, żeby były był zazdrosny o ciebie?
-Tak, ale jak to zrobimy, skoro Bieber ani mnie, ani ciebie nie zna?
-Zna mnie- uśmiechnęłam się.- Ej, Justin!- wrzasnęłam na co chłopak od razu podszedł.
-Tak, skarbie?- zapytał ze słodkim uśmiechem.
-Wy razem?- Kayla była zszokowana.
-Tak, ale Justin... zawołaj Jamesa.
-Już.
Pięć minut później James zjawił się przede mną.
-James, to jest Kayla. Chłopak ją dzisiaj rzucił.
-Jak mógł? Jesteś zbyt piękna, aby mógł cię rzucić.
-Na-naprawdę?- wyjąkała dziewczyna.
-James. Zrób tak, żeby podczas jednej piosenki Justin wziął ją na scenę, pocałował, powiedział, że jest piękna i że chodzi z tobą.
-Da się zrobić.- James wbiegł na scenę do Jus'a, a Kayla tylko wpatrywała się we mnie ze zdumieniem.
-Dzięki.- powiedziała po jakimś czasie.
-Nie ma sprawy.
Justin śpiewał, aż w końcu zaprosił Kaylę na scenę. Dziewczyna ruszyła ww jego kierunku. James podał jej rękę i weszli na scenę. Justin chwycił jej nadgarstek na co dziewczyna momentalnie się uśmiechnęła.
-Kayla jest piękna. James, twoja dziewczyna czeka.- skinął na nią. Potem oboje pocałowali ją w policzek. Kayla była w siódmym niebie. Chwilę myślała, po czym powiedziała do Jamesa : "Kocham Cię James", a po chwili już się całowali. Na to cały tłum ludzi zrobił: "ooooo".
Dojrzałam Selenę i Nicka po drugiej stronie rzędu. Siedzieli i się obejmowali. Co jakiś czas flirtowali. Teraz najchętniej podeszłabym do niej i walnęła prosto w jej paskudną, kłamliwą twarz. Jednak szybko zapomniałam o moim agresywnym planie, ponieważ na scenie Justin powiedział moje imię. "Ola, come here". (Ola, podejdź tutaj). Ruszyłam w kierunku sceny. Chłopak podszedł bliżej i chwycił moją rękę.
-Muszę wam coś powiedzieć- przygryzł wargę zwracając się do fanów- Ja i Ola jesteśmy razem. Seleny nie zdradzam. Ona jest szczęśliwa z Nickiem. Najwyraźniej nie pasowaliśmy do siebie. Teraz cieszę się wyłącznie nią. Zaakceptujcie to.
Przez tłum ludzi przeszedł cichy szmer, a potem kolejne: "ooooo".
Justin chwycił mnie za biodra, przyciągnął do siebie i pocałował. Tysiąc ludzi patrzyło na nas i robiło zdjęci, czy filmy.
-Justin... to było... niesamowite!- krzyknęłam wchodząc do samochodu.
-Starałem się, kochanie.
Resztę drogi przemilczeliśmy z powodu "ogarniania sytuacji".
W swoim pokoju czułam się najlepiej. Znaczy Justina pokoju. Usiadłam na skraju łóżka z otwartym laptopem i weszłam na facebooka. Nagle pojawiło się milion powiadomień! Pojawiło się też milion zaproszeń. Zamknęłam Facebooka i weszłam na twittera. Tam również było mnóstwo kolejnych pierdoł. Z hukiem zamknęłam laptopa. Mój telefon zaczął wibrować w torebce.
Od Harry:
"Ola! Gdzie ty jesteś? Przyjedź do Londynu! Kocham cię!
Twój Harry :*"
I jeszcze jedna wiadomość, tym razem od innego kierunkowca.
Od Louis:
"Ola! Co ty wyprawiasz? Odciągamy Harrego od internetu i telewizji, bo jest głośno o twoim związku z Justinem. Wracaj szybko. Uważaj na siebie.
Lou xx :)"
Jakich kamer? Nie kapuję o co chodzi. Zbiegłam szybko na dół. Włączyłam telewizor. Wszędzie pełno filmików ze mną i Bieberem.
-Z ostatniej chwili- usłyszałam w telewizji- Justin Bieber pozwolił sobie na zbyt dużo. Wiadomo, że zdradził Selenę, która znalazła pocieszenie u Nicka. Ola Dębska jest nieczuła. Zrujnowała wspaniały związek młodych gwiazd, a to właśnie od nich brało przykład wielu nastolatków i również starszych. Między innymi też gwiazdy Show Biznesu. Czy Ola dostanie za swoje od wściekłych fanek?
Byłam załamana.





Ubustwiam twój blog miśqu :*
OdpowiedzUsuńDziękuję ;*
UsuńDziękuję i na pewno zobaczę. :3
OdpowiedzUsuń