Nieważne. Muszę się teraz wsypać przed odlotem. Zostało mi jeszcze jakieś 11 godz. A jest 24:00 :D
No więc matematycznie rzecz ujmując to o 11 wyjeżdżam. :) Ok. Jeszcze ostatnie moje ulubione dwa sweterki i jetem gotowa.
* Sen *
Nagle znalazłam się na zupełnym pustkowiu. Postanowiłam zamknąć oczy, aby załagodzić strach. Trzymałam tak chyba dziesięć minut... Otwierając je zobaczyłam przed swoimi oczyma zielone tęczówki. Tak pociągające i niewinne, że już się nie bałam. Odsunęłam się od postaci. Stała zdecydowanie za blisko. Jednak trans w jakie wprowadziły mnie jej oczy były silniejsze. Podeszłam do niej tak blisko, że nasze usta prawie się stykały.
-Jestem Harry- powiedział.
-A ja Olllaaa- rozmarzyłam się.
Chłopak jeszcze bardzie przybliżył swoją głowę i nagle zaczął padać deszcz. Oboje odskoczyliśmy, a ja mogłam zobaczyć nareszcie twarz Harrego. No nie wierzę. To Styles z One Direction ma tak hipnotyzujące oczka. Po chwili zdezorientowania znów znaleźliśmy się tak blisko. Niemal czułam jak moje serce, moje całe ciało, wyrywa się do niego. Nie wytrzymałam... Musiałam go pocałować. Z głębi lasu, który nas otaczał (nie wiem skąd się pojawił) wydobył się głos, tak mi znajomy głos Słonia. Raper śpiewał oczywiście Love Forever. Nie wiedzieliśmy o co chodzi. Usłyszałam mój ulubiony fragment : "... Miała dwa czarne kruki wydziarane na łopatkach, było jasno jak za dnia, nie lubiła gasić światła...". Ale co to do cholery ma znaczyć? Mocno się przeraziłam, gdy zza krzaków wyszedł wykonawca tego utworu. Patrzyłam na niego, on na mnie. Harry osłonił mnie, jednak ja wiedziałam co robić. Słoń zawsze w teledysku, no może nie, ale w moich ulubionych piosenkach jest śmierć. Mógł wyciągnąć szybko nóż i mnie zadźgać.
-Chodź Harry- szepnęłam.
-Ok. - rzekł bez wahania.
Szybkim biegiem przedzieraliśmy się przez zarośla. Nadal słyszałam jego piosenkę : "...Erotyczny koszmar, była coraz bardziej sina, lecz on wpadł jakby w trans i już nie mógł się zatrzymać...".
Kurwa no... co Słoń robi w takim momencie w środku lasu śpiewając "Love Forever"? No cóż. W końcu przestaliśmy słyszeć rapera. Wybiegliśmy za to na sam środek ulicy i zaczęliśmy się całować.
I...
Sen się urwał. Obudziłam się... ;(
Tsaaa... Najlepsze momenty, a ja się budzę. No cóż takie życie.
Na zegarku jest dopiero godzina siódma, więc mam jeszcze jakieś cztery godziny. Ubranie się było nie łatwe. W końcu ubrałam się po jakiejś godzinie w jakieś normalne ciuchy.
Godzina 10:02
Lotnisko w Bydgoszczy
-Siema Natii- rzuciłam wesoło na powitanie przyjaciółce.
-Hej- powiedziała- Jak tam?
-Jest okej- powiedziałam niepewnie- A tam ?
-Też spoko, ale powiedz co cię gryzie. Nie zaprzeczaj, bo ja cię znam- Natalia rzekła z powagą.
-No wiesz... Boję się trochę- skrzywiłam się na co ona zrobiła to samo.
-Alex, kurwa, nie masz się czym przejmować. Doskonale znasz angielski, szybko łapiesz kontakty z obcymi, nawet ze zwierzętami masz wspólny język. Poradzisz sobie.
-No dobra. Ty mi w razie coś pomożesz ?
-Tak jasne. Ola, zawsze jestem do twojej dyspozycji.
Po krótkiej rozmowie zaproponowałam kawę, które ewidentnie nie piję. Zamówienie sobie soku było zabawne, bo kelner nie znał francuskiego, w którym postanowiłam wziąć napój. Godzinę gadałyśmy o tym, który z chłopaków najbardziej do nas pasuje. U Natalii wyszło, że Niall, a u mnie, że Harry (i jego przeboskie tęczówki *.*)
Samolot, godzina 11:23
Niestety ani ja, ani Natalia nie będziemy mogły siedzieć koło siebie w samolocie. Natomiast moje miejsce znajdowało się koło ślicznej brunetki. W ręku trzymała jakieś dokumenty. Na telefonie przeglądała swoje i inne zdjęcia :
(to ona, jak coś)
Usiadłam na swoim miejscu.
-Cześć- powiedziała do mnie.
-Umm... Hej- rzuciłam niepewnie.
-To ty jesteś tą co jedzie na konkurs 1D? Widziałam twój filmik na YouTube- rzekła odkładając telefon i dokumenty.
-Tak. A ty to kto?- zapytałam.
-Ja jestem Kaśka. Jadę do nich na konkurs piosenki o miłości. Dziwne te piosenki. Po co im to skoro mają zaawansowanych tekściarzy.- Nie ukrywam, że byłam lekko zdziwiona, ale z czasem zaczęłyśmy sobie mówić skąd jesteśmy, ile mamy lat itd.
- No, więc na szczęście nie będziemy musiały rywalizować- powiedziała 17-latka.
-Tak- stwierdziłam krótko- to dobrze, bo naprawdę ciebie polubiłam- uśmiechnęłam się.
-Ja muszę pokonać jakąś Natalię Antoniewską i Skyller Thomson- skrzywiła się- nie wiem jak, ale raczej to zrobię.
-Natalia to moja przyjaciółka, a Skyller pokonasz, kto wie... może i Natii przegra.- pocieszyłam ją.
-Hej, a ty jesteś stąd tak ogółem?- zapytała nagle.
-Umm... Tak- wyszczerzyłam.
-Wiesz, ja też. tyle tylko, że chodzę na jakieś głupie lekcje do szkoły za miastem.- powiedziała.-
-Przeniosę się do twojej szkoły- zachichotała- bardzo cię polubiłam.
-Wierz mi, że ja ciebie też.
Dwie godziny i pięćdziesiąt-dziewięć minut lecenia samolotem do Londynu.
-Hmmm... kochana, ile masz walizek- zapytała Kaśka wypatrując swojej. W prawdzie już chwytała torbę, ale jakaś baba zaczęła się wydzierać, że to jej.
-Mam dokładnie jedną dużą walizkę i dwie torby podróżne- zachichotałam.
-Ja mam aż trzy, więc w razie coś mogę ci pożyczyć ubrania, jak chcesz oczywiście- zaproponowała.
-Dziękuję ci Kasiu, może skorzystam- uśmiechnęłam się.
-Ola! Ola!- krzyczała nadbiegająca Natalia.
-Co do diabła, czemu się tak wydzierasz?- zmarszczyłam czoło.
-Zginęła mi jedna moja torba. Miałam trzy, mam dwie- powiedziała zdenerwowana dziewczyna- tam było większość potrzebnych ubrań.
-Oj, na pewno znajdą, przynajmniej masz te dwie.- zauważyłam.
-No racja.
-To ty jesteś Natalia Antoniewska? Ola dużo mi o tobie mówiła- zapytała momentalnie Kasia.
-Ta... Tak- zdziwiła się Antoniewska- wy się znacie?
-Umm tak.- przerwałam konwersację.- Mój bagaż!
-Ja jestem Kasia Wojcie...
-Dobrze wiem kim jesteś i dobrze ci radzę, nie wchodź mi w drogę- warknęła Nata.
-Ej, ja tylko chciałam być mi...- nie dokończyła Wojciechowska.
-Tak, jasne, miiiiła. Już ja wiem jaka chciałaś być. Słuchaj, lepiej wypierdalaj z Londynu, bo ja nie mam zamiaru odpuścić- krzyknęła Natalia na co mnóstwo ludzi zaczęło patrzeć na jej dziwne zachowanie.
-Dziewczyny, Natalia!!! Przestańcie- rozdzieliłam je.
Kasia zaczęła płakać, a ja nie wiedziałam co napadło Natalię.
-Natalia, co cię napadło? Dziewczyna chciała być tylko miła!- powiedziałam.
-Niech kurwa wypierdala!
-Pojebało cię? Ona naprawdę jest super, może gdyby...- Nata mi przerwała.
-Ja dokładnie widzę co się dzieję. Teraz z nią się przyjaźnisz. Myślisz, że nie widziałam jak chichotałyście? Obie jesteście siebie warte!- krzyczała.
-To nie tak. Ja poznałam ją w samolocie, a że mi się nudziło zaczęłyśmy gadać. Bardzo się polubiłyśmy, ale to jednak znajoma. Znam ją zaledwie od trzech godzin. Ty zachowujesz się jakby co najmniej walnęła cię w brzuch. Słuchaj. Ja się przyjaźnię z tobą, ale nie wiem jak długo pociągnę przy takim twoim zachowaniu- stwierdziłam.
-Ja pierdole, nienawidzę was po prostu.- warknęła- Jasne, gdyby Janek nie umarł to nadal byś mnie ignorowała. Ta przyjaźń jest nic niewarta!- powiedziała krótko i odeszła. Płakałam. Moja przyjaciółka myślała tylko o jednym- chciała, żebym zniknęła. Po prostu wypierdalała.
Kasia pocieszała mnie, ale to na nic. Wzięłyśmy bagaże i wyszłyśmy z lotniska.
-Tam jest limuzyna. Patrz, Liam do nas macha.- powiedziałam ocierając łzy.
-Ola, nie płacz. Natalia okazała się zwykłą świnią, ale to nie powód do łez.- podniosła mnie na duchu Kasia.
-Zostańmy przyjaciółkami Kasia- odezwałam się po chwili.
-Okej- powiedziała uradowana.
Szybkim krokiem, mijając ludzi, doszłyśmy do limuzyny. Harry i Louis wyszli, aby nam pomóc z walizkami, po czym zaprosili gestem do środka.
-Cześć dziewczyny- powiedział radośnie Niall.- Czy może jest z wami Natalia Antoniewska?
-Nie ma. Pokłóciłyśmy się z nią i gdzieś pobiegła.
-No cóż, my musimy tu jeszcze chwilę poczekać na Skyller Thomson. Britney już jest, ale co z Natalią?-zapytał dotąd cichy Louis.
-Trzeba będzie jechać bez niej, bo wieczności nie można tu czekać.- zaproponował kierowca.
Wtedy ja i Kasia uświadomiłyśmy sobie, że tuż między Stylesem, a Malikiem siedziała Britney Robertson.
-Zayn, masz takie mięśnie, Harry jakie masz wspaniałe loki- podlizywała się Brit.
Blondyna nieźle się napaliła na Stylesa.
-No, trochę pakuję- powiedział Malik nieśmiało.
-Dzięki Britney.- uśmiechnął się Hazza.
Nagle dziewczyna podała mi swoje zdjęcie :
-Tak na pamiątkę, żebyś nie zapomniała, że ze mną przegrałaś- zakpiła.
-Jesteś pojebana- powiedziała Kasia w mojej obronie.
-I mówi to dziewczyna, która jest kompletnie nieładna.
-Ei, przesadziłaś Brit.- pomógł Zayn.
-Dzięki Zayn. Poradzę sobie, tylko dajcie mi dojść do słowa- powiedziałam.
-Okej- odparli równo czekając na moją reakcję.
-Jesteś pojebana, wyglądasz jak dziwka, kompletne bezguście, a do tego brzydkie. Twoje słowa przeciwko tobie- warknęłam.
-Ough...!- oburzyła się- nie...
-Ucisz się Brit, bo tak właśnie jest. Ty tak powiedziałaś, teraz cierp- stwierdził Harry.
-I tak przegrasz suko!
-Nie ma mowy, z tobą? No błagam cię! - zakpiłam.
Ta laska nieźle działała mi na nerwy. Zachowywała się jakby była jakąś sławą. Jednak po krótkiej wymianie zdań weszła rozdrażniona Natii.
-Hello- powiedziała- Why you waiting for me?- zapytała z wyrzutami. (Cześć, czemu na mnie nie czekaliście?)
-My nadal czekamy, tylko że w limuzynie- stwierdził krótko Payne.
-No tak, sora.- rzuciła Antoniewska, a po chwili wcisnęła się po między Nialla i Louisa.
Natomiast Liam cały czas wypatrywał jeszcze jednej osoby, a mianowicie Skyller. Niespodziewanie wyszedł na zewnątrz i otworzył bagażnik. Chwilę pobył na dworze, a po chwili wrócił z kolejną blondynką, za pewne Skyller.
-Cześć, jestem Skyller Thomson, mam siedemnaście lat i pochodzę z Kanady.- powiedziała.
Wyglądała tak:
Sky usiadła między Louisem, a Niallem i jechaliśmy. Godzina drogi minęła szybko przy rozmowie z każdą z nas. Nadąsana Brit nie była nawet pytana. Ona już zraziła do siebie wszystkich. Nawet Skyller zauważyła u niej bipolarność (Patrz: bipolarność- zmiana nastrojów, czyli np. z radosnego na wściekłego o byle co). Najpierw prawiła komplementy wszystkim dookoła, a potem zaczęła mi dogryzać. Jakaś dziwna.
Dom One Direction, godzina 14:09
Chłopacy zaprowadzili wszystkie z nas do różnych pokoi. Ola i ja miałyśmy obok siebie, Skyller naprzeciwko nas (oczywiście na piętrze), a Natalia i Britney miały zupełnie daleko od nas pokoje. Obok siebie.
Może zacznę od tego, że do każdej został przydzielony jakiś chłopak. Do Brit (niechętnie) Liam, do Natalii Niall, do Skyller Louis, do Kaśki Zayn, a do mnie Harry. Dostałam fioletowy pokój :
Pokój miał w połowie dywan, część w której znajduje się łóżko, oraz w połowie panele podłogowe, część w której znajdują się fotele i mały stoliczek i biurko. Z mojego pokoju było przejście do wspaniałego pomieszczenia, które dzieliło się na dwie części: garderobę i łazienkę.
Łazienka była, albo raczej miała fioletowe płytki. Wyglądała niesamowicie.
Garderoba była zielona. Raczej dywan, ale mniejsza. Byłam wniebowzięta. Ściany białe, a na wieszakach i półkach zostało kilka ubrań. Najwidoczniej mieszkał tu ktoś. :
-Bardzo cię przepraszam za te ubrania, ale mieszkała tu nasza styliska. Tworzyła też różne ubrania. Pewnie zostały tu od poprzedniego razu.- zawstydził się Hazza.
-Nic się nie stało Harry. Mam najwspanialszy pokój!-krzyknęłam.
-Wiesz... właściwie to tak. Napisałaś najlepszą piosenkę, więc ci się to należy. Poza tym chciałem ci powiedzieć, że jesteś... że jesteś ładna.- zarumienił się.
-Styles... nie ukrywam, że też mi się podobasz, ale najpierw muszę cię poznać, aby cokolwiek móc zrobić- uśmiechnęłam się lekko.
-Ja tylko chciałem ci powiedzieć, żebyś wiedziała. Po prostu nie chcę, abyś była za cokolwiek zła.- powiedział.- Wiesz co? Zróbmy sobie razem zdjęcie!- uśmiechnął się.
Ok.- powiedziałam.
Cyk! Fota gotowa :
-No. Ślicznotka i Harry- zachichotał chłopak.
-Fajne zdjęcie- uśmiechnęłam się.
-Tak, oczywiście. Od razu idzie na Facebooka i Twittera!- zawołał chłopak.
-Okej, nie ma sprawy- zaśmiałam się.
-HARRY!!!- niemal podskoczyliśmy. To krzyczał Louis.- Harry!!! Złaź na dół. Musimy coś omówić.
-Muszę iść.- powiedział smutno- Przyjdę wieczorem!
-Trzymam cię za słowo Hazza. - wyszczerzyłam się.
Za nim Styles odszedł dał mi buziaka w policzek. Słyszycie? W POLICZEK!!! Jednak przed wyjazdem obiecałam sobie nie zakochać się w żadnym, nie być głupią i takie tam. Ale co ja miałam zrobić?
-Cześć Kaśka, WOW! Ale boski pokój!- krzyknęłam, chodź dobrze wiedziałam, że mój jest lepszy.
-Fajny, nie? Muszę zobaczyć twój!
-No to chodź.
Pokazałam Kasi mój pokój, a ona była wniebowzięta.
-Zasługujesz. Tak jak cię potraktowała ta debilka, to mi się w głowie nie mieści. W sumie mamy fajne pokoje.- zaśmiała się.
-Tak, zgadzam się- szeroko się uśmiechnęłam.
Naszą rozmowę przerwały otwierające się drzwi, w których stały Natalia z Britney.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz