środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 27

- Justin, musimy pogadać.- powiedziałam stanowczym tonem do telefonu.
-Skarbie, co jest?- zapytał troskliwie.
-Dowiesz się. Spotkajmy się przed wejściem do Starbucka.. Okej?
-O 11, w takim razie.
Rozłączyłam się i poszłam do mojej garderoby. Miły dywan powitał moje stopy. To był mój mały, malutki świat, w którym mogłam żyć tylko ja. Jednak dziś.. przez króciutką chwilę. Wybrałam parę brązowych rurek, kremową, pastelową bluzeczkę, lekko prześwitującą i czarne baleriny. Ubrałam się szybko, po czym poszłam do łazienki. Podeszłam do lustra i chwyciłam gumkę, wiążąc włosy w niechlujnego koczka na czubku głowy. Czułam się tak niespokojnie. Martwiło mnie moje postępowanie, a zarazem plotki o Justinie i Selenie. Przemyłam sobie twarz zimną wodą, wytarłam ją i wyszłam z mojego pokoju. Na korytarzu spotkałam wszystkie cztery dziewczyny, które zamieszkały tu na czas konkursu. Britney, Kasia i Skyler. Oczywiście zjawiła się też Natalia. Na szczęście rywalizowałam tylko z Brit. Samo myślenie o niej wywoływało u mnie zły humor.
-Um, cześć. Coś się dzieje?- zapytałam cicho.
Britney od razu zaczęła wyjaśniać, że chłopacy mają chwilowe załamanie, ponieważ trasa koncertowa została odwołana.
-Cóż, nigdy nie spodziewałabym się tego. A  co z konkursem na piosenki?
-Nie wiadomo. Za trzy dni przypada termin oddania tekstów, więc musimy się streszczać.
-A zwłaszcza ja..- westchnęłam.
-Dasz radę.- uśmiechnęła się Britney, po czym odeszła gdzieś ze Skyler, tym samym zostawiając mnie, Kaśkę i Natalię samą.
Zadziwiającym faktem było, że Britney zmieniła się całkowicie. Jej negatywne zachowanie zniknęło. Natomiast Natalia stała z boku oparta o ścianę i wywracała co chwilę oczami. Denerwowało mnie to. Nie mogłam wytrzymać.
-Więc co? Idziemy?- Kasia spojrzała na mnie, Natalia znów to zrobiła. Wywróciła oczami.
-Jasne. Chodź.
-Um.. Natalia, idziesz?- Kasia wydawała się nie pamiętać zaistniałej sytuacji z lotniska, co dobrze wróżyło dla Natii.
-Tak, pewnie.- odpowiedziała nieśmiało wiedząc, iż byłyśmy na nią jeszcze złe za tamto. Jednak nie mogłyśmy zachowywać się, jak dzieci. Nawet i mnie z wolna przemijał gniew, złość i co nie jeszcze. Zeszłyśmy na dół do kuchni rozmawiając w naszym języku. Nagle zorientowałam się, że nawet nie wiem, która godzina. Spojrzałam na zegar. Świetnie, tego brakowało. Za dziesięć jedenasta. Tylko ja mam takie szczęście.. Zabrałam szybko kurtkę, po czym wybiegłam z domu, bez słowa wyjaśnienia. Ogarnęła mnie panika, bo na piechotę jest do Starbucka dwadzieścia minut. Na szczęście Zayn wybiegł za mną.
-Co jest, Olu?- zapytał robiąc troskliwą minę.
-Muszę się dostać w pięć minut do Starbucka. Wiesz.. idę rozmówić się z Justinem.
-Jasne.. Jak chcesz to cię podwiozę.- uśmiechnął się słodko, na co się rozpłynęłam.
-Chodź.
Natychmiast chwycił mój nadgarstek i wsadził do auta. Sam równie szybko wsiadł i pojechaliśmy. W cztery minuty później stałam już pod Starbuckiem i czekałam. Chłopak zjawił się chwilę potem i poszliśmy zamówić kawę. Oczekując na napój, Justin próbował skłonić mnie do mówienia, ale wolałam mieć ze sobą kawę, jak zacznę mówić. Nie wiem czemu, ale mam tak jakoś dziwnie..
-Więc.. chyba masz mi coś do powiedzenia, Bieber.
-Co?- jego wyraz twarzy zmienił się momentalnie z rozbawionego na zaniepokojony, zdenerwowany, co wskazywało na to, że jednak coś ukrywał przede mną.
-Dobrze wiesz, o czym mówię, Justin.- wzięłam duży łyk kawy i delektowałam się każdą chwilą, czując jej smak na języku.
-Ale ja kompletnie nie wiem, o czym ty mówisz!- bronił się, jednak kłamstwa nie były jego mocną stroną.
-Powiedz po prostu co było wczoraj na imprezie.- powiedziałam wprost, siorbiąc kawę.
-No więc, zorganizowałem imprezę, na którą zaprosiłem chłopaków. Zjawiła się też tam Selena i Taylor Swift. Nagle stare uczucia między mną a Gomez wróciły i resztę nocy spędziliśmy na całowaniu i innych pieszczotach. Nie pamiętam, czy doszło do czegokolwiek innego, ponieważ nic nie pamiętam.- westchnął smutno Justin.- Ale będziemy nadal razem?- zapytał z iskierką nadziei.
-Ty chyba sobie żartujesz?! Jesteś dupkiem, Justin. Dwulicowy dupek!- krzyknęłam, policzkując go. Odbiegłam z płaczem w stronę samochodu Zayna i wsiadłam. Chłopak próbował mnie gonić, lecz powoli znikał z mojego pola widzenia. Malik spojrzał na mnie z pełnym zatroskaniem.
-Co się stało?
-On nie wie, czy nie robili czegoś więcej.- głos mi się załamał.
-Zabiorę cię gdzieś.- uśmiechnął się.
-Byle dalej od niego.
-Nie ma sprawy.
Zayn potrafił pocieszyć człowieka w każdej sytuacji nawet samym byciem tu. Siedziałam cicho płacząc. Spoglądałam w szybę. Świeciło majowe słońce i było w miarę ciepło. Nie potrafiłam jednak zapomnieć o Justinie. Nie mogłam się powstrzymać i napisałam do Seleny sms.
'Ty zdziro! Jak mogłaś? Myślałam, że jesteśmy, a raczej byłyśmy, przyjaciółkami! 
Po chwili dostałam odpowiedź.
'No błagam. Naprawdę myślałaś, że Justin cię kocha? On chce być ze mną. I.. Przyjaciółki? Ta przyjaźń była sztuczna, skarbie. Aha.. I uważaj sobie na przyszłość, bo nazywanie mnie zdzirą to coś niewyobrażalnie obrażającego. To na razie ostrzeżenie.
Ona mi grozi? Z resztą mam ją w głębokim poważaniu. Nie lubię takich osób. Sama może ukradłam Selenie chłopaka, ale on tego chciał. Nie był pijany. Ona bawiła się nim, jak nie myślał trzeźwo. Zaplanowała to! Dziwka.
-Hej, co jest? Wyglądasz, jakbyś miała zabić.
-Nic. Selena się stała.- warknęłam natychmiast tego żałując.
Nie mogłam wyżywać się na chłopaku, który jest dla mnie naprawdę miły.
-Przepraszam..- westchnęłam.- Po prostu mam załamanie nerwowe. Pewnie chwilowe.
-Miejmy nadzieję.- Zayn uśmiechnął się, po czym skupił się całkowicie na drodze. W niecałe dwadzieścia minut dojechaliśmy do lasu. Malik wjechał na leśną drogę, która była wąska, lecz wystarczająco szeroka, by przejechał tu wypożyczony Land Rover.
-Gdzie my..?
-Jedziemy do domku, który kupiłem rok temu. Przyjeżdżam tu, by uporządkować moje myśli.
-Czyli bardzo często.- zachichotałam.
Zayn spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. Kolejny raz pożałowałam moich słów. Przecież on tyle przeżył! Zerwanie z dziewczyną na pewno go bardzo dużo kosztowało. Zachowałam się po prostu jak gówniara. Typowa gówniara!
-Przepraszam..
-Nie szkodzi. Mogłaś zapomnieć, nie wiedzieć.
-A na ile tam zostaniemy?- zapytałam, by ożywić nieco rozmowę.
-Na tyle, ile będziesz chcieć. Dam ci czas, żebyś wszystko przemyślała i powiedz, kiedy będziesz chciała wrócić do cywilizowanych miejsc.- uśmiechnął się.
-Naprawdę?
-Tak.
Zayn nagle zatrzymał samochód, a przed nami pojawił się dość duży domek.
-Jeden problem.. Mam tu tylko swoje rzeczy i kilka Eleonor.- zachichotał.
-Poradzę sobie.
-Okej, no to chodź.
Chwycił moją rękę, po czym zaprowadził do drzwi, a dalej do odrębnego pokoiku, w którym miałam mieszkać. Pokój wcale nie był taki skromny, jak się wydawało z jego opisów. Podłoga była drewniana.. Podobnie jak ściany, tylko jaśniejsza. Ściany miały kolor gorzkiej czekolady. Na środku pod ścianą stało łóżko, również częściowo z drewna, dwuosobowe, komoda, telewizor, stoliczek.. I większość była z drewna. Oczywiście trzeba byłoby zobaczyć to naprawdę. Z opisów Zayna mało wynikało. Z moich pewnie też.. Nieważne.
-Wow!- krzyknęłam z podziwu.
-Nie przesadzaj, pokój urządzony tak, jak u zwykłego człowieka z małymi zasobami portfela.
-Wcale nie!
-No już dobra.- podniósł ręce w obronnym geście. Nagle staliśmy tak blisko. Nasze oczy spotkały się, a nosy prawie stykały. Zayn nie wahał się chwili dłużej; przyciągnąwszy mnie do siebie zaczął mnie namiętnie całować. Nie myślałam. Owinęłam nogi wokół jego bioder i momentalnie znaleźliśmy się na łóżku. Zdjął koszulkę. Ja zdjęłam swoją. Już mieliśmy pójść dalej, kiedy powiedziałam STOP.
-Co my wyprawiamy? Nie jestem gotowa.- posmutniałam.
-Okej.- zszedł ze mnie niechętnie.
-Idę wziąć prysznic.
Zayn przyciągnął mnie jeszcze raz do siebie i pocałował.
-Idę z tobą.- zachichotał.
-Jak chcesz.. Nie mam nic przeciwko.- musnęłam jego policzek.
Może to działo się za szybko, ale ja naprawdę chciałam to zrobić z nim. Zabrałam z komody za dużą bluzkę Zayna i poszłam do łazienki. Chłopak podążał za mną. W łazience rozebrałam się całkowicie i wskoczyłam pod prysznic. Malik zrobił to samo i zjawił się chwilę po mnie puszczając ciepłą wodę. Zaczęliśmy się całować. Zayn jeździł rękę po moich udach i plecach. Chwilę później wyszliśmy z kabiny i przenieśliśmy się na łóżko.

Obudziłam się wczesnym rankiem czując ból w kroczu. Byłam naga. Spojrzałam na chłopaka, który słodko spał obok. Wstałam i ubrałam jego koszulkę, po czym poszłam na dół zrobić sobie tosty. Ból nadal nie ustępował. Schodziłam powoli i jak pingwin. Nagle poczułam dotyk czyjejś ręki.
-Zayn?- wpadłam mu w ramiona.
-Jak po wczorajszej nocy?
-Boli.- wskazałam na krocze.
-Przejdzie. Tylko wiesz.. Jakoś ten..
-Co?- zapytałam uśmiechając się.
-Nie miałem prezerwatyw no i..
-ŻE CO?! Czyli mogę być w ciąży?
-Oby nie.
-Dobra. Na pewno nie jestem. Po prostu dajmy temu spokój. Nie jestem..
Zayn pocałował mnie w usta, po czym zabrał się za robienie śniadania. Usiadłam przy stole oczekując na jedzenie. Może to trochę chamskie, ale byłam w końcu dziewczyną.

~~
I jak wam się podoba 27 rozdział? Myślicie, że ona w końcu zdecyduje się na związek z Zaynem, czy może wróci do Justina lub zacznie kręcić z Harrym? Haha, zobaczycie ;)

niedziela, 9 czerwca 2013

Odwieszam! :D

Odwieszam, zawieszam, odwieszam, zawieszam.. I znowu odwieszam. xd
Bardzo sory za tą przerwę i wiele innych.. Więc cóż, dalej będę starałam się dodawać coś na bloga. :3
W sumie powinno to być.. No nie wiem, co dwa tygodnie postaram się dodawać rozdziały :)
Nie obiecuję niczego. Mogą nastąpić też małe przesunięcia o tydzień lub dwa. Więc w sumie można powiedzieć, że rozdziały będą się pojawiać nieregularnie.
Pozdrawiam c :

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Przepraszam Was. :c

Hej Wam. :c
Bardzo was przepraszam, ale niestety muszę zawiesić bloga, ponieważ dostałam karę. Już nieważne za co, ale w każdym razie to co napisałam na innym blogu nie jest teraz aktualne, bo nie wiem na ile mi zabiorą laptopa. Pozdrawiam. :(

niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 26

Minęło kilka dni odkąd tkwiłam bezczynnie w tym pieprzonym szpitalu. Pielęgniarki były nawet miłe, ale wszystkie te zastrzyki, lekarstwa, pierdoły różne... Augh... Nie mogłam tego znieść. Wszystko to mnie przerażało. Brzydziło mnie. Każdy dzień rozpoczynał się tak samo, ciągnął się tak samo, kończył tak samo. Z każdym mrugnięciem wydawało mi się, że czuję się gorzej. Może sprawiała to tęsknota za Justinem. Może była to tęsknota za mamą... Cóż, trwało to wieczność i nie było wspaniale. Myślałam tylko o jednej rzeczy- zobaczyć wreszcie Justina. Właśnie... Zastanawiałam się gdzie Justin może być. Nie przychodził od kilku dni i zaczęłam się martwić. W końcu beze mnie mógł zrobić coś głupiego, czego żałowałby przez pewien czas, a potem starał się naprawić. Dobiło mnie bardzo to, że mógł "zabić" Harrego. Nie chciałabym tego. W pewnym sensie Harry spowodował, że byłam smutna. Jednak nie chciałam, żeby coś takiego nastąpiło. Nie jestem mściwa, ale już planuję swoją zemstę. Nie mogę tak po prostu zapomnieć o tym, co stało się między nami i co ujrzałam. Raczej usłyszałam na swój temat. Ręka w gipsie bolała mnie bardzo, ale w porównaniu z bólem pochodzącym prosto od serca była tylko lekko zraniona. Dlaczego tak mam? Nie wiem. Dlaczego nic nie jest łatwe? Nie wiem. Dlaczego Harry tak postąpił wobec mnie? Nie wiem.

  Wreszcie ranek. Piękny, poniedziałkowy ranek. Dlaczego piękny? Ponieważ Justin miał po mnie wreszcie przyjechać.
  Usłyszałam ciche stukanie obcasów na korytarzu, a po chwili pukanie do drzwi. Teraz swobodnie mówiłam, więc moje " Proszę..." było bardzo wyraźne, a przy tym wesołe. Do pokoju weszła Pattie.
-Witaj Olu.- uśmiechnęła się.
-Dzień dobry.- odpowiedziałam jej tak samo promiennym uśmiechem.
-Mam nadzieję, że się nie pogniewasz...
-Dlaczego miałabym?- przerwałam jej wpół słowa.
-Bo widzisz... Justin nie może aktualnie przyjechać.- usiadła na krześle obok mojego łóżka i chwyciła moją rękę.- Najpóźniej może cię odebrać ze szpitala jutro.
Tak... I cała moc poranka zniknęła bardzo szybko.
-Czemu?
-Cóż... Ma pewne sprawy do załatwienia. Ale...
-Ale co?- znów przerwałam jej w pół słowa. Wiem, że to niegrzeczne, ale to co mówiła miało dla mnie wielkie znaczenie.
-Ale ja mogę zabrać cię z tego miejsca.- uśmiechnęła się.- To jak będzie?
-Z tobą? Zawsze, Pattie.- Usiadłam na łóżku i spojrzałam w jej oczy.
Dostrzegłam w nich pewną radość, szczęście... Była czymś bardzo podekscytowana, tylko nie wiem czemu. I czym...
-No to świetnie. Pójdę poszukać lekarza, a ty tu zostań i nic nie rób.

Justin musiał wymyślić coś, co wszystkich uszczęśliwi. Inaczej jego matka nie pozwoliłaby mu na to... Nie? Cholera. Zawsze dowiaduję się jako ostatnia.
-Okej, możemy się zmywać.- zaśmiała się Pattie, po czym chwyciła moją torbę.
-Z racji poobijanych nóg musisz być na wózku. Nie możemy ci pozwolić na samodzielne poruszanie się.- spojrzał na mnie lekarz. Miał bardzo poważną minę.- Nie mówiłem ci, ale masz spore "przesunięcie miednicy". Oczywiście mówię to w przenośni...

Siedziałam przed telewizorem.. Sama. Każdy starał się mnie omijać, żeby nie powiedzieć czegoś, co mogłoby mnie skrzywdzić. Jedynie Zayn przychodził od czasu do czasu pogadać i pocieszać.

   Wieczór nadszedł szybko, a każdy, z wyjątkiem mnie, szykował się na imprezę u jakiegoś bliskiego przyjaciela zespołu. Nadal tkwiłam w salonie oglądając stare odcinki "Pamiętników Wampirów". Elena, w porównaniu do mnie, wiedzie życie księżniczki. Damon, Stefan, Bonnie, Caroline.. A ja? Ja jestem w otoczeniu chipsów i popcornu. Oprócz tego jest tu jeszcze kanapa i czerwony koc.
-Cześć. Musimy iść, mała.- Zayn podszedł i mnie przytulił.- Poradzisz sobie jakoś?
-Poradzę. Kiedy będziecie?- zapytałam.
-Pewnie późno.- uśmiechnął się i wyszedł.
Przez korytarz przeszła cała ekipa One Direction i jakieś dwie dziewczyny. Nieważne. To pewnie kiepski moment, żeby rozkminiać o co w tym chodzi.
  Nagle do pokoju wszedł Harry w dresach i śmiesznych kapciach "psach".
-Co ty tu robisz?- zapytałam zdziwiona.
-Nie idę.
-Czemu?- To moja pierwsza rozmowa odkąd.. Z resztą to nie czas na przeszłość.
-Zostałem dla ciebie i z powodu tego, kto to organizuje.
-To miłe, ale kto to organizuje?
-Jutro na pewno pojawią się  foty z biby roku, więc się dowiesz, a na razie chodź tu.- szeroko rozłożył ramiona.
Wpadłam w nie.. Nie wiem jak to określić. Byłam szczęśliwa.
-Przepraszam ciebie za to, co musiałaś przeżywać.- wyszeptał w moje włosy.
-Cii.. Nic nie mów.- wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.
Potem przez dwie godziny oglądaliśmy "Szybcy i wściekli", chociaż w sumie nie wiem ile to trwało. Cały czas wtulałam się w Harrego. Pod koniec filmu lekko przysypiałam, ale obudziło mnie głaskanie po policzku.
-Co jest?- zapytałam sennie.
-Nie śpij.- zachichotał Hazza.
-Dlaczego?
-Bo tak.
-Nie..
Harry nie pozwolił mi dokończyć. Przyciągnął mnie do siebie i delikatnie pocałował.Oddałam pocałunek, przez co potem czułam się źle. Ale oprócz tego było wspaniale. Całowaliśmy się, a potem zasnęliśmy wtuleni w siebie na kanapie.
__

-Hej, śpiochy!- na kanapę rzucił się lekko pijany Zayn.- Widzę, że się pogodziliście?
-Tak.- odparł uradowany Harry.- Jak impreza?
-Bieber jest zajebisty! Nasze foty są już w necie i gazetach.- zaśmiał się Zayn.
-Czekaj.. Justin?- zapytałam zdziwiona.
-Pewnie! Chciał nas tylko przeprosić, że tak się zachowywał.. I było mu bardzo przykro, że Hazza nie przyszedł.
-Harry!- krzyknęłam jednocześnie rzucając w niego poduchą.
-Co?- podniósł ręce w obronnym geście.- Nie chciałem, abyś została sama! Chciałem ci dotrzymać towarzystwa.
-A on cię przeprosić.
-No ale..
-Daj spokój, Harry.
Odeszłam mimo bólu w biodrach.
-O co jej chodzi?- Zayn zapytał głośno.
Byłam w sąsiednim pokoju. Wszystko słyszałam.
-Wczoraj.. Tak jakby.. Całowaliśmy się.- odparł Styles.
-Harry! Obiecałeś, że już nie będziesz jej do tego prowokował.- westchnął Zayn smutno.
-Wybacz.
-Harry. Nie możesz przelecieć każdej niedostępnej panny i dobrze o tym wiesz, a ona zdecydowanie należy do tego typu dziewczyn. Chcesz, żeby była twoja, ale tak naprawdę zależy ci na tym, aby Justin cierpiał. Wiesz o tym, że to źle, ale nie chcesz przestać. Dlaczego?- Zayn zdecydowanie wie, o czym mówi. Zdaje się znać prawdę o celach Hazzy.
-Nie wiem. Nie chcę jej skrzywdzić. Na niej naprawdę mi zależy, ale.. Um.. Sam nie wiem, czego chcę.
-Chcesz po prostu zaznać spokoju, bo nie możesz się pogodzić z myślą, że ona cię odpycha, ale gdy ją sprowokujesz, uwielbia cię. Zastanów się nad tym co powiedziałem.- usłyszałam kroki.
Przez cały ten czas spływały mi łzy po policzkach, a ja nawet o tym nie wiedziałam. W sumie niewiedza jest najlepsza, o czym się właśnie przekonałam. Odruchowo otarłam łzy. Nagle koło mnie usiadł Zayn. Grał rolę pocieszyciela.
-Okej?- przytulił mnie, a ja płakałam w jego ramię.
-Nie jest okej. Jestem tylko kolejną naiwną dziwką.
-Nie mów tak.- otarł mi łzy, lekko się uśmiechając.
-Ale taka prawda. Harry nadal czuję nienawiść do Justina. A ja? Jestem tylko ofiarą! Mogłam tu nie przyjeżdżać.
-Hej! Właśnie dobrze, że przyjechałaś, bo masz szansę wygarnąć Harremu. Poprzednie dziewczyny tak nie mogły. Ty to zmienisz!- uśmiechnął się, a ja.. No właśnie. Pozostałam z taką samą twarzą, z jaką mnie zastał Zayn.
-Może i tak. Ale jednak pozostanę przy wypominaniu.
-Nie możesz. Musisz mu wygarnąć, Olu. Mimo wszystko chcesz mu odpuścić?
-Nie chcę!
-No i dobrze. Niech cierpi długo i boleśnie.
-To twój przyjaciel..
-Na chuja mi taki przyjaciel, skoro przeleci dziewczyny, które potem mają ciężkie życie.
Zaśmiałam się. W końcu Zayn miał rację. Nie mogłam się poddawać i cierpieć, jak inne laski.
-Nienawidzę go.
-Ja też, Olu.. Ja też. Teraz jesteśmy tylko kumplami z zespołu, bo jego zachowanie mnie wkurwia.
-Nie dziwię się. Harry wszystko spierdolił.
Zayn nic więcej nie odpowiedział. Przytulił mnie mocno, po czym pocałował w czoło, co wydawało mi się takie nienaturalne. Jednak nie protestowałam. Zayn był moim przyjacielem i pozwalałam mu na to bez względu na Justina.
-Wyznam ci coś..
-Tak?- zapytałam unosząc śmiesznie brwi.
-Od samego przyjazdu zwróciłaś moją uwagę. Zakochałem się w tobie, ale boję się, że zniszczę przez to naszą przyjaźń.
Uśmiechnęłam się.
-Nie jestem pięknością, Zayn. Nie ma we mnie nic ładnego. Oprócz tego.. Zayn, przyjaźń nigdy nie zostanie zniszczona. Może będziemy razem, ale na razie jestem z Justinem. Poprawka. Nie wiem, czy z nim jestem i już mnie to wszystko wkurza. Nie mogę wieczność udawać, że jest nam dobrze ze sobą. Nawet nie raczył odebrać mnie ze szpitala i nie zaprosił mnie na przyjęcie.- odparłam smutno.
-Hej.. Nie przejmuj się. nie liczy się wygląd, tylko wnętrze. Ale i tak jesteś ładna, Olu. A co do Justina.. Nie chciałem cię zasmucać, ale chyba widziałem go z kimś.
-Z kim?- zaciekawiłam się, a z moich oczu wypływały pojedyncze łzy.
-Z Seleną.
Bałam się. Cholernie bałam się, że właśnie jej imię wymówi. Jednak cieszę się, bo wiem teraz, że na sto procent nie będę z Justinem.
-Wtuliłam się w Zayna, on mnie objął.

Z perspektywy Zayn'a

Ola zasnęła wtulona w moje ramie. Harry powinien nieźle oberwać za swoje postępowanie.. Stwierdziłem jednak, iż nie będę z nim walczył. Źle mogłoby to wpłynąć na relacje między członkami zespołu. Bez zastanowienia wziąłem dziewczynę na ręce i zaniosłem do jej pokoju. Zaschnięte łzy na policzkach, podkrążone oczy i do tego tusz do rzęs sprawiały, że wyglądała na zmęczoną i na poważnym załamaniu nerwowym. Postanowiłem przy niej zostać. Nie mogłem pozwolić, aby coś jej się stało.
   Położyłem ją delikatnie na łóżku, po czym sam dołączyłem do niej i nakryłem nas kołdrą. Przytuliłem ją lekko. Próbowałem się powstrzymać od ciągłego patrzenia na jej piękną twarz, ale nie mogłem. W końcu Ola się obudziła.
-Gdzie ja jestem?- zapytała sennie.
-Ze mną.- uśmiechnąłem się delikatnie.
-Mhm..-mruknęła, a ja pocałowałem ją w czoło.

Z perspektywy Oli

Co ja kurwa wyprawiam? Poczynając od Justina.. Nadal z nim chodzę, więc całując się z Harrym i robiąc to samo z Zaynem, zdradzam go najnormalniej w świecie. Nie wiem, dlaczego to robię, ale muszę przestać. Muszę też dowiedzieć się, czy Jus całował się z Sel, czy nie. To sprawa dotycząca moich marzeń. Jeśli okaże się, że jednak to prawda.. Ja się załamię. Będę mieć załamanie nerwowe, zrujnują mi psychikę, zniszczą mi moje plany na przyszłość snute nocami, gdy nie mogłam spać. Już nigdy nie zaznam szczęścia..

~~
Hej! :3 
Postanowiłam nadal kontynuować opowiadanie z racji tego, iż musi być ono dokończone. Niestety jest jeszcze tycia przeszkoda. Zabrali mi laptopa i siedzę na stacjonarnym, z którego mogę korzystać tylko w weekendy. Także rozdziały będą prawdopodobnie co dwa tygodnie. Jeśli dostanę lapka - co tydzień. :) 
Mam nadzieję, że wam się podobał. Ten rozdział miał być już wczoraj, ale niestety wszystko tak muliło, że nie dałam rady dodać.. :\\ 
Mam nadzieję, że się podobało. :) + Proszę o komentarze. Jeśli żadnego nie będzie to nie ma sensu tego kontynuować.. Muszę mieć jakąś pewność, że czytacie. :)

sobota, 11 maja 2013

niedziela, 5 maja 2013

piątek, 19 kwietnia 2013

ZAWIESZAM

Wybaczcie mi, ale mszę zawiesić bloga. Nie wyrabiam z trzema blogami z opowiadaniem. Dodatkowo wzięłam na siebie bloga ze zdjęciami. :o 
Więc, jeśli ktoś w ogóle to czyta, jeszcze raz bardzo przepraszam. Może co jakiś czas będę dodawać rozdziały. :) 
Pozdrawiam i zapraszam na poniższe blogi :) 
Chociaż co do drugiego bloga mam wątpliwości, czy będę go prowadzić. Na razie skupiam się na tym pierwszym. :)