czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 2

-Kurwa, muszę już wracać, moja kochana rodzinka... no wiesz ;_; - byłam dość mocno wkurzona.
- No dobrze, to o 19:01 u mnie ? - zapytał z uśmieszkiem Janek .
-A i owszem, ale czemu o 19:01 ? - zaśmiałam się.
- No bo... Eeee w sumie to nie wiem. - zaczęliśmy się śmiać.
Po paru chwilach wyszłam z Kafeterii i zaczęłam iść do domu, kiedy po drodze spotkałam (oczywiście w parku) Luizę, mojego odwiecznego wroga.
W przeszłości byłyśmy niegdyś zwykłymi koleżankami,aż Lalka (tak ją nazywają >.<) zaczęła się ze mną zaprzyjaźniać. Z początku myślałam, że to podejrzane, ale po miesiącu dowiedziałam się, że to totalna ściema. Lu zrobiła to tylko po to, aby zacząć chodzić z Jankiem. Oczywiście, wiem, że nie świece (w tym momencie xd) mądrością, ale to wyglądało na szczere.
- Och Aleksandra. Witam, witam.- uśmiechnęła się, a właściwie wymuszała uśmiech.
-No siema. - odpowiedziałam z mniejszym entuzjazmem, przy tym uśmiechnęłam się tak sztucznie jak, no nie wiem, nigdy w życiu tak nie zrobiłam.
-Za pewne spędzasz Sylwestra z babunią- zakpiła.
- No chyba Cię coś jebie. Nie, że mam coś do swojej babci, ale... no nieważne. Spędzam go oczywiście z Jankiem.- odpowiedziałam jej. Nie wiem, dlaczego, ale powiedziałam coś głupiego- Wiesz, ostatnio Gabriella, no znaczy ta twoja dziw, znaczy przyjaciółka mówiła mi, że lubisz dawać dupy. Byle komu, dla kasy. No wiesz, ploteczki.
Może zabrzmiało to na jakąś egoistkę, czy coś, ale ja nie umiałam się powstrzymać. Ona mnie tak wnerwiała, że nie mogłam wytrzymać. -.-
-ŻE CO ?!!!!- wydarła się-  TO RACZEJ ONA TO ROBI. JESZCZE NIGDY W ŻYCIU NIE DAŁAM DUPY OBCEMU. ! NO RAZ MAĆKOWI, ALE... (zamilkła...;d)
Usłyszał ją cały park. Los chciał, że widziała tą scenkę nauczycielka od wf. Razem z nią był wychowawca z naszej klasy, pan Robert. Małżonkowie przechadzali się właśnie i na co byli narażeni???   Teraz było wiadomo co Laleczka robi na boku. No i dla kogo.
Luiza widząc to zaczęła płakać
Ja szybko odeszłam z miejsca wydarzenia. Lala pobiegła za mną. Prosiła, żebym jej pomogła. Ja nie chciałam, nie mogłam po tym co mi zrobiła. Jednak było mi jej żal.
   Gdy wyszłam z tego nieszczęsnego, ale pięknego parku włączyłam muzykę i włożyłam słuchawki. Leciał właśnie Słoń- Bezdech. Uwielbiam tę piosenkę. Zaczęłam po cichu razem z raperem rapować. Nie wchodziło mi to, ale wczułam się, po dłuższej chwili.
O to co umiałam dobrze po odsłuchaniu kilku razy kawałka :
"Garść psychotropowych tablet i łyk zimnego Pilsa
Ja przynoszę ci makabrę niczym Dusiciel z Hillside
Mam w kieszeniach kable, nie zauważysz mnie w szarym tłumie
W tym sezonie dłonie zacierają producenci trumien
Ja nie umiem żyć z ludźmi, więc wywieram na nich presję
Poczujesz bezdech zawsze kiedy majk do ręki wezmę
Poznaj bestię, nie jestem w stanie jej utrzymać dłużej
Odsunę stół spod twych nóg żebyś zawisnął na sznurze
Słyszysz tą muzę, to uspokajająco na mnie działa
Lina napina się pod ciężarem twojego ciała
Ciemność nastała, nie doczekasz kolejnego wersu
To jak ożenek ze śmiercią na wiszącym kobiercu
To w sercu gra mi i nikt tego powstrzymać nie zdoła
Bo zaciskam się na krtani niczym pierdolony boa
Więc zanim wykonasz ruch dobrze zastanów się nad nim
Bo każdy łyk powietrza może być twoim ostatnim
"


W domu był istny chaos. Matka przygotowywała trunki i te de. Od razu rzuciłam, że Sylwestra spędzę z Janeczkiem. Mama nie była zdziwiona. Pozwoliła mi.
Weszłam do pokoju. Na ścianach było kilka plakatów z One Direction.
-MARTAAAA!!!!- krzyknęłam wściekła.- Co tu to coś zrobi ?!
-To jest 5 moich mężów.
Od lewej kochana jest Niall Horan, Liam Payne, Harry Styles, Louis Tomlinson oraz mój skarb Zayn Malik. - mówiła to tak jakby miała się zaraz zesrać tęczą -.-
-Dobra jasn...- nie pozwoliła mi dokończyć.
-Posłuchaj. Oni organizują konkurs. Polega on na tym, że trzeba napisać piosenkę o stracie ukochanej osoby. Najlepsza piosenka wygra, ale to wiadome. Oprócz tego jest wygrana. Studiowanie w najlepszej szkole pod Słońcem. To zapewne Harvard, jak wiesz. Poza tym oni dadzą Ci własne mieszkanie w ich wspólnym domu. Czaisz? Na bank to wygram.- wypowiedziała to tak jakby zaraz miała się serio zesrać. -.- Wspominałam już, że to jest nienormalne dziecko ?
-Czy ty czasem nie...-nie zdążyłam, znowu. To jakieś Deja Vu , czy jak ?
-Wiem, że jestem za młoda Olu. Ale jeśli to napiszę jakaś młoda dziewczyna, np. ja. Będzie cały czas pod opieką chłopaków, a jak dorośnie to będzie chodzić, oczywiście nadal z nimi mieszkając. *.*- Ona mnie przeraża. Wyglądało to jakby miała dostać orgazmu, czy coś... (wiem, to dziwne, ale ja mam takie odpały).
-Ei no. Nie podniecaj się dziecko. Nie wygrasz. - powiedziałam kpiąco.
-Tsaaa. Bo ty na pewno tak.- powiedziała sarkastycznie.

 W tej chwili zrozumiałam, że 'czemu nie?' . Wiem, wiem. Ja ich nie lubię, ale coś nie coś wiem na temat strat. Wiele lat temu moja przyjaciółka Asia wyjechała do Czech i kontakt się urwał. No tak, czy siak. Directions mają fajną wygraną. No, przyznaję mają gest. Zawsze mnie inspirowało pisanie piosenek, wierszy, czy książek. Jak lepiej ich poznam to może opisze to w książce. To będzie fajne przeżycie.
  Od tamtego czasu mocno się starałam. Piosenki mają zostać wysłane do 10 stycznia. Całe popołudnie poświęciłam na piosenki i takie podobne pierdoły.
Po chwili zasnęłam na łóżku.
Wybudził mnie telefon....

środa, 30 stycznia 2013

Rozdział 1

Był wczesny ranek , ok. 6 . Nie mogłam spać . Wiedziałam , że już dziś jest Sylwester . Marta jeszcze spała . Moment , chwila ... Co ona tu robi ?! 
- Marta - powiedziałam jej głośno do ucha - Marta! Co Ty tu robisz ?!
- Yymmmyymmyy ... - usłyszałam w odpowiedzi - Czemu mnie do cholery budzisz ? Człowiek nie może się wyspać ?
- Marta , pytam się co tu robisz ? - odpowiedziałam wściekła . 
- Yhmmm . Po Pierwsze to tu śpię , po Drugie masz bardzo wygodną kanapę , po Trzecie w moim pokoju jest coś zielonego na ścianie i pod łóżkiem , i jest w nim wilgotno . - powiedziała to takim tonem , jakbym była jakaś głupia . 
- Ahaaa ??? Czemu nie mówiłaś o tym problemie rodzicom , tylko przylazłaś do mnie ? 
- No bo... No booooo... - zaczęła - Yyyyy ja się boję - powiedziała . 
- No to fajnie , a teraz idź spać sobie dalej , ja o tym powiem ojcu . - powiedziałam sarkastycznie . - Co Ty Sobie wyobrażasz ?
- No , ale weź , proszę . Przenocuj mnie tu kilka dni . Obiecuję nic nie spieprzyć . - błagała .
Czy ona myśli , że ja jestem jakaś głupia ? Najwyraźniej się myliła . No cóż , po 5 minutach jej lamentowania z trudem się zgodziłam. Ona spała , a mi rzuciła się w oczy jakaś zabawka , na której położyła głowę. Była to poduszka z wizerunkiem One Direction. Oczywiście , że mogłam się domyślić. 
Poszłam do łazienki , umalowałam się , uczesałam , w ogóle to umyłam, a potem ubrała w jakieś rzeczy. Ubrałam się w brązowo-pomarańczową sukienkę (Link) i białe buty na koturnie. Nie zapominając o drobnych dodatkach typu torebka itp. zeszłam na dół. Na zegarze była godzina 6:30. Szybko mi to poszło , bo jak dotąd zabierało to jakąś godzinę, półtorej. Pośpiesznie zjadłam śniadanie, czyli chleb z masłem, a na to Nutella i jakaś tam szynka. Wypiłam jakieś pół soku z kartonu i spojrzałam w lustro. Nie wyglądam aż tak źle. Chyba...
   Krótką chwilę wgapiałam się w lusterko i wyszłam. Zapewne będę miała jakiś opierdol od rodziców. No cóż, nie należę do ludzi wrażliwych na spory. Wręcz przeciwnie, ja lubię wkurwić za nic matkę, czy ojca. Co oni ode mnie chcą? Ja mam w końcu 17  L A T !!!
    Tak, tego mi trzeba. Piękny park, dziwni ludzie śpiący na ławkach (to bezdomni, którzy nie chcą otrzymać pomocy z zewnątrz), ja przechadzająca się tam o niespełna 6:47. W oddali ujrzałam mojego kolegę , którego tak dawno nie widziałam. Od sprzed świąt do sylwestrowego poranka. Zaczął do mnie kiwać, co natychmiast odwzajemniłam. Podbiegliśmy do siebie i zaczęliśmy się przytulać, bo jak wam (nie) wiadomo jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. 
-Olka, wiesz jak dawno...- zaczął, ale nie skończył no bo ja zaczęłam. 
-Dawno się nie widzieliśmy Janeczku (^.^). Powiedz, jak tam z Hanną się układa- krzyknęłam uradowana.
Janek posmutniał, jakoś tak zbladł.
-Nijak-powiedział-nakryłem ją jak zaczęła całować się z innym. To było... to... aha! W Italii. No wiesz Pizzerii.
-Janek... ale no, no ale przecież wy... idealni... ona... yyy ??? - jąkałam się. Nie wiedziałam jak mam reagować. Musicie jednak wiedzieć, że z mojego Janka niezłe ciacho. (;d)
Oczywiście , to tylko zwykły (piękny *.* xd) przyjaciel. To nic nie znaczy. 
-Oj przestań - zaprotestował - doskonale wiem co teraz powiesz (zaśmiał się). Uwaga, cytuję : "Ależ Janku, ta dziewczyna nie była Ciebie warta, zwyczajna z niej dziwka, jak np. Gabriella". Wiem to doskonale Dębska. Ale wiesz... 
-Heeej... - wpadłam w napad śmiech, którego nikt nie był w stanie powstrzymać - Nie przesadzaj Gromski. Ja Ci też zacznę mówić po nazwisku.
-Nie ma sprawy, ale chodźmy na np. jakąś czekoladę na gorąco. Ja stawiam.- Uśmiechnął się.
  Nie ma nic lepszego niż siedzenie z najlepszym chłopakiem pod Słońcem i siorbanie kakałka. (*.*)
A jeszcze lepsze jest to, że zawsze on coś stawia. Za to latem ja stawiam lody i basen, w kółko, w kółko i w kółko. 
-Mmmm...-zaczęłam się rozkoszować - to jest pyszne.
-Ups...-zaśmiał się- masz trochę śmietany na nosie. Poczekaj (wziął palcem i zjadł, czy tam zlizał), gotowe. Śliczna buźka. Mam strasznie sexy przyjaciółkę. 
-Hahahahahahaha-zaczęłam swoją padaczkę- w cale nie, zawstydziłam się przez Ciebie, poza tym z Ciebie jest mega ciacho. (Posłałam mu smaila)
-Jasn...-nie dokończył, ponieważ mój natrętny telefon zadzwonił, i to w takiej chiwli!- Może lepiej odbierz.
To był mój ojciec. Gorączkowo wypytywał gdzie jestem, co robię, kiedy wrócę, itp. itd. (-.-')
Czy wam nie byłoby debilnie i to przy ładnym koledze ?
-Tsaaa. Jasne. Jestem w Coffee. Yhmm piję czekoladę...Będę ok. 9:05 ? ... Z Jankiem... Nie, nie Pawliczem, z Jankiem Gromskim. No tak, pamiętam o Marcie. Naarrraaa. - ostatnia wypowiedź była, no cóż, wredna, bo tata nawet nie skończył mówić z czego potem miałam wyrzuty sumienia. Nieważne. Siedzieliśmy tak do 8:00 , aż w końcu umówiliśmy się na wspólnego Sylwestra.