środa, 30 stycznia 2013

Rozdział 1

Był wczesny ranek , ok. 6 . Nie mogłam spać . Wiedziałam , że już dziś jest Sylwester . Marta jeszcze spała . Moment , chwila ... Co ona tu robi ?! 
- Marta - powiedziałam jej głośno do ucha - Marta! Co Ty tu robisz ?!
- Yymmmyymmyy ... - usłyszałam w odpowiedzi - Czemu mnie do cholery budzisz ? Człowiek nie może się wyspać ?
- Marta , pytam się co tu robisz ? - odpowiedziałam wściekła . 
- Yhmmm . Po Pierwsze to tu śpię , po Drugie masz bardzo wygodną kanapę , po Trzecie w moim pokoju jest coś zielonego na ścianie i pod łóżkiem , i jest w nim wilgotno . - powiedziała to takim tonem , jakbym była jakaś głupia . 
- Ahaaa ??? Czemu nie mówiłaś o tym problemie rodzicom , tylko przylazłaś do mnie ? 
- No bo... No booooo... - zaczęła - Yyyyy ja się boję - powiedziała . 
- No to fajnie , a teraz idź spać sobie dalej , ja o tym powiem ojcu . - powiedziałam sarkastycznie . - Co Ty Sobie wyobrażasz ?
- No , ale weź , proszę . Przenocuj mnie tu kilka dni . Obiecuję nic nie spieprzyć . - błagała .
Czy ona myśli , że ja jestem jakaś głupia ? Najwyraźniej się myliła . No cóż , po 5 minutach jej lamentowania z trudem się zgodziłam. Ona spała , a mi rzuciła się w oczy jakaś zabawka , na której położyła głowę. Była to poduszka z wizerunkiem One Direction. Oczywiście , że mogłam się domyślić. 
Poszłam do łazienki , umalowałam się , uczesałam , w ogóle to umyłam, a potem ubrała w jakieś rzeczy. Ubrałam się w brązowo-pomarańczową sukienkę (Link) i białe buty na koturnie. Nie zapominając o drobnych dodatkach typu torebka itp. zeszłam na dół. Na zegarze była godzina 6:30. Szybko mi to poszło , bo jak dotąd zabierało to jakąś godzinę, półtorej. Pośpiesznie zjadłam śniadanie, czyli chleb z masłem, a na to Nutella i jakaś tam szynka. Wypiłam jakieś pół soku z kartonu i spojrzałam w lustro. Nie wyglądam aż tak źle. Chyba...
   Krótką chwilę wgapiałam się w lusterko i wyszłam. Zapewne będę miała jakiś opierdol od rodziców. No cóż, nie należę do ludzi wrażliwych na spory. Wręcz przeciwnie, ja lubię wkurwić za nic matkę, czy ojca. Co oni ode mnie chcą? Ja mam w końcu 17  L A T !!!
    Tak, tego mi trzeba. Piękny park, dziwni ludzie śpiący na ławkach (to bezdomni, którzy nie chcą otrzymać pomocy z zewnątrz), ja przechadzająca się tam o niespełna 6:47. W oddali ujrzałam mojego kolegę , którego tak dawno nie widziałam. Od sprzed świąt do sylwestrowego poranka. Zaczął do mnie kiwać, co natychmiast odwzajemniłam. Podbiegliśmy do siebie i zaczęliśmy się przytulać, bo jak wam (nie) wiadomo jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. 
-Olka, wiesz jak dawno...- zaczął, ale nie skończył no bo ja zaczęłam. 
-Dawno się nie widzieliśmy Janeczku (^.^). Powiedz, jak tam z Hanną się układa- krzyknęłam uradowana.
Janek posmutniał, jakoś tak zbladł.
-Nijak-powiedział-nakryłem ją jak zaczęła całować się z innym. To było... to... aha! W Italii. No wiesz Pizzerii.
-Janek... ale no, no ale przecież wy... idealni... ona... yyy ??? - jąkałam się. Nie wiedziałam jak mam reagować. Musicie jednak wiedzieć, że z mojego Janka niezłe ciacho. (;d)
Oczywiście , to tylko zwykły (piękny *.* xd) przyjaciel. To nic nie znaczy. 
-Oj przestań - zaprotestował - doskonale wiem co teraz powiesz (zaśmiał się). Uwaga, cytuję : "Ależ Janku, ta dziewczyna nie była Ciebie warta, zwyczajna z niej dziwka, jak np. Gabriella". Wiem to doskonale Dębska. Ale wiesz... 
-Heeej... - wpadłam w napad śmiech, którego nikt nie był w stanie powstrzymać - Nie przesadzaj Gromski. Ja Ci też zacznę mówić po nazwisku.
-Nie ma sprawy, ale chodźmy na np. jakąś czekoladę na gorąco. Ja stawiam.- Uśmiechnął się.
  Nie ma nic lepszego niż siedzenie z najlepszym chłopakiem pod Słońcem i siorbanie kakałka. (*.*)
A jeszcze lepsze jest to, że zawsze on coś stawia. Za to latem ja stawiam lody i basen, w kółko, w kółko i w kółko. 
-Mmmm...-zaczęłam się rozkoszować - to jest pyszne.
-Ups...-zaśmiał się- masz trochę śmietany na nosie. Poczekaj (wziął palcem i zjadł, czy tam zlizał), gotowe. Śliczna buźka. Mam strasznie sexy przyjaciółkę. 
-Hahahahahahaha-zaczęłam swoją padaczkę- w cale nie, zawstydziłam się przez Ciebie, poza tym z Ciebie jest mega ciacho. (Posłałam mu smaila)
-Jasn...-nie dokończył, ponieważ mój natrętny telefon zadzwonił, i to w takiej chiwli!- Może lepiej odbierz.
To był mój ojciec. Gorączkowo wypytywał gdzie jestem, co robię, kiedy wrócę, itp. itd. (-.-')
Czy wam nie byłoby debilnie i to przy ładnym koledze ?
-Tsaaa. Jasne. Jestem w Coffee. Yhmm piję czekoladę...Będę ok. 9:05 ? ... Z Jankiem... Nie, nie Pawliczem, z Jankiem Gromskim. No tak, pamiętam o Marcie. Naarrraaa. - ostatnia wypowiedź była, no cóż, wredna, bo tata nawet nie skończył mówić z czego potem miałam wyrzuty sumienia. Nieważne. Siedzieliśmy tak do 8:00 , aż w końcu umówiliśmy się na wspólnego Sylwestra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz