środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 27

- Justin, musimy pogadać.- powiedziałam stanowczym tonem do telefonu.
-Skarbie, co jest?- zapytał troskliwie.
-Dowiesz się. Spotkajmy się przed wejściem do Starbucka.. Okej?
-O 11, w takim razie.
Rozłączyłam się i poszłam do mojej garderoby. Miły dywan powitał moje stopy. To był mój mały, malutki świat, w którym mogłam żyć tylko ja. Jednak dziś.. przez króciutką chwilę. Wybrałam parę brązowych rurek, kremową, pastelową bluzeczkę, lekko prześwitującą i czarne baleriny. Ubrałam się szybko, po czym poszłam do łazienki. Podeszłam do lustra i chwyciłam gumkę, wiążąc włosy w niechlujnego koczka na czubku głowy. Czułam się tak niespokojnie. Martwiło mnie moje postępowanie, a zarazem plotki o Justinie i Selenie. Przemyłam sobie twarz zimną wodą, wytarłam ją i wyszłam z mojego pokoju. Na korytarzu spotkałam wszystkie cztery dziewczyny, które zamieszkały tu na czas konkursu. Britney, Kasia i Skyler. Oczywiście zjawiła się też Natalia. Na szczęście rywalizowałam tylko z Brit. Samo myślenie o niej wywoływało u mnie zły humor.
-Um, cześć. Coś się dzieje?- zapytałam cicho.
Britney od razu zaczęła wyjaśniać, że chłopacy mają chwilowe załamanie, ponieważ trasa koncertowa została odwołana.
-Cóż, nigdy nie spodziewałabym się tego. A  co z konkursem na piosenki?
-Nie wiadomo. Za trzy dni przypada termin oddania tekstów, więc musimy się streszczać.
-A zwłaszcza ja..- westchnęłam.
-Dasz radę.- uśmiechnęła się Britney, po czym odeszła gdzieś ze Skyler, tym samym zostawiając mnie, Kaśkę i Natalię samą.
Zadziwiającym faktem było, że Britney zmieniła się całkowicie. Jej negatywne zachowanie zniknęło. Natomiast Natalia stała z boku oparta o ścianę i wywracała co chwilę oczami. Denerwowało mnie to. Nie mogłam wytrzymać.
-Więc co? Idziemy?- Kasia spojrzała na mnie, Natalia znów to zrobiła. Wywróciła oczami.
-Jasne. Chodź.
-Um.. Natalia, idziesz?- Kasia wydawała się nie pamiętać zaistniałej sytuacji z lotniska, co dobrze wróżyło dla Natii.
-Tak, pewnie.- odpowiedziała nieśmiało wiedząc, iż byłyśmy na nią jeszcze złe za tamto. Jednak nie mogłyśmy zachowywać się, jak dzieci. Nawet i mnie z wolna przemijał gniew, złość i co nie jeszcze. Zeszłyśmy na dół do kuchni rozmawiając w naszym języku. Nagle zorientowałam się, że nawet nie wiem, która godzina. Spojrzałam na zegar. Świetnie, tego brakowało. Za dziesięć jedenasta. Tylko ja mam takie szczęście.. Zabrałam szybko kurtkę, po czym wybiegłam z domu, bez słowa wyjaśnienia. Ogarnęła mnie panika, bo na piechotę jest do Starbucka dwadzieścia minut. Na szczęście Zayn wybiegł za mną.
-Co jest, Olu?- zapytał robiąc troskliwą minę.
-Muszę się dostać w pięć minut do Starbucka. Wiesz.. idę rozmówić się z Justinem.
-Jasne.. Jak chcesz to cię podwiozę.- uśmiechnął się słodko, na co się rozpłynęłam.
-Chodź.
Natychmiast chwycił mój nadgarstek i wsadził do auta. Sam równie szybko wsiadł i pojechaliśmy. W cztery minuty później stałam już pod Starbuckiem i czekałam. Chłopak zjawił się chwilę potem i poszliśmy zamówić kawę. Oczekując na napój, Justin próbował skłonić mnie do mówienia, ale wolałam mieć ze sobą kawę, jak zacznę mówić. Nie wiem czemu, ale mam tak jakoś dziwnie..
-Więc.. chyba masz mi coś do powiedzenia, Bieber.
-Co?- jego wyraz twarzy zmienił się momentalnie z rozbawionego na zaniepokojony, zdenerwowany, co wskazywało na to, że jednak coś ukrywał przede mną.
-Dobrze wiesz, o czym mówię, Justin.- wzięłam duży łyk kawy i delektowałam się każdą chwilą, czując jej smak na języku.
-Ale ja kompletnie nie wiem, o czym ty mówisz!- bronił się, jednak kłamstwa nie były jego mocną stroną.
-Powiedz po prostu co było wczoraj na imprezie.- powiedziałam wprost, siorbiąc kawę.
-No więc, zorganizowałem imprezę, na którą zaprosiłem chłopaków. Zjawiła się też tam Selena i Taylor Swift. Nagle stare uczucia między mną a Gomez wróciły i resztę nocy spędziliśmy na całowaniu i innych pieszczotach. Nie pamiętam, czy doszło do czegokolwiek innego, ponieważ nic nie pamiętam.- westchnął smutno Justin.- Ale będziemy nadal razem?- zapytał z iskierką nadziei.
-Ty chyba sobie żartujesz?! Jesteś dupkiem, Justin. Dwulicowy dupek!- krzyknęłam, policzkując go. Odbiegłam z płaczem w stronę samochodu Zayna i wsiadłam. Chłopak próbował mnie gonić, lecz powoli znikał z mojego pola widzenia. Malik spojrzał na mnie z pełnym zatroskaniem.
-Co się stało?
-On nie wie, czy nie robili czegoś więcej.- głos mi się załamał.
-Zabiorę cię gdzieś.- uśmiechnął się.
-Byle dalej od niego.
-Nie ma sprawy.
Zayn potrafił pocieszyć człowieka w każdej sytuacji nawet samym byciem tu. Siedziałam cicho płacząc. Spoglądałam w szybę. Świeciło majowe słońce i było w miarę ciepło. Nie potrafiłam jednak zapomnieć o Justinie. Nie mogłam się powstrzymać i napisałam do Seleny sms.
'Ty zdziro! Jak mogłaś? Myślałam, że jesteśmy, a raczej byłyśmy, przyjaciółkami! 
Po chwili dostałam odpowiedź.
'No błagam. Naprawdę myślałaś, że Justin cię kocha? On chce być ze mną. I.. Przyjaciółki? Ta przyjaźń była sztuczna, skarbie. Aha.. I uważaj sobie na przyszłość, bo nazywanie mnie zdzirą to coś niewyobrażalnie obrażającego. To na razie ostrzeżenie.
Ona mi grozi? Z resztą mam ją w głębokim poważaniu. Nie lubię takich osób. Sama może ukradłam Selenie chłopaka, ale on tego chciał. Nie był pijany. Ona bawiła się nim, jak nie myślał trzeźwo. Zaplanowała to! Dziwka.
-Hej, co jest? Wyglądasz, jakbyś miała zabić.
-Nic. Selena się stała.- warknęłam natychmiast tego żałując.
Nie mogłam wyżywać się na chłopaku, który jest dla mnie naprawdę miły.
-Przepraszam..- westchnęłam.- Po prostu mam załamanie nerwowe. Pewnie chwilowe.
-Miejmy nadzieję.- Zayn uśmiechnął się, po czym skupił się całkowicie na drodze. W niecałe dwadzieścia minut dojechaliśmy do lasu. Malik wjechał na leśną drogę, która była wąska, lecz wystarczająco szeroka, by przejechał tu wypożyczony Land Rover.
-Gdzie my..?
-Jedziemy do domku, który kupiłem rok temu. Przyjeżdżam tu, by uporządkować moje myśli.
-Czyli bardzo często.- zachichotałam.
Zayn spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. Kolejny raz pożałowałam moich słów. Przecież on tyle przeżył! Zerwanie z dziewczyną na pewno go bardzo dużo kosztowało. Zachowałam się po prostu jak gówniara. Typowa gówniara!
-Przepraszam..
-Nie szkodzi. Mogłaś zapomnieć, nie wiedzieć.
-A na ile tam zostaniemy?- zapytałam, by ożywić nieco rozmowę.
-Na tyle, ile będziesz chcieć. Dam ci czas, żebyś wszystko przemyślała i powiedz, kiedy będziesz chciała wrócić do cywilizowanych miejsc.- uśmiechnął się.
-Naprawdę?
-Tak.
Zayn nagle zatrzymał samochód, a przed nami pojawił się dość duży domek.
-Jeden problem.. Mam tu tylko swoje rzeczy i kilka Eleonor.- zachichotał.
-Poradzę sobie.
-Okej, no to chodź.
Chwycił moją rękę, po czym zaprowadził do drzwi, a dalej do odrębnego pokoiku, w którym miałam mieszkać. Pokój wcale nie był taki skromny, jak się wydawało z jego opisów. Podłoga była drewniana.. Podobnie jak ściany, tylko jaśniejsza. Ściany miały kolor gorzkiej czekolady. Na środku pod ścianą stało łóżko, również częściowo z drewna, dwuosobowe, komoda, telewizor, stoliczek.. I większość była z drewna. Oczywiście trzeba byłoby zobaczyć to naprawdę. Z opisów Zayna mało wynikało. Z moich pewnie też.. Nieważne.
-Wow!- krzyknęłam z podziwu.
-Nie przesadzaj, pokój urządzony tak, jak u zwykłego człowieka z małymi zasobami portfela.
-Wcale nie!
-No już dobra.- podniósł ręce w obronnym geście. Nagle staliśmy tak blisko. Nasze oczy spotkały się, a nosy prawie stykały. Zayn nie wahał się chwili dłużej; przyciągnąwszy mnie do siebie zaczął mnie namiętnie całować. Nie myślałam. Owinęłam nogi wokół jego bioder i momentalnie znaleźliśmy się na łóżku. Zdjął koszulkę. Ja zdjęłam swoją. Już mieliśmy pójść dalej, kiedy powiedziałam STOP.
-Co my wyprawiamy? Nie jestem gotowa.- posmutniałam.
-Okej.- zszedł ze mnie niechętnie.
-Idę wziąć prysznic.
Zayn przyciągnął mnie jeszcze raz do siebie i pocałował.
-Idę z tobą.- zachichotał.
-Jak chcesz.. Nie mam nic przeciwko.- musnęłam jego policzek.
Może to działo się za szybko, ale ja naprawdę chciałam to zrobić z nim. Zabrałam z komody za dużą bluzkę Zayna i poszłam do łazienki. Chłopak podążał za mną. W łazience rozebrałam się całkowicie i wskoczyłam pod prysznic. Malik zrobił to samo i zjawił się chwilę po mnie puszczając ciepłą wodę. Zaczęliśmy się całować. Zayn jeździł rękę po moich udach i plecach. Chwilę później wyszliśmy z kabiny i przenieśliśmy się na łóżko.

Obudziłam się wczesnym rankiem czując ból w kroczu. Byłam naga. Spojrzałam na chłopaka, który słodko spał obok. Wstałam i ubrałam jego koszulkę, po czym poszłam na dół zrobić sobie tosty. Ból nadal nie ustępował. Schodziłam powoli i jak pingwin. Nagle poczułam dotyk czyjejś ręki.
-Zayn?- wpadłam mu w ramiona.
-Jak po wczorajszej nocy?
-Boli.- wskazałam na krocze.
-Przejdzie. Tylko wiesz.. Jakoś ten..
-Co?- zapytałam uśmiechając się.
-Nie miałem prezerwatyw no i..
-ŻE CO?! Czyli mogę być w ciąży?
-Oby nie.
-Dobra. Na pewno nie jestem. Po prostu dajmy temu spokój. Nie jestem..
Zayn pocałował mnie w usta, po czym zabrał się za robienie śniadania. Usiadłam przy stole oczekując na jedzenie. Może to trochę chamskie, ale byłam w końcu dziewczyną.

~~
I jak wam się podoba 27 rozdział? Myślicie, że ona w końcu zdecyduje się na związek z Zaynem, czy może wróci do Justina lub zacznie kręcić z Harrym? Haha, zobaczycie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz