Wreszcie ranek. Piękny, poniedziałkowy ranek. Dlaczego piękny? Ponieważ Justin miał po mnie wreszcie przyjechać.
Usłyszałam ciche stukanie obcasów na korytarzu, a po chwili pukanie do drzwi. Teraz swobodnie mówiłam, więc moje " Proszę..." było bardzo wyraźne, a przy tym wesołe. Do pokoju weszła Pattie.
-Witaj Olu.- uśmiechnęła się.
-Dzień dobry.- odpowiedziałam jej tak samo promiennym uśmiechem.
-Mam nadzieję, że się nie pogniewasz...
-Dlaczego miałabym?- przerwałam jej wpół słowa.
-Bo widzisz... Justin nie może aktualnie przyjechać.- usiadła na krześle obok mojego łóżka i chwyciła moją rękę.- Najpóźniej może cię odebrać ze szpitala jutro.
Tak... I cała moc poranka zniknęła bardzo szybko.
-Czemu?
-Cóż... Ma pewne sprawy do załatwienia. Ale...
-Ale co?- znów przerwałam jej w pół słowa. Wiem, że to niegrzeczne, ale to co mówiła miało dla mnie wielkie znaczenie.
-Ale ja mogę zabrać cię z tego miejsca.- uśmiechnęła się.- To jak będzie?
-Z tobą? Zawsze, Pattie.- Usiadłam na łóżku i spojrzałam w jej oczy.
Dostrzegłam w nich pewną radość, szczęście... Była czymś bardzo podekscytowana, tylko nie wiem czemu. I czym...
-No to świetnie. Pójdę poszukać lekarza, a ty tu zostań i nic nie rób.
Justin musiał wymyślić coś, co wszystkich uszczęśliwi. Inaczej jego matka nie pozwoliłaby mu na to... Nie? Cholera. Zawsze dowiaduję się jako ostatnia.
-Okej, możemy się zmywać.- zaśmiała się Pattie, po czym chwyciła moją torbę.
-Z racji poobijanych nóg musisz być na wózku. Nie możemy ci pozwolić na samodzielne poruszanie się.- spojrzał na mnie lekarz. Miał bardzo poważną minę.- Nie mówiłem ci, ale masz spore "przesunięcie miednicy". Oczywiście mówię to w przenośni...
Siedziałam przed telewizorem.. Sama. Każdy starał się mnie omijać, żeby nie powiedzieć czegoś, co mogłoby mnie skrzywdzić. Jedynie Zayn przychodził od czasu do czasu pogadać i pocieszać.
Wieczór nadszedł szybko, a każdy, z wyjątkiem mnie, szykował się na imprezę u jakiegoś bliskiego przyjaciela zespołu. Nadal tkwiłam w salonie oglądając stare odcinki "Pamiętników Wampirów". Elena, w porównaniu do mnie, wiedzie życie księżniczki. Damon, Stefan, Bonnie, Caroline.. A ja? Ja jestem w otoczeniu chipsów i popcornu. Oprócz tego jest tu jeszcze kanapa i czerwony koc.
-Cześć. Musimy iść, mała.- Zayn podszedł i mnie przytulił.- Poradzisz sobie jakoś?
-Poradzę. Kiedy będziecie?- zapytałam.
-Pewnie późno.- uśmiechnął się i wyszedł.
Przez korytarz przeszła cała ekipa One Direction i jakieś dwie dziewczyny. Nieważne. To pewnie kiepski moment, żeby rozkminiać o co w tym chodzi.
Nagle do pokoju wszedł Harry w dresach i śmiesznych kapciach "psach".
-Co ty tu robisz?- zapytałam zdziwiona.
-Nie idę.
-Czemu?- To moja pierwsza rozmowa odkąd.. Z resztą to nie czas na przeszłość.
-Zostałem dla ciebie i z powodu tego, kto to organizuje.
-To miłe, ale kto to organizuje?
-Jutro na pewno pojawią się foty z biby roku, więc się dowiesz, a na razie chodź tu.- szeroko rozłożył ramiona.
Wpadłam w nie.. Nie wiem jak to określić. Byłam szczęśliwa.
-Przepraszam ciebie za to, co musiałaś przeżywać.- wyszeptał w moje włosy.
-Cii.. Nic nie mów.- wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.
Potem przez dwie godziny oglądaliśmy "Szybcy i wściekli", chociaż w sumie nie wiem ile to trwało. Cały czas wtulałam się w Harrego. Pod koniec filmu lekko przysypiałam, ale obudziło mnie głaskanie po policzku.
-Co jest?- zapytałam sennie.
-Nie śpij.- zachichotał Hazza.
-Dlaczego?
-Bo tak.
-Nie..
Harry nie pozwolił mi dokończyć. Przyciągnął mnie do siebie i delikatnie pocałował.Oddałam pocałunek, przez co potem czułam się źle. Ale oprócz tego było wspaniale. Całowaliśmy się, a potem zasnęliśmy wtuleni w siebie na kanapie.
__
-Hej, śpiochy!- na kanapę rzucił się lekko pijany Zayn.- Widzę, że się pogodziliście?
-Tak.- odparł uradowany Harry.- Jak impreza?
-Bieber jest zajebisty! Nasze foty są już w necie i gazetach.- zaśmiał się Zayn.
-Czekaj.. Justin?- zapytałam zdziwiona.
-Pewnie! Chciał nas tylko przeprosić, że tak się zachowywał.. I było mu bardzo przykro, że Hazza nie przyszedł.
-Harry!- krzyknęłam jednocześnie rzucając w niego poduchą.
-Co?- podniósł ręce w obronnym geście.- Nie chciałem, abyś została sama! Chciałem ci dotrzymać towarzystwa.
-A on cię przeprosić.
-No ale..
-Daj spokój, Harry.
Odeszłam mimo bólu w biodrach.
-O co jej chodzi?- Zayn zapytał głośno.
Byłam w sąsiednim pokoju. Wszystko słyszałam.
-Wczoraj.. Tak jakby.. Całowaliśmy się.- odparł Styles.
-Harry! Obiecałeś, że już nie będziesz jej do tego prowokował.- westchnął Zayn smutno.
-Wybacz.
-Harry. Nie możesz przelecieć każdej niedostępnej panny i dobrze o tym wiesz, a ona zdecydowanie należy do tego typu dziewczyn. Chcesz, żeby była twoja, ale tak naprawdę zależy ci na tym, aby Justin cierpiał. Wiesz o tym, że to źle, ale nie chcesz przestać. Dlaczego?- Zayn zdecydowanie wie, o czym mówi. Zdaje się znać prawdę o celach Hazzy.
-Nie wiem. Nie chcę jej skrzywdzić. Na niej naprawdę mi zależy, ale.. Um.. Sam nie wiem, czego chcę.
-Chcesz po prostu zaznać spokoju, bo nie możesz się pogodzić z myślą, że ona cię odpycha, ale gdy ją sprowokujesz, uwielbia cię. Zastanów się nad tym co powiedziałem.- usłyszałam kroki.
Przez cały ten czas spływały mi łzy po policzkach, a ja nawet o tym nie wiedziałam. W sumie niewiedza jest najlepsza, o czym się właśnie przekonałam. Odruchowo otarłam łzy. Nagle koło mnie usiadł Zayn. Grał rolę pocieszyciela.
-Okej?- przytulił mnie, a ja płakałam w jego ramię.
-Nie jest okej. Jestem tylko kolejną naiwną dziwką.
-Nie mów tak.- otarł mi łzy, lekko się uśmiechając.
-Ale taka prawda. Harry nadal czuję nienawiść do Justina. A ja? Jestem tylko ofiarą! Mogłam tu nie przyjeżdżać.
-Hej! Właśnie dobrze, że przyjechałaś, bo masz szansę wygarnąć Harremu. Poprzednie dziewczyny tak nie mogły. Ty to zmienisz!- uśmiechnął się, a ja.. No właśnie. Pozostałam z taką samą twarzą, z jaką mnie zastał Zayn.
-Może i tak. Ale jednak pozostanę przy wypominaniu.
-Nie możesz. Musisz mu wygarnąć, Olu. Mimo wszystko chcesz mu odpuścić?
-Nie chcę!
-No i dobrze. Niech cierpi długo i boleśnie.
-To twój przyjaciel..
-Na chuja mi taki przyjaciel, skoro przeleci dziewczyny, które potem mają ciężkie życie.
Zaśmiałam się. W końcu Zayn miał rację. Nie mogłam się poddawać i cierpieć, jak inne laski.
-Nienawidzę go.
-Ja też, Olu.. Ja też. Teraz jesteśmy tylko kumplami z zespołu, bo jego zachowanie mnie wkurwia.
-Nie dziwię się. Harry wszystko spierdolił.
Zayn nic więcej nie odpowiedział. Przytulił mnie mocno, po czym pocałował w czoło, co wydawało mi się takie nienaturalne. Jednak nie protestowałam. Zayn był moim przyjacielem i pozwalałam mu na to bez względu na Justina.
-Wyznam ci coś..
-Tak?- zapytałam unosząc śmiesznie brwi.
-Od samego przyjazdu zwróciłaś moją uwagę. Zakochałem się w tobie, ale boję się, że zniszczę przez to naszą przyjaźń.
Uśmiechnęłam się.
-Nie jestem pięknością, Zayn. Nie ma we mnie nic ładnego. Oprócz tego.. Zayn, przyjaźń nigdy nie zostanie zniszczona. Może będziemy razem, ale na razie jestem z Justinem. Poprawka. Nie wiem, czy z nim jestem i już mnie to wszystko wkurza. Nie mogę wieczność udawać, że jest nam dobrze ze sobą. Nawet nie raczył odebrać mnie ze szpitala i nie zaprosił mnie na przyjęcie.- odparłam smutno.
-Hej.. Nie przejmuj się. nie liczy się wygląd, tylko wnętrze. Ale i tak jesteś ładna, Olu. A co do Justina.. Nie chciałem cię zasmucać, ale chyba widziałem go z kimś.
-Z kim?- zaciekawiłam się, a z moich oczu wypływały pojedyncze łzy.
-Z Seleną.
Bałam się. Cholernie bałam się, że właśnie jej imię wymówi. Jednak cieszę się, bo wiem teraz, że na sto procent nie będę z Justinem.
-Wtuliłam się w Zayna, on mnie objął.
Z perspektywy Zayn'a
Ola zasnęła wtulona w moje ramie. Harry powinien nieźle oberwać za swoje postępowanie.. Stwierdziłem jednak, iż nie będę z nim walczył. Źle mogłoby to wpłynąć na relacje między członkami zespołu. Bez zastanowienia wziąłem dziewczynę na ręce i zaniosłem do jej pokoju. Zaschnięte łzy na policzkach, podkrążone oczy i do tego tusz do rzęs sprawiały, że wyglądała na zmęczoną i na poważnym załamaniu nerwowym. Postanowiłem przy niej zostać. Nie mogłem pozwolić, aby coś jej się stało.Położyłem ją delikatnie na łóżku, po czym sam dołączyłem do niej i nakryłem nas kołdrą. Przytuliłem ją lekko. Próbowałem się powstrzymać od ciągłego patrzenia na jej piękną twarz, ale nie mogłem. W końcu Ola się obudziła.
-Gdzie ja jestem?- zapytała sennie.
-Ze mną.- uśmiechnąłem się delikatnie.
-Mhm..-mruknęła, a ja pocałowałem ją w czoło.
Z perspektywy Oli
Co ja kurwa wyprawiam? Poczynając od Justina.. Nadal z nim chodzę, więc całując się z Harrym i robiąc to samo z Zaynem, zdradzam go najnormalniej w świecie. Nie wiem, dlaczego to robię, ale muszę przestać. Muszę też dowiedzieć się, czy Jus całował się z Sel, czy nie. To sprawa dotycząca moich marzeń. Jeśli okaże się, że jednak to prawda.. Ja się załamię. Będę mieć załamanie nerwowe, zrujnują mi psychikę, zniszczą mi moje plany na przyszłość snute nocami, gdy nie mogłam spać. Już nigdy nie zaznam szczęścia..
~~
Hej! :3
Postanowiłam nadal kontynuować opowiadanie z racji tego, iż musi być ono dokończone. Niestety jest jeszcze tycia przeszkoda. Zabrali mi laptopa i siedzę na stacjonarnym, z którego mogę korzystać tylko w weekendy. Także rozdziały będą prawdopodobnie co dwa tygodnie. Jeśli dostanę lapka - co tydzień. :)
Mam nadzieję, że wam się podobał. Ten rozdział miał być już wczoraj, ale niestety wszystko tak muliło, że nie dałam rady dodać.. :\\
Mam nadzieję, że się podobało. :) + Proszę o komentarze. Jeśli żadnego nie będzie to nie ma sensu tego kontynuować.. Muszę mieć jakąś pewność, że czytacie. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz