piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 15

Poranek okazał się być gorszy, niż kłótnia z Seleną. Ta dziewczyna krzyczała na mnie o byle co. Do pokoju wszedł Harry Styles.
-Ola, nie widziałaś może...? Co w tu robicie? Bieber?- zdziwił się ten cholerny kutas.
-Zostawiłeś ją na imprezie gnojku, więc się nią zająłem.- stwierdziłem kręcąc głową.
-Przestańcie, Harry wyjdź stąd.- wydukała Ola.
-Hmm... Najpierw chcę wiedzieć o co tu, do jasnej cholery, chodzi!- krzyknął Styles.
-Śpimy sobie spokojnie na łóżku. Wyjdź- warknęła.
-Mhmm... Wpadnę później.- rzucił lekceważąco Harry i wyszedł.
Musnąłem delikatnie jej policzek. Najwidoczniej Ola ogarniała to wszystko, bo się wzdrygnęła.
-Nie przejmuj się nim. On jest skończonym idiotom.
-Wiem, w moich oczach jest już nikim. Za to ty się liczysz...- jej ostatnie słowa były nieśmiałe, ale nie dziwiło mnie to. W końcu trudno się mówi takie słowa komuś, kto ma dziewczynę, z którą chce zerwać.
-Mmmm... cieszy mnie to. Muszę zadzwonić do Sel. Masz może jakiś telefon?- zapytałem.
-Hmm... tam leży.
 Wykręciłem numer i po chwili połączyłem się z dziewczyną.
-Cześć, Sel. Spotkajmy się za godzinę w hotelu Galaxy. Tak, to ważne.- powiedziałem i rozłączyłem się.- Ola, pójdziesz ze mną?
-T-Tak.

Z Perspektywy Oli


Justin zachowywał się jak gdyby nigdy nic. Zmartwiło mnie to, że właśnie ja rozwalam im związek. To jakaś chora sytuacja, a Gomez będzie nieźle na mnie wkurwiona. No cóż, raz się żyje. Bieber ubrał się, na co ja zrobiłam to samo.
-Chcesz zjeść tu, czy w hotelu?- zapytał.
-Hmmm, na miejscu.
-Okej, wsiadaj do samochodu.
Po chwili już byliśmy w samochodzie. Wypożyczonym samochodzie. Direction o wszystko zadbało i jedyne czego żałowałam to było to, jak Harrego potraktowałam. Nie moja wina, że wszedł w nieodpowiednim momencie. Ostatnio wszyscy skupili się na mnie. Nie cieszyłam się z tego powodu, wręcz przeciwnie. Zainteresowanie moją osobą było tak stresujące, no i jeszcze ten wywiad i zdjęcia z Hazzą. Okropieństwo... Miałam dość całego dnia i tego jak mnie każdy traktuje. Z Justinem znamy się od wczoraj, a on już wykazuje zaufanie do mnie. Wzbudził we mnie sympatię. Czułam się jak moja siostra, kiedy dostała tablet.
-Nad czym tak rozmyślasz?- zapytał chłopak.
-Nad niczym.
-Mów, bo jak nie...
-Bo jak nie, to co?- zapytałam gniewnie.
-To cię zawiozę do innego miasta, daleko od tego. Przestań mnie wkurwiać Ola, bo pożałujesz.
-Wiesz co? Wysadź mnie tu. W końcu już uważasz się za ważnego, bo "Wielki" Jus rzuca Selenę Gomez. Kurwa, stań.
-Nie- pokręcił głową- przestań się tak zachowywać. Wcale nie jest tak jak mówisz. Cholera... Nie wkurzaj mnie.
-STAŃ, do cholery, Justin- ryknęłam.
-Nie stanę i bądź już cicho.- położył mi rękę na ramieniu.
-Mhmmm...- mruknęłam nadąsana.
   Przed hotelem stał ktoś jeszcze. Nie mówię o Sel... Ona zjawiła się również, ale o tym potem.
Zauważyłam wśród fotografów, a właściwie w samym centrum uwagi, buźkę pieprzonej Cary Delevingne. Dziewczyna właśnie usiadła na murku i zaczęła pozować:
-Och nie... Ta suka też jest tutaj?- warknęłam.
-Co, o co ci chodzi?- zapytał zdezorientowany Bieber, po czym palcami pokierowałam jego głowę na tłum zgromadzonych wokół Delevingne. Jego wzrok długo szukał pośród paparazzi twarzy tej suki.
-Masz rację, to suka.- powoli pokiwał głową oblizując usta.
-No co ty nie powiesz- powiedziałam bardziej do siebie.
-Po pierwsze słyszałem,  a po drugie ja odwrócę ich uwagę, a ty powiesz kilka "miłych" słow Carze. 
-Okej- przytaknęłam.
  Justin wstał i po chwili fotoreporterzy zrobili wokół niego dużo szumu, przez co fanki również zaczęły podbiegać:

- Witaj, Cara.- rzuciłam od niechcenia.
-Umm... cześć. Ty jesteś, ta no, ta cała, popierdolona Ola Debska?- zakpiła.
-Nie... Jestem Ola DĘBSKA. Słuchaj Delevingne, lepiej ze mną nie zadzieraj, bo to może się źle skończyć.
-Haha! I mówi to ktoś taki jak ty? Zabawka Harrego Stylesa buntuje się przeciwko mnie? Pięknej modelce Carze Delevingne? Nie bądź śmieszna.- zaśmiała się.
W tym momencie nie wytrzymałam i z pięści walnęłam ją, w tą paskudną mordę. Kurwa, jak ja jej nienawidziłam.
-Ała!- wydarła się.
-Och, co ci jest? Czy coś cię boli?- zapytałam najsłodziej jak potrafiła, bo gdy tylko krzyknęła paparazzi znów przenieśli się do nas.
-Pierdolona suka. Czemu mnie uderzyłaś?
-Ja ci tylko pomagam! Nie krzycz na mnie.- rozpłakałam się na zawołanie. To wszystko przez nerwy, że ktoś to zauważył.
-Jebana debilka!
W tym momencie mogłam uciekać stamtąd z płaczem, udawanym płaczem. Ludzie zaczęli ją wytykać palcami i robić zdjęcia. Ktoś też nagrał film. Byłam szczęśliwa. Wreszcie się na niej odegrałam.
-Brawo, mała.- zaśmiał się.
-Dziękuję. Pełny podziw dla ciebie, bo sobie poradziłeś z tymi tępakami. Chodźmy, jestem głodna.
-Mhm... Nie zjemy spokojnie. Gomez już się zjawiła i pije sobie kawę.- Jus zmarszczył czoło.
- Nie przejmuj się nią. Selena zdradzała cię na prawo i lewo.
-Co? Jak ty śmiesz ją o takie rzeczy oskarżać?
-Nie, ja tylko...
-Selena popełniała błędy, ale nigdy mnie nie zdradziła. To co mówisz, żeby mnie pocieszyć, jest żałosne i chamskie.
-Okej, sorry. Nie chciałam być paskudnie wredna.
-Zostawmy ten temat.
  Selena siedziała pijąc kawę i czytając jakieś angielskie czasopismo. Niestety z Delevingne:
 Widząc to poczułam jak napływają mi łzy do oczy. Justin spojrzał na mnie z pytający spojrzeniem, a ja tylko wzrokiem wskazałam mu magazyn Gomez. Pokiwał głową. Selena ujrzawszy Justina i mnie podbiegła szybko całując chłopaka w policzek, a mi podała rękę.
-Cześć kochanie. Co ona tu robi?- spytała unosząc brew.
-Jak widać, stoję- warknęłam.
-To wiem, ale po co tu jesteś?
-Chodźmy do stolika- zaproponował szybko Jus- muszę coś ogłosić.
-Okej, mam nadzieję, że są to dobre wieści.- uśmiechnęła się, po czym położyła rękę na ramieniu. Justin zepchnął ją, a dziewczynę ogarnął lekki niepokój.
   Zamówienie przyszło szybko. Zamówiliśmy omlety i jajecznicę. Na spokojnie wszyscy zjedli, a potem rozmawiali.

Z perspektywy Justina


Cholernie bałem się jej powiedzieć o zerwaniu. Postanowiłem nieśmiało. 
-Umm... Selena?
-Taaak?- zapytała ze słodkim uśmieszkiem na twarzy.
-Z-zrywam z tobą- wydukałem cicho. Selena najwyraźniej wiedziała to od zrzucenia przeze mnie jej ręki. Natychmiastowo wstała, spojrzała wściekle w moją stronę i wyszła. Przez duże okno można było zobaczyć jak zakłada okulary:
-Myślisz, że bardzo ją zraniłem?- zapytałem.
-JUSTIN!- krzyknęła Ola, na co obejrzało się kilku gości.
-Ej! Dokąd idziesz?
-Nieważne, zaraz wrócę.
Wyszła. Zobaczyłem jak podchodzi do samochodu Gomez. Żal mi było tej dziewczyny, ale już jej nie kochałem. W moim życiu pojawił się ktoś nowy.

Z perspektywy Oli


Justin to skończony dupek, na którego leciałam. Przeze mnie Selena będzie zraniona. Postanowiłam ją dogonić i wszystko jej wytłumaczyć.
-SELENA!!! STÓJ- krzyknęłam wychodząc.
-Czego chcesz? Jesteś zwyczajną dziwką!- powiedziała z łamiącym się głosem.
-Selena- zaczęłam- ja wiem, że on był ci bardzo bliski i go kochałaś, ale może jednak czas na zmianę zachodzącą w waszych życiach? Domyślam się, że jesteś załamana, ale Justin Bieber to nie koniec świata. Przecież tak naprawdę byłaś z nim i go nie kochałaś. Wiem, co powiedziałam i możesz być oburzana, ale spójrz na to z innej strony. Kiedy Jus powiedział, że z tobą zrywa, ty bez żądnej łezki wyszłaś i chciałaś być silna. Zakochana dziewczyna zrywającemu chłopakowi popłakałaby się i błagała o przemyślenie tej decyzji, pobiłaby go, zrobiła awanturę. Selena, daj sobie spokój.- odetchnęłam, bo mówienie tego szybko i na jednym oddechu było dość trudne. 
-Masz rację, ale każde rozstanie boli. Olu, ja na pewno będę płakać i te de, ale wierz mi lub nie, ja go nie kochałam, uświadomiłaś mi to. Dziękuję ci. Teraz będzie mi łatwiej.
-Nie ma za co, a teraz, jeśli pozwolisz pożegnam się.
Uścisnęłyśmy się na pożegnanie. Gomez była mi niezmiernie wdzięczna. Powróciłam z uśmiechem na twarzy.
-Co tak długo?- zapytał Justin.
-Ona cię nie kochała, każde rozstanie boli. Ty też jej nie kochałeś. Oczywiście, będzie płakać i te de, ale to normalka. Justin, czemu tak na mnie patrzysz?
-Bo mi się podobasz. A co do niej to już przeszłość. Chodź... zabieram cię na randkę.
-Uuł... podoba mi się to.- zaśmiałam się.
   Justin zabrał mnie do parku. Przytulaliśmy się i takie, ale pocałunek... Z pocałunkiem postanowiliśmy zaczekać. To nie był odpowiedni moment. 

-Siema! Wróciłam!- krzyknęłam otwierając drzwi. Na kanapie siedział Zayn i Kasia. Harry kręcił się po kuchni. Skyller opalała się na balkonie, a z nią Liam. 
-Nareszcie! Już się martwiłem- powiedział z grymasem Hazza.
-Ej, jakieś takie... jesteś do mnie zniechęcony!- krzyknęłam.
-To nie tak. Gdzieś ty była?
-Z Justinem. Zabrał mnie na śniadanie, potem park...- rozmarzyłam się przypominając sobie zaszłą sytuację. Pomogłam też w związku Jus'a i Sel. 
-Z tym debilem?! Nie wychodzisz z domu. On nie jest dla ciebie odpowiedni. Idź do pokoju i nie wychodź stamtąd. 
-Harry? Nie poznaję cię! Wczoraj podczas spaceru byłeś taaaki miły. Potem przespałeś się z pierdoloną Carą Delevingne, a mnie opierdalasz za to, że spałam z Justinem na jednym łóżku? Do niczego nie doszło, a ty jesteś gnojkiem, bo zostawiłeś mnie samą w klubie. Bieber się mną zaopiekował. Teraz masz fochy o to, że zabrał mnie na śniadanie i do parku? Wiesz co? Pierdol się!- krzyknęłam i pobiegłam na górę. Czułam, że wszyscy domownicy się na mnie gapili, ale miałam to w dupie, bo Harry czepiał się o to co robiłam z Bieberem.  Zakluczyłam się w pokoju i przebrałam. Latałam po pokoju w samej bieliźnie nie wiedząc w co się ubrać. Po chwili włączyłam laptopa i zadzwoniłam przez Skype do Justina, zaczęłam wariować:
-Justin, przyjedź około szesnastej po mnie. 
-To za trzy godziny. Hmmm... Będę.
-Muszę coś zrobić...





Od Autorki do czytelników:

Będę dodawała po trzy, a może i więcej rozdziałów w Weekendy. W tygodniu zabierają mi laptopa. ._.
Zapraszam do czytania dalszych lodów Oli i Justina, nie zapominając o One Direction. :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz