-Nic tu nie widzę.- zdziwił się Justin.
-Nie tu. Co zrobiła z pokojem gościnnym dla nich! I z twoim autem!- krzyczała wkurzona kobieta.
Chłopak nie marnując ani chwili dłużej pobiegł do samochodu. Gdy wrócił na twarzy malowała mu się wściekłość.
-ERIN!- krzyknął- JAK MOGŁAŚ TAK ZMASAKROWAĆ MOJE AUTO?!
-Prze-przepraszam-łkała biedna kobieta.
-To jeszcze nic! Zobacz pokój.- zaśmiała się sztucznie Pattie.
Razem z Justinem pobiegłam do pomieszczenia, w którym tymczasowo mieszkali goście. Byliśmy zdumieni bałaganem, jaki tam panował! :
(Nie patrzcie na tą dziewczynę!) Na podłodze walały się ubrania i inne rzeczy, na stolikach były kubki, talerze, miski, sztućce i wiele innych rzeczy.
-Coś ty tu zrobiła kobieto?!- krzyknął Jus.
-Ja to posprzątam!- broniła się kobieta.
-Nie, Erin. Do tego domu nie masz już wstępu! Wynoś się.- powiedział Justin.
-Gdzie jest Jazmyn i Jaxon?- zapytałam.
-W salonie- westchnęła Erin, po czym ubrała się w kurtkę, założyła buty i wyszła.
Justin pobiegł do salonu zobaczyć rodzeństwo. Ja zostałam ogarniając co teraz się stało, a Pattie poszła do swojego pokoju. Ni stąd ni zowąd postanowiłam pójść ją odwiedzić. Paulina rozmawiała z kimś o wylocie, a Pattie wyraźnie przeklinała Erin. Bez pukania otworzyła drzwi i ujrzałam cudowny pokój:
-Wow- krzyknęłam wchodząc.
-Tak, wiem. Piękny pokój, co? Justin specjalnie dla mnie go urządził.- zaśmiała się Pattie, po czym usiadła przy stoliku.
-Nie lubisz tej Erin, prawda?- zapytałam.
-Prawda, ale przez lata starałam się być dla niej miła. Teraz spieprzyła wszystko przez jeden, wielki chaos. Współczuje jej, ponieważ Justin nie chce już jej widzieć w tym domu. Naprawdę się wkurzył.- westchnęła.
-Nie przejmuj się tak wszystkim. Jak wróci pan Jeremi na pewno zajmie się tą sprawą.- klasnęłam w ręce.
-O ile wróci- zachichotała.
Z perspektywy Justina
Byłem wściekły na Erin. Cały przód samochodu był rozwalony, a pokój? Już nawet o nim nie wspomnę. Wyszedłem na dwór, aby dokładniej obejrzeć stłuczkę. Nagle nadszedł mój tata.
-Justin, co się stało z samochodem?- zapytał z niedowierzaniem Jeremi.
-Och... to Erin. Ona to zrobiła. Idź zobaczyć lepiej wasz pokój.- westchnąłem.
Ojciec bez słowa odszedł w kierunku drzwi wejściowych.
-A gdzie jest Erin?- zapytał odwróciwszy się w moją stronę.
-Nie wiem- odparłem zrezygnowany.
Tym razem nie usłyszałem niczego innego jak dźwięk otwieranych drzwi. Księżyc na niebie tylko pogrążał mnie w rozpaczy. W rozpaczy nad Erin. Jak ja mogłem ją tak potraktować? Wystukałem numer na wyświetlaczu i przyłożyłem telefon do ucha. Długi sygnał rozbrzmiewał w mojej głowie.
-H-halo?- usłyszałem w słuchawce.
-Erin? Gdzie ty jesteś?
-Nieważne. Teraz już nikomu nie będę przeszkadzać.- odparła smutno.
-Erin, proszę, wróć. Przepraszam cię za moje zachowanie, ale po prostu byłem zezłoszczony. Proszę, wróć!- krzyknąłem niemalże do telefonu.
-No dobrze, ale dopiero za godzinę. Może...- powiedziała, po czym bez pożegnania się rozłączyła.
Ruszyłem w stronę domu kiedy zatrzymał mnie głos małej dziewczynki.
-Cześć- powiedziała nieśmiało. Była słodka:
-Hej. Zgubiłaś się?- podszedłem do niej.
-N-nie.- zaczęła płakać.- moja mama dzisiaj wygoniła mnie z domu, bo powiedziałam o niej złe słowo.
-Jakie to słowo?
-Dziwka.- odparła wzruszając ramionami.- Słyszałam to słowo jak szłam ulicą razem z tatusiem.
-To nieładnie mała. Nie mów tak nigdy więcej. Gdzie mieszkasz?
-Hmm... nie wiem.- odparła po chwili namysłu.- nie chcę wracać do domu! Mam trzy siostry i dwóch braci!
-Strasznie dużo was tam.
-Moje dwie siostry i bracia są adoptowani.
-Jak masz na imię?
-Jestem Ava. Mam siedem lat. - uśmiechnęła się dziewczynka.
-Ja Justin, niedługo będę mieć dziewiętnaście.-zaśmiałem się.
-Czyli teraz masz osiemnaście, tak?
-Tak. A twoja siostra to?
-Ta, która nie jest adoptowana?
-Tak.
-Ma na imię Carly i kończy za dwa dni siedemnaście lat!- krzyknęła radośnie.
-Hm... powiedz mi Ava, czy twoja siostra będzie cię szukać?- zapytałem.
-Chyba tak! My dwie w domu trzymamy się razem. Nie lubię moich przyrodnich sióstr. Patrz, mam zdjęcia wszystkich! To jest Mia i Tia:
Ja ich nienawidzę- skrzywiła się dziewczynka- są okropne. To jest Daniell:
Zawsze się ze mną bawi, lubię go bardzo. Pewnie też będzie mnie szukać. To jest Marco:
No i wreszcie Carly:
-Wow, całkiem duża ta rodzina.- odparłem wreszcie.
-Tak. Carly i Daniell są fajni. każde ma po siedemnaście lat. No prawie...- zachichotała.
-A co jest z Marco, Tią i Mią?
-Nie lubię ich, bo ciągle mi dokuczają.
-Chodź do środka. Pobawisz się z moją siostrzyczką i braciszkiem.- uśmiechnąłem się, po czym wziąłem Avę na ręce.
Nie mogłem pozwolić, aby Ava dzisiaj dokądś poszła. Postanowiłem pozwolić jej spać w moim pokoju. Dałem jej piżamkę Jazmyn. Przedtem wypiła czekoladę na gorąco i zjadła ciastka. Było około dwudziestej i wreszcie miałem czas, żeby być z Olą.
-Dużo się dzisiaj działo.- zaśmiała się Aleksandra.
-Prawda. Olu, nie wiesz czy wróciła Erin?
-Nic mi o tym nie wiadomo.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Szybko pobiegłem do nich. Otworzywszy je ujrzałem Carly i Daniella patrzących na Erin.
-Um... hej. Sorki, że przeszkadzamy, ale zauważyliśmy leżące zdjęcia na chodniku. Właściwie szukamy siostrzyczki. Ma na imię Ava i jest siedmiolatką- powiedziała Carly.
-Wejdźcie, jest tu. Po schodach, prosto i pierwsze drzwi po lewej- uśmiechnąłem się,
-Dzięki- odpowiedzieli i pobiegli szybko na górę.
-Witaj Erin.
-Witaj Justin. Ja cię tak bardzo przepraszam!
-Nie ma sprawy. Idź do taty.
-Jasne.
Wróciłem z powrotem do Oli. Siedziała na łóżku przeglądając Facebooka. Powiedziałem tylko, że idę do Avy.
-Carly! Daniell!- usłyszałem, gdy tylko wszedłem do pokoju.
-Cześć, Ava!- zawołali jednocześnie.
-Justin!- krzyknęła Ava, kiedy zobaczyła mnie w drzwiach.
-Hej. Może zostaniecie na noc? Zdaje mi się, że Ava chce tu jeszcze trochę pobyć.- zachichotałem.
-To prawda. Zostaniemy? Zgódźcie się!- błagała siedmiolatka.
-No dobrze, ale bądź grzeczna. Justin, bardzo ci dziękujemy. Jestem twoją oddaną fanką.- powiedziała nieśmiało Carly.
-Bardzo się cieszę, Carly.
Wróciłem z powrotem do Oli w ręku trzymając piżamę. Była w łazience i się kąpała. Tym razem nie chciałem powtarzać sytuacji , która miała miejsce całkiem niedawno. W milczeniu przebrałem się w przyniesione rzeczy i usiadłem na łóżku. Miałem szary podkoszulek i czarne dresowe spodnie z luźnym krokiem. Chwilę potem już leżałem pod kołdrą i czekałem, aż dziewczyna wyjdzie.
-Justin? Co ty tu robisz?- zapytała zdziwiona Ola.
-Jestem z tobą- zachichotałem.
-Ja pierdole!- krzyknęła nagle.
-Skarbie, co się stało?!- zapytałem niepewnie.
-Patrz na tego SMS'a!- wskazała na wyświetlacz jej telefonu.
-Kurwa mać...!







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz