-Ja... przepraszam cię Ola. Może nie powinniśmy krzyczeć na siebie o tak wczesnej godzinie- rzekła dziewczyna.
-Yyyyy.... O co chodzi? Jest zaledwie dziesięć po piątej. Kurwa, co to za krzyki? Co się z wami dzieje ludzie?- powiedziałam dość nieprzyjemnym tonem, ale trudno się dziwić- Macie mi to natychmiast wytłumaczyć kurwa mać.
-Ola...Ola nie przeklinaj prosi...- mówił Harry, ale ja mu musiałam przerwać.
-Tak, tak... "Ola, prosiłem, żebyś nie przeklinała, a ty nadal robisz swoje!". To, że masz kutasa, nie znaczy, że kurwa jesteś lepszy ode mnie i reszty świata. Mówcie do cholery o co chodzi!- krzyknęłam. Nie byłam w stanie się opanować. Ktoś zakłócał mój sen, co znaczyło, że zaraz mu wypierdolę. Wiecie... drażliwość to nie moja wina, tylko ich.
-Pokłóciłam się z Harrym o ciebie- rzuciła nieśmiało Kasia, stojąca do tej pory cicho w kącie. Była skrępowana przez mój ton. Ryk jaki z siebie wydarłam było jeszcze bardziej oburzający niż mój "Nieprzyjemny Głos".
-O MNIE?! KURWA ZACHCIAŁO WAM SIĘ KŁÓCIĆ O MNIE! W NOCY,GDY ŚPIĘ! KURWA NIE RÓBCIE SOBIE ZE MNIE JAJ BO BĘDZIE ŹLE!
-Och nie... To nie tak!- powiedziała szybko przerażona dziewczyna.
-Idę do pokoju. Nie wyrobię z wami! Jeszcze raz przerwiecie mi sen to gorzko tego pożałujecie! Ja mówię poważnie- powiedziałam najchłodniej jak tylko potrafiłam.
Ruszyłam w kierunku mojego pokoju. To było coś nie o opisania. Jak mogli się kłócić o mnie, a w dodatku wiedząc, że śpię? To cholera chore! Rzuciłam się na łóżko. To co robiłam w trakcie mojego "NIEOPANOWANIA" właśnie do mnie dochodziło. Fakt, było to trochę niemiłe wobec nich, ale kto normalny wydziera się na siebie w środku nocy?! No... rana.
Z perspektywy Kasi
-No brawo Harry! Musiałeś się tak, do cholery, wydzierać?- powiedziałam wściekła.
-Ty zaczęłaś tę kłótnie. Poza tym na czym stanęliśmy?- Harry udawał głupka.
-Skończyliśmy na tym, że nie masz się do niej na razie przystawiać- przypomniałam mu- nie chcę, żebyście uprawiali seks. Ona chce iść na studia. Myślisz, że jej nie poznałam? Przez cały lot gadałyśmy!
-Nie chcę jej przelecieć! Jeszcze nie teraz. Słuchaj Kasia. Na razie zostawmy temat. Nie przelecę jej, ale na wakacjach jesteśmy przyjaciółmi. Tylko!- rzucił nagle.
-Kurwa, HARRY! Pogadamy o tym później, muszę dopakować walizkę.- rzuciłam lekceważąco.
-Dobra.- chłopak powiedział to słowo tak chłodno, że mnie napłynęły łzy do oczu.
Od kiedy tylko Harry ją zobaczył wiedział, że ją kocha. Miłość od pierwszego wejrzenia... No cóż. Nie pozostało mi nic innego jak dopiąć tą cholerną walizkę i chodź na chwilę zamknąć oczy.
Z perspektywy Harrego
Jasne... mnie postrzegają jak męską dziwkę. Po prostu wszystkich chcę przelecieć... Sorry, wszystkie! Kasia...? Kasia jest do reszty głupia. Tak... znam Olę już dwa dni. Nie chcę jej przelecieć. W ogóle jakie my mamy osobiste, a za razem zboczone tematy! Nie ważne. Lepiej pójść spać. No cóż, jeszcze zostało mi przeproszenie tej wkurzonej ślicznotki. Hmm... Wiem, że debil ze mnie, ale co jak co, ta dziewczyna ma charakterek. Zapukałem trzy razy do jej drzwi. Usłyszałem "p... proszę?" wymówione podczas przerwy między łzami. Nie zadowoliło mnie to, że moja przyjaciółka płakała. Postanowiłem wejść i sprowokować ją do mówienia. Wiedziałem doskonale, że coś ją gryzie.
-Umm... Ola?- zapytałem nieśmiało otwierając drzwi.
-Czego chcesz?- zapytała wylewając z siebie kolejny potok łez.
-Co ci jest?
-Słuchaj. Jest okej.- przygryzła wargę.
-Przecież widzę, że nie. Mów co się dzieje.
-Harry- przytuliła się do mnie, gdy tylko usiadłem- widzisz, są takie rzeczy, których nie da się wyjaśnić. Moje zachowanie było okropne wobec was. Ciężko mi się żyje z myślą, że zginął mój przyjaciel od serca, a przyjaciółka mnie odrzuciła.
-Ta piosenka... ona opowiada o prawdziwych zdarzeniach?- zapytałem przerażony.
-Tak. Janek zginął od ran... fajerwerki w Sylwestra to spowodowały. Harry ja nie mogę dłużej tak żyć. Natalia była moją przyjaciółką, ale odrzuciła mnie od siebie dla Brit.
-Ja tu jestem Ola. Mówię ci to teraz szczerze- uniosłem jej podbródek, abym mógł patrzyć jej w oczy- ja jestem twoim przyjacielem, ale chcę być kimś więcej. Ola ja ciebie kocham.- wyduszenie z siebie tych słów było bardzo trudne. W tej dziewczynie na serio musiałem się zakochać.
-Harry, to miłe z twojej strony, ale nie, na razie nie.- zasmuciło mnie to zdanie. Nie byłem w prawdzie szczęśliwy, ale to "na razie" uszczęśliwiło mnie. Tylko trochę.
Po chwili Ola już spała. Siedziałem obok na fotelu, ona spała. Nie mogłem oderwać ciała o tego pięknego ciała. Nie mogłem się powstrzymać i musiałem to zrobić. Pocałowałem ją w usta. Nikt oprócz mnie i mojego serca nie będzie wiedział, że to zrobiłem. Wkurzyłem się trochę na siebie, ale jednocześnie piszczałem z podniecenia. :
Kurwa, byłem strasznie nią podniecony. Nie mogłem jednak zrobić żadnej rzeczy. Po rozmowie z Kasią już wiedziałem co będzie dla niej dobre.
Niebawem wyjeżdżamy. Wakacje+Morze= Coś niesamowitego. Jestem pewny, że Olka się do mnie przekona. No cóż. Nie pozostaje nic tylko czekać. Lepiej się przespać, jutro długa droga samolotem. Chcę mieć miejsce koło mojej "przyjaciółki"
Pokój Oli, godzina siódma zero dwie
-Umm... Harry?- potrząsała mną- Obudź się!
-Już, już... o co chodzi?- nieśmiało zapytałem widząc jej niepewny wyraz twarzy.- Czo coś jest nie tak?
-Ty mnie pytasz, czy coś jest nie tak? Harry! J jestem w samej bieliźnie, kompletnie nic nie pamiętam po tym wyżaleniu się tobie, a ty tu sobie leżysz tylko w bokserkach! Styles, i ty mnie pytasz, czy coś jest nie tak?- jej ton wydawał się strasznie groźny, co natychmiastowo zmusiło mnie do mówienia.
-Nie nic... tylko...- chciałem jej powiedzieć o tym pocałunku, ale w porę ugryzłem się w język- Nie nic. Potem zasnąłeś, a ja koło ciebie. Nic nie było!
-Widzę, że kłamiesz chłopczyku. Powiedz to, czego ja nie wiem.
-Yyy- zacząłem nieśmiało- ja cię tak jakby pocałowałem, no... podczas gdy ty spałaś.
-CO?!- krzyknęła- HARRY! JAK TY MOGŁEŚ MI COŚ TAKIEGO ZROBIĆ?!
-NO WYBACZ MI! WIESZ, ŻE NIE MOGŁEM SIĘ KONTROLOWAĆ!
-Doskonale wiem, że jesteś skończonym dupkiem. Harry... wynoś się- powiedziała ściszonym głosem.
-Ale ja...
-Powiedziałam wynoś się.- przerwała mi.
Bez słowa wyszedłem z jej pokoju. Nie miałem zamiaru jeszcze bardziej jej wkurzać.
Z perspektywy Oli
Kurwa mać, Kurwa mać, Kurwa mać! Jak on mógł mi to zrobić?! Czy ja się o to prosiłam? Szybkim krokiem skierowałam się do łazienki. Musiałam ochłonąć, więc natychmiast napuściłam gorącej wody do wanny. Chwilę potem zdjęłam moją bieliznę i weszłam ostrożnie. Siedziałam już tak chwilę, gdy zaczęłam rozmyślać o przesłaniu Słonia w moim śnie:
" * Sen *
Nagle znalazłam się na zupełnym pustkowiu. Postanowiłam zamknąć oczy, aby załagodzić strach. Trzymałam tak chyba dziesięć minut... Otwierając je zobaczyłam przed swoimi oczyma zielone tęczówki. Tak pociągające i niewinne, że już się nie bałam. Odsunęłam się od postaci. Stała zdecydowanie za blisko. Jednak trans w jakie wprowadziły mnie jej oczy były silniejsze. Podeszłam do niej tak blisko, że nasze usta prawie się stykały.
-Jestem Harry- powiedział.
-A ja Olllaaa- rozmarzyłam się.
Chłopak jeszcze bardzie przybliżył swoją głowę i nagle zaczął padać deszcz. Oboje odskoczyliśmy, a ja mogłam zobaczyć nareszcie twarz Harrego. No nie wierzę. To Styles z One Direction ma tak hipnotyzujące oczka. Po chwili zdezorientowania znów znaleźliśmy się tak blisko. Niemal czułam jak moje serce, moje całe ciało, wyrywa się do niego. Nie wytrzymałam... Musiałam go pocałować. Z głębi lasu, który nas otaczał (nie wiem skąd się pojawił) wydobył się głos, tak mi znajomy głos Słonia. Raper śpiewał oczywiście Love Forever. Nie wiedzieliśmy o co chodzi. Usłyszałam mój ulubiony fragment : "... Miała dwa czarne kruki wydziarane na łopatkach, było jasno jak za dnia, nie lubiła gasić światła...". Ale co to do cholery ma znaczyć? Mocno się przeraziłam, gdy zza krzaków wyszedł wykonawca tego utworu. Patrzyłam na niego, on na mnie. Harry osłonił mnie, jednak ja wiedziałam co robić. Słoń zawsze w teledysku, no może nie, ale w moich ulubionych piosenkach jest śmierć. Mógł wyciągnąć szybko nóż i mnie zadźgać.
-Chodź Harry- szepnęłam.
-Ok. - rzekł bez wahania.
Szybkim biegiem przedzieraliśmy się przez zarośla. Nadal słyszałam jego piosenkę : "...Erotyczny koszmar, była coraz bardziej sina, lecz on wpadł jakby w trans i już nie mógł się zatrzymać...".
Kurwa no... co Słoń robi w takim momencie w środku lasu śpiewając "Love Forever"? No cóż. W końcu przestaliśmy słyszeć rapera. Wybiegliśmy za to na sam środek ulicy i zaczęliśmy się całować.
I..." (rozdział 10)
W tym śnie był pocałunek z Harrym... Słyszałam Love Forever, a teraz te słowa latały w całej mojej głowie... Piosenka była... Co z tym lasem, przez który uciekaliśmy? Co z ulicą?
Nieważne, chciałam w tej chwili umrzeć jak ta laska z piosenki rapera. Głowę zanurzyłam w wodzie bez wstrzymywania powietrza i zaczęłam myśleć o śmierci. Ostatnie wrażenia były dla mnie jak BÓL. Nie mogłam znieść tego uczucia. Harry pogrążył mnie jeszcze bardziej. Traciłam powietrze w płucach. Właśnie tego chciałam... powolnej śmierci, aby zobaczyć jak cierpiał Janek, jak cierpiała Natalia, gdy ją opuściłam. Chciałam po prostu nie czuć nigdy bólu. Obraz miałam zamazany... Czyli, że to już... już umieram. Dusiłam się, ale trzymałam głowę pod wodą. Zamknęłam oczy. Całe życie... mogłam zdecydować, czy chcę żyć, czy chcę własnej śmierci. Chciałam się już poddać. Koniecznie chciałam to zrobić. Otworzyłam usta. czekałam aż się zachłysnę... Aż woda dostanie się do organizmu. Straciłam kontakt ze światem.
Nagle znalazłam się na zupełnym pustkowiu. Postanowiłam zamknąć oczy, aby załagodzić strach. Trzymałam tak chyba dziesięć minut... Otwierając je zobaczyłam przed swoimi oczyma zielone tęczówki. Tak pociągające i niewinne, że już się nie bałam. Odsunęłam się od postaci. Stała zdecydowanie za blisko. Jednak trans w jakie wprowadziły mnie jej oczy były silniejsze. Podeszłam do niej tak blisko, że nasze usta prawie się stykały.
-Jestem Harry- powiedział.
-A ja Olllaaa- rozmarzyłam się.
Chłopak jeszcze bardzie przybliżył swoją głowę i nagle zaczął padać deszcz. Oboje odskoczyliśmy, a ja mogłam zobaczyć nareszcie twarz Harrego. No nie wierzę. To Styles z One Direction ma tak hipnotyzujące oczka. Po chwili zdezorientowania znów znaleźliśmy się tak blisko. Niemal czułam jak moje serce, moje całe ciało, wyrywa się do niego. Nie wytrzymałam... Musiałam go pocałować. Z głębi lasu, który nas otaczał (nie wiem skąd się pojawił) wydobył się głos, tak mi znajomy głos Słonia. Raper śpiewał oczywiście Love Forever. Nie wiedzieliśmy o co chodzi. Usłyszałam mój ulubiony fragment : "... Miała dwa czarne kruki wydziarane na łopatkach, było jasno jak za dnia, nie lubiła gasić światła...". Ale co to do cholery ma znaczyć? Mocno się przeraziłam, gdy zza krzaków wyszedł wykonawca tego utworu. Patrzyłam na niego, on na mnie. Harry osłonił mnie, jednak ja wiedziałam co robić. Słoń zawsze w teledysku, no może nie, ale w moich ulubionych piosenkach jest śmierć. Mógł wyciągnąć szybko nóż i mnie zadźgać.
-Chodź Harry- szepnęłam.
-Ok. - rzekł bez wahania.
Szybkim biegiem przedzieraliśmy się przez zarośla. Nadal słyszałam jego piosenkę : "...Erotyczny koszmar, była coraz bardziej sina, lecz on wpadł jakby w trans i już nie mógł się zatrzymać...".
Kurwa no... co Słoń robi w takim momencie w środku lasu śpiewając "Love Forever"? No cóż. W końcu przestaliśmy słyszeć rapera. Wybiegliśmy za to na sam środek ulicy i zaczęliśmy się całować.
I..." (rozdział 10)
W tym śnie był pocałunek z Harrym... Słyszałam Love Forever, a teraz te słowa latały w całej mojej głowie... Piosenka była... Co z tym lasem, przez który uciekaliśmy? Co z ulicą?
Nieważne, chciałam w tej chwili umrzeć jak ta laska z piosenki rapera. Głowę zanurzyłam w wodzie bez wstrzymywania powietrza i zaczęłam myśleć o śmierci. Ostatnie wrażenia były dla mnie jak BÓL. Nie mogłam znieść tego uczucia. Harry pogrążył mnie jeszcze bardziej. Traciłam powietrze w płucach. Właśnie tego chciałam... powolnej śmierci, aby zobaczyć jak cierpiał Janek, jak cierpiała Natalia, gdy ją opuściłam. Chciałam po prostu nie czuć nigdy bólu. Obraz miałam zamazany... Czyli, że to już... już umieram. Dusiłam się, ale trzymałam głowę pod wodą. Zamknęłam oczy. Całe życie... mogłam zdecydować, czy chcę żyć, czy chcę własnej śmierci. Chciałam się już poddać. Koniecznie chciałam to zrobić. Otworzyłam usta. czekałam aż się zachłysnę... Aż woda dostanie się do organizmu. Straciłam kontakt ze światem.
Z perspektywy Harrego
Jakim ja jestem durniem! Jak mogłem taki być. Muszę wrócić i jej to wytłumaczyć. Tak nie może być. Musi mnie wysłuchać choćby nie wiem co!
Ruszyłem w kierunku krętych schodów. Szybkim krokiem dostałem się na górę. Skręciłem w lewo i znalazłem się na korytarzu, z którego mogłem przejść do jej sypialni.
-Ola? Jesteś tu?- zapytałem cicho.
Nikt nic nie odpowiedział. Zapukałem do łazienki. Nic, zero reakcji. Postanowiłem wejść i sprawdzić garderobę, gdy zauważyłem, że siedzi pod wodą. Przeraziłem się, bo miała otwarte oczy i otwartą buzię. Nie poruszała się.
-OLA!!! KURWA, OLA!!!- krzyczałem wyciągając ją z wanny. Kasia przybiegła szybko, gdy tylko usłyszała te słowa.
-Co jest... OLA!!!- rozpłakała się.
-Dzwoń po pogotowie. Ja ją zreanimuję- krzyknąłem.
Przykryłem ją ręcznikiem. Kaśka biegła po telefon i dzwoniła. Krzyczała po chłopaków. Skyller również przyszła słysząc jej rozpaczliwy krzyk.
-Co jest? O... mój... BOŻE!!!
Zayn, Niall i Liam próbowali ją ratować. Louis wydzwaniał z Kasią po karetkę. Skyller pomagała mi ochłonąć. Bałem się, że przyszedłem zbyt późno.
Karetka przyjechała natychmiast. Britney i Natalia również się przeraziły i zaczęły nam pomagać. Pobiegły otworzyć drzwi. Ratownicy i lekarze szybko wykonali reanimację. Ola zaczęła oddychać dzięki ich urządzeniom. Jakiś z lekarzy podszedł do mnie i zaczął mi prawić co mam robić:
-Drogi Harry... Słuchaj, dziewczyna ma ogromne szczęście, bo dzięki tobie żyje. Chłopcze, jak możesz to jeszcze dziś zabierz ją nad morze. Tam jest odpowiednie miejsce dla niej. Niech będzie tam przynajmniej tydzień. Harry, jeszcze jedno, niech dużo czasu spędza na spacerach i kąpieli w morzu. Pamiętaj, żeby zawsze przy niej być. Pomóż jej.
-Oczywiście doktorze, już dziś wyjeżdżamy nad morze.
Jakiś czas później w fioletowym pokoju
Cały czas myślałem nad tym co właśnie się zdarzyło. To było straszne. Siedziałem przy niej. Była tylko w ręczniku. Postanowiłem lekko ją obudzić.
-Ola... Olu obudź się- szeptałem do ucha.
-Ymmm.... co się stało?- zapytała zdezorientowana.
-Prawie byś umarła. Co ci odbiło?
-Nie wiem... chciałam zjawić się w świecie bez bólu. Chciałam poczuć to co czuli przyjaciele, gdy zostali zranieniu lub odrzuceni przeze mnie. Słuchaj Harry. Lećmy nad to może.
-Dobra.
Dziewczyna wstała i powtórzyła się sytuacja z zobaczeniem jej pięknego ciała. Chciała się okryć, ale jej na to nie pozwoliłem. Chciałem, żeby spłaciła u mnie dług. Posadziłem ją na kolanach i zacząłem ją całować. Delikatność jaką chciałem jej dać długo nie wytrzymała i przeszła w namiętność. Odwzajemniła pocałunek, ale potem mnie odepchnęła.
-Harry...! Co ty wyprawiasz?- zapytała z takim gniewem, którego nie da się opisać.
-Ola... kochanie, to ty odwzajemniłaś pocałunek. Dobrowolnie usiadłaś mi na kolanach. Jesteś naga, więc idź się ubrać, bo zachorujesz.- stwierdziłem.
-Ale... ale... Ough!- oburzyła się nie mając słów na swoją obronę. Ja natomiast byłem usatysfakcjonowany, że to zrobiła. Mniejsza... musiałem dopilnować dziewczynki, aby sobie nie zrobiła krzywdy, więc cicho udałem się za nią.
-Hej! Harry, ja się przebieram!- krzyknęła.
-Mhmmm... widzę, ale z tego co zauważyłem, jesteś już w bieliźnie i bluzce.- miałem chyba mocne argumenty, bo znów się skrzywiła.
-Co jest? Nikomu nie wygadam.- rzuciłem szybko.
-No okej.
-Tym razem mówisz prawdę. No dalej, spiesz się. Nie żeby coś...
-Ej... za chwilę będę gotowa.
-Czekam...
Faktycznie, po kilku minutach już niosłem jej walizkę, a ona swoją torebkę. Wszyscy czekali na dole. Skyller, Kasia, Louis, Liam i Zayn. Ja pomogłem znieść Olce tą walizkę i wreszcie wyjechaliśmy na to cholerne lotnisko.
Z perspektywy Oli
Hmmm... Ciekawy dzień. Jechaliśmy jednym samochodem. Z przodu jechał kierowca, czyli Louis, obok Liam, potem w środku za kierowcą siedziała Skyller, Zayn i Louis, a z tyłu ja i Harry. Cały czas rozmyślałam nad tym co zrobiłam w ostatnich godzinach. Oczywiście, jak mi potem wyjaśnił Harry, spałam trzy godziny, jak nie wyżej! No cóż. Lotnisko było przed nami. Styles upomniał mnie, żebym nie przeklinała, trzymała się cały czas blisko niego, a najważniejsze nie myśleć o tym pieprzonym zdarzeniu.
No tak... Kolejki długie, więc zmienialiśmy się w kolejce. Oczywiście Harry był ze mną wszędzie. nie sorki, w damskiej nie był, ale wysłał tam Sky i Kasię. Taki mój los. Po powrocie z łazienki dowiedziałam się, że mamy już iść do samolotu. Okej, ja wam mówię, że jest okej.
Szukałam miejsca, które mi wyznaczono. Fajnie, bo natrafiłam na miejsce koło Harrego i Skyller. W rzędzie po drugiej stronie była jakaś kobieta i Zayn z Liamem. Przed nami Louis i Kaśka. Jechaliśmy w pierwszej klasie. Awww... jak fajnie. Całą drogę gadałam ze Skyller; Harry od czasu do czasu wcinał się w rozmowę. Ostatecznie pozwoliłyśmy mu z nami grać w prawdę lub fałsz. Cały lot zajął niewiele czasu. Zaledwie godzinę. Tylko Liam wiedział dokąd tak właściwie lecimy. Hmm... z resztą to przecież nieważne.
Lotnisko w Californi. Piękna, słoneczna pogoda. Harry, oczywiście, nie odstępował mnie na krok. Nosił mi bagaże. Nie byłam aż tak słaba. Hmm... to mi się podoba (:D)
Nasz domek był piękny. Oczywiście trzeba było rozdzielić pokoje. No więc ja i (OCZYWIŚCIE) Styles, Zayn i Skyller (druga sypialnia), Louis z Kasią, a Liam na dole na kanapie. Mój I Harrego pokój wyglądał tak :
W ogóle cały dom był śliczny. Widok na morze. Jeszcze basen. Mmm... same przyjemności.:
Taki tam piękny domek nad morzem, a w dodatku ma basen.
-No i?
-No i co?- zapytałam zdziwiona.
-No czy ci się podoba?
-Jest piękny Harry. To twoja posiadłość?
-Nie, to twoja posiadłość- zaskoczył mnie, zszokował, no kurwa wielki zdziw.
-Ymmm... Harry, czy tobie się coś nie pomieszało od naszego pocałunku?- miałam zapewne otwartą buzię tak mocno, że dotykała podłogi.
-Nie... Razem z chłopakami, za to że tak cierpiałaś, postanowiliśmy ci to wynagrodzić. To twój dom. Możesz nim zarządzać, ale jeszcze nie teraz. Wtedy kiedy przyjedziesz tu po raz drugi. Na razie my pomagamy ci decydować. Zgadzasz się?- zapytał lekko nieśmiały
-Oczywiście.
Półgodziny później chodziliśmy po plaży. Znaczy ja i chłopczyk z loczkami. Dużo fanek obskakiwało go z każdej strony. Jednak bardzo się przeraziłam, gdy jednej dziewczynie (nie wiem, czy była fanką. Po prostu przeszła obok) posłał głębokie spojrzenie. Ona to ODWZAJEMNIŁA! :
Najpierw uśmiechała się na nasz widok, potem na chwilę stanęła i spojrzała mu tak głęboko w oczy, że aż go odciągałam.
-Umm... Znasz ją?- zapytałam niepewnie.
-Ymmm... Aha, to do mnie. Tak, głównie z pokazów mody. To Cara. Cara Delevingne. Piękna modelka nagradzana wiele tysięcy razy. Ale co jest? Uśmiechnij się- pocieszał mnie Harry.
-To nie takie proste...
-Cześć, pamiętajcie o imprezie. Masz tu adres.- Cara znienacka wyskoczyła z podziemi.- Koniecznie przyjdź, zabierz ze sobą ekipę i twoją dziewczynę. Narka.
-Pójdziemy?- zapytał Harry z błyskiem w oczach. Jego hipnotyzujące, zielone tęczówki znacznie się rozszerzyły. Widać spodobała mu się ta cała Cara.
-Nie Harry.- powiedziałam stanowczo.
-No proszę...- prosił.
-No...





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz