-A mianowicie co?- zapytał Justin z niepokojem.
-Dowiesz się.
-Okej, do zobaczenia- pomachał na pożegnanie.
Nie wiem dlaczego, ale on bardzo mi się spodobał. Mimo, że dotąd nigdy nie chciałam słyszeć wzmianki o Bieberze, teraz mogłabym całymi godzinami wysłuchiwać co u niego. Ubrałam się w pierwsze z brzegu ubranie i pobiegłam do łazienki zrobić makijaż. :
Usiadłam przy biurku i zaczęłam robić sobie zdjęcia laptopem:
Mój telefon zaczął wibrować, co znaczyło, że ktoś dzwoni. Domyślałam się, że to Justin, albo może chłopaki z One Direction. Jednak to co zobaczyłam mocno mnie zdziwiło. Na wyświetlaczu wyraźnie pisało: "Natalia -.-". Co ona ode mnie chciała?
-Halo?- zapytałam niepewnie. W końcu nie rozmawiałyśmy od tej kłótni w moim pokoju.
-Siema suko. Słuchaj mnie uważnie, bo nie mam zamiaru powtarzać. Odwal się, kurwa mać, od Harego. On jest mój. Weź sobie nawet Zayna, ale Hazzę zostaw!- warknęła.
-Kurwa! Nic do niego nie mam. On nie jest twój, ba... on nawet cię nie chce! Odpierdol się ode mnie. Ja mam... Nie ważne!
-No mów kogo masz, dziwko- ryknęła.
-Mam Justina.- warknęłam.
-WTF? Takie ciacho zakochane w tobie? Totalnie zwariowałaś!
Wyślę ci fotkę. Może dziś, może jutro, a może za kilka dni.- zaśmiałam się .
-Tsaa... nie żartuj sobie. Jeśli naprawdę chcesz mi to udowodnić to poproś go, żeby przyleciał do 0
-Londynu. Skąd mam wiedzieć, że te zdjęcia to nie Photoshop?- zakpiła.
-Okej. Nie ma sprawy. Jak już go poznasz dostaniesz ode mnie w twarz.
-Niby za co?
-Za twoje wydurnianie się.- rozłączyłam się natychmiastowo.
Po kilku minutach spokojnego siedzenia na Facebooku przyszedł MMS ze zdjęciem Natalii. Zmieniła się. Tona makijażu, dziwne ubranie. Kurwa, Britney naprawdę owinęła ją sobie wokół małego paluszka:
Zrobiło mi się gorąco ze złości i ubrałam sobie czarną bluzkę na naramkach i wysłałam jej zdjęcie, a właściwie filmik, który przyspieszyłam :
Po chwili stwierdziłam, że mi znów zimno, więc przebrałam się w poprzednią bluzkę i wysłałam jej zdjęcie:
(Podpis pod zdjęciem): Suka zawsze zazdrosna ;)
Natalia wkurwiła mnie bardzo mocno. Nienawidziłam jej. Janek byłby mnie zrozumiał. Nie wiem dlaczego do niej poszłam, gdy tylko się o tym dowiedziałam. Była taka milutka. Aż za bardzo. Potem nagle na lotnisku wypaliła z tym gniewem i... nie wiem co jej odbiło.
-Um... mogę wejść?- zapytał nieśmiało damski głos. To zdanie było wypowiedziane w języku polskim, więc wiedziałam, że to Kasia.
-Tak, pewnie.- odpowiedziałam.
-Z kim tak rozmawiałaś?
-Ale kiedy?
-Nooo... półgodziny temu! Nie udawaj głupka.- zachichotała.
-Aaa... z Justinem. Jest całkiem spoko...
-Woah, Woah, Woah- przerwała mi- Justinem Bieberem? Przecież jak zaczęłam o nim mówić w samolocie włożyłaś mi chusteczkę do buzi. Teraz nagle ci się podoba?
-Tak. Na imprezie bardzo mi pomógł. Styles zostawił mnie na pastwę losu i wtedy on się mną zaopiekował. Wiem, że wy też byliście, ale zupełnie o tym zapomniałam. Dzisiaj tłumaczyłam Selenie co stało się w ich związku i dlaczego zerwali. Jemu też. Potem zabrał mnie na randkę w parku i...
-Czekaj! Już ranka w parku? Nie za szybko? Znacie się dopiero dzień.
-No tak, ale wydaję mi się jakbym go znała co najmniej rok. Kasia, chcesz go poznać?
-Jeszcze pytasz? Jasne!
-O szesnastej bądź gotowa. Wyślę Justinowi SMS'a, że też jedziesz.
-Ale dokąd?- zapytała zdziwiona.
-Zobaczysz. Znaczy, zobaczycie.- uśmiechnęłam się.
-Okej. O nie. Harry idzie. Będzie wściekły jak mnie tu zobaczy. UKRYJ MNIE!- szepnęła.
-Wejdź pod łóżko. Nie! Idź na taras. Tam jest taka drabina. Zejdź nią na dół i możesz wejść do domu.
-Jak to drabina?
-Powiesiłam ją, no na wszelki wypadek. Taki jak ten! Leć!- w ostatniej chwili zdążyła wybiec na taras, aby uniknąć kłótni z Harrym. Ja rzuciłam się na łóżko. Chwyciłam włączonego laptopa i udawałam, że przeglądam Twittera. Styles wszedł do pokoju. Wyraz jego twarzy był tak poważny. Śmiertelnie się przestraszyłam.
-Um, czego chcesz?- zapytałam.
-Jak to czego?- warknął, czy wy słyszycie? Warknął na mnie!- Chcę z tobą porozmawiać.
-Niby o czym?- zakpiłam. To mu się nie spodobało, więc podniósł mnie z łóżka i przyparł do ściany.
-Przestań sobie żartować! Takie suki jak ty wiele razy mnie oszukały!- krzyknął.
-Kurwa, zostaw mnie! Czekaj, jak ty mnie nazwałeś?- warknęłam.
-Słyszałaś! Jesteś tylko zwyczajną suką, pierdoloną dziwką.- przycisnął mnie mocniej.
-Ty debilu! PUŚĆ MNIE! TO BOLI!- krzyczałam.
-Nie puszczę. Dzisiaj nigdzie nie wyjdziesz! Jak tylko wrócimy do Londynu wypierdalasz do tej twojej pieprzonej rodziny w Polsce!- krzyknął.
-Ty gnojku! Myślałam, że jesteś inny!- nie wytrzymałam. To co mówił o mnie i mojej rodzinie było niewybaczalne. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Harry spojrzał na mnie gniewnym wzrokiem i rzucił mnie na podłogę. Nadgarstki bolały mnie strasznie. Były czerwone i lekko spuchnięte. Mój makijaż rozmazał mi się, a ja byłam załamana. Chciałam dziś jechać do Delevingne, żeby ją przeprosić, ale teraz miałam tylko jeden cel- prosić Biebera, żeby pozwolił mi się przeprowadzić do niego. Wiem, że on również miał wakacje, czy coś, ale to jest nieważne. Chcę ze sobą zabrać Kasię, ale nie mogę. Ona musi zostać, żeby i jej nie wyrzucili. Harry wyszedł z pokoju. Chciałam tylko, żeby nikt nie usłyszał tej kłótni i zobaczył mnie w takim stanie. Myliłam się. Do pokoju wszedł Zayn i Louis, a za nimi Kaśka.
-C-Co w-wy t-tu -ro-robicie?- załkałam.
-Nie przejmuj się Harrym. Jest zazdrosny o Justina.- przytulił mnie Lou.
-Jego reakcja mogłaby być inna. To przecież on zostawił mnie na imprezie dla Cary. Co ja mu takiego zrobiłam? On ją pieprzył przez całą noc, a Justin położył się na łóżku, a ja na jego torsie. Nie byłam goła. Kurwa no. Do niczego nie doszło!- powiedziałam przez łzy.
-Rozumiem cię, ale Stylesowi odbija, kiedy widzi Biebera. Obaj się nie cierpią od incydentu z Sashą Strunin:
-To prawda. Ta laska namieszała im w głowach- zaśmiał się Zayn.
-Jest od obu starsza. Ma obecnie 21 lat. Harry skończy 19 pierwszego lutego, a Justin pierwszego marca.- zachichotała Kasia.
-Ona jest polską piosenkarką!- uśmiechnęłam się.
-Nie jesteś wściekła na Harrego?
-Jestem. W końcu powiedział, że mam pierdoloną rodzinę i jestem suką oraz dziwką. To mnie zabolało. Powiem wam w sekrecie, że dziś przeprowadzam się do Biebera. Na czas raczej określony. Tylko kilka dni. Okej?
-DLACZEGO?- krzyknęli przerażeni chłopacy, a w tle słychać było tylko cichy szloch Kasi.
-Chcę zostać w Londynie, bo w Polsce nic się nie dzieje. Jak przylecę do Londyny, gdy wy już tam będziecie, Harry rzuci mi się na szyję pytając co ja "do cholery" robiłam.
-Chłopczyk jest taki przewidujący. Jednak pozostaje pytanie- co odpowiesz?
-Powiem, że chciałam się przejść po mieście, a potem zgubiłam drogę. Miałam rozładowaną baterię telefonu, znaczy zablokuję Harrego, tak aby nie dzwonił. Wy możecie. Pod żadnym pozorem nie dawajcie mu waszych komórek. No właśnie, Kasiu? Pożyczysz mi swoje rzeczy? Tylko na te kilka dni.
-Spoko- uśmiechnęła się.
Zayn i Louis pocałowali mnie w czoło na szczęście. Kasia mnie mocno przytuliła i poszła pakować rzeczy do walizki. Ja wzięłam moją torbę. Umalowałam się na nowo, bo nie wyglądałam za ciekawie. Wkrótce pomogli mi znieść walizkę po drabinie i wrócili na taras, aby mnie jeszcze pożegnać.
-No, Olu, będziemy tęsknić. Tylko pojaw się w Londynie.- Zayn ucałował mnie w policzek.
-Tak, zgadzam się. Pamiętaj o nas. Pisz SMS'y i dzwoń.- Lou ucałował mnie w drugi policzek.
-Chłopaki, bo pomyśli, że się zakochaliście! Teraz ja!- zachichotała Kasia.- Ola, bez ciebie nie dam rady, ale te kilka dni wyjdą ci na dobre. Patrz! Justin jedzie.- przytuliła mnie mocno, po czym zaczęłam schodzić na dół. Bieber trochę podjechał, a ja pędziłam z walizką, żeby nikt mnie nie zauważył. Obejrzawszy się w stronę trzech ludzi, którzy mi pomogli, zobaczyłam jak machają. Kasia przytulała się do Louisa i Zayna. Miała łzy w oczach. W końcu dobiegłam do samochodu:
Wreszcie, po raz ostatni, odmachałam im i wsiadłam. Oczywiście Jus pomógł mi przy walizkach i uścisnął na powitanie.
Dojechaliśmy do jego willi w słonecznej Californi. Od mojego domu do jego była zaledwie godzina drogi. Całą drogę przegadaliśmy. Opowiedziałam mu co się stało, a on zgodził się i obiecał, że taki nie będzie.
Justin wysiadł jako pierwszy, po czym podszedł do moich drzwi. Otworzył je, a następnie pozwolił mi wyjść. Wyjął walizkę i zaniósł ją do pokoju. Willa była luksusowa i na zewnątrz, i w środku:
(Mój pokój)
Byłam w siódmym niebie ujrzawszy taki nieziemski widok. Justin naprawdę bardzo się postarał. W środku była Selena i mama Justina- Patty. Sel pakowała walizkę, a Patty przygotowywała coś w kuchni. Jus podszedł do Gomez i wytłumaczył jej sytuację. Selena potakiwała tylko. Potem dziewczyna podbiegła do Patty i również coś między sobą gadały. Natomiast Justin wziął moją walizkę i wzrokiem wskazał mi schody. Bez słowa przytaknęłam i powoli kroczyłam za chłopakiem. Wiedziałam, że się do siebie uśmiechał. Pokazał mi mój pokój. Rozejrzawszy się po nim stwierdziłam, że jest jeszcze piękniejszy niż na zdjęciu, które mi pokazywał Jus. Nagle poczułam wibrujący telefon w kieszeni. Na wyświetlaczu pojawiło się "Zayn ;3". Wiedziałam, że dzwonił z wieściami. Wieściami opowiadające o reakcji Harrego. Niepewnie nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Cześć Jessica- usłyszałam- masz chwilę skarbie?
-Zayn? Co ty wygadujesz?- zapytałam zdziwiona.
-Poczekaj, muszę włączyć laptopa, żeby to zobaczyć.- powiedział to tak poważnie. Nastała długa cisza.- Dobra, jestem sam. Sorry za to, ale byłem u Harrego.
-Aha... Spoko. Czy coś się stało?- zapytałam.
-Tak. Mianowicie, Harry wpadł w szał. Zamknął się w pokoju i gadał sam do siebie. Głównie to przeklinał, pierdolił coś o tym jakim jest debilem i takie tam. Jak to Hazza- poczułam jak Malik się uśmiecha. Pewnie dla niego była to normalka.
-Powiedz mu, że nie ma się denerwować. Cholera, poradzę sobie.- zaśmiałam się.
-No fakt, przecież w willi nie można się zgubić.- zachichotał.- powiedz mi tylko kiedy masz zamiar przylecieć do Londynu?
-No, planowałam przylecieć dzień po waszym przylocie.
-Ej, dobra. Ja kończę. Harry zaczął dobijać się do drzwi i to nie rękami!- krzyknął ze śmiechem.
-Skąd wiesz, że nie rękami?- zapytałam zdziwiona.
-Harry ma takie debilne pomysły, gdy jest wkurwiony.
-No spoko. Papa.
-Baj.
Justin zaczął mnie rozpakowywać natrafiając na kilka staników. Widziałam podniecenie w jego oczach. Zaczęłam chichotać.
-Czemu mnie rozpakowujesz?
-Nie wiem. Chciałem być miły. Fajne masz staniki- łobuzersko się uśmiechnął.
-Aha? Dziękuję.- parsknęłam śmiechem.
-Spoko. Poradzisz sobie? Idę pomóc mamie. Zaraz powinna przyjść Selena.
-Czekaj!- zatrzymałam go ręką, gdy miał zamiar już odejść- Co mówiłeś Selenie?
-Mówiłem jej, że ma zostać jeszcze kilka dni. Ona w ogóle oswoi cię ze wszystkim. No wiesz...
-Tak, tak. No to jeszcze raz dziękuję.
On nic nie mówił. Uśmiechał się tylko, przez co zrozumiałam, że dla niego jest to czysta przyjemność. Cóż... Zaczęłam się rozpakowywać. Nagle wpadła Selena.
-Witaj!- krzyknęła radośnie przytulając mnie do siebie- pomóc ci?
-Nie, nie trzeba.
-Jak coś to krzycz. Muszę iść się wypakować z tej pieprzonej walizki. Mów, a ja ci rzeczy pożyczę. Wystarczy słowo.
-Okej.
Selena wyszła, a ja szybko się wypakowałam. Dzięki temu miałam chwilę dla siebie. Włączyłam laptopa. Weszłam na Facebooka, a tam spotkała mnie przemiła niespodzianka (-.-). Moja siostra Marta. Zaczęła do mnie pisać, żebym zadzwoniła do niej na video chat. Postanowiłam zawołać Justina, aby pękła z zazdrości.
-Czekaj chwilę, muszę ci kogoś przedstawić- JUSTIN!- momencik.
-Spoko- wzruszyła ramionami.
Po chwili wszedł Jus pytając czego mi trzeba. Wytłumaczyłam mu na boku o co chodzi, a on podszedł do kamerki.
- Hello Marta. How are you?- zapytał przymilnie (Cześć Marta. Jak się masz?)
-I'm fine. Thank you...- moja siostra była oszołomiona. (W porządku. Dziękuję.)
-No i jak Martusiu? Nadal mi nie wierzysz?
-Wierzę. Ale jest sprawa.- nagle spoważniała.
-O co chodzi?
-No więc...













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz