poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 18

-H-Halo?- zapytałam powstrzymując śmiech.
-Witam.- odpowiedział mi głos w słuchawce.
-Sorry, ale czy my się znamy?
-Tak. Jestem Robert. Na pewno skojarzysz.- powiedział- Do rzeczy. Zakładam, że będziesz na koncercie Biebera?
-Tak, a co?
-Też tam będę. Mniejsza o to, ale mam dla ciebie nie za ciekawe wieści. Z resztą przekonasz się o tym.
-Dobrze. Do wi...
-A, i jeszcze jedno! Stój gdzieś przy wejściu, najlepiej sama. Do widzenia.
-Do widzenia...
   Ten facet nieźle mnie zaniepokoił. Starałam się sobie przypomnieć, czy znam jakiegoś Roberta. Nic, pustka. Pozostało czekać do koncertu, do którego zostały jeszcze tylko dwie godziny. Ja byłam ubrana w kremowo-różową sukienkę na naramkach, do tego włożyłam kremowe-białe buty na obcasie, dobrałam kilka ładnych dodatków i wzięłam różową kopertówkę z z flagą Brytanii.
Natomiast Selena wolała ubrać się w coś o wiele bardziej odważnego. Czarna, skórzana sukienka, jakieś dziwne buty, których chyba jeszcze nikt na świecie nie widział, czarna bransoletka, jeansowe rękawiczki, granatowa torebeczka i niebieski żakiet. Ta dziewczyna ma pojebane pomysły (xd)
 Oczywiście, w razi co wzięła sobie na przebranie jakąś srebrno-czarną sukienkę, białe buty, srebrną kopertówkę, a do tego wisiorek.
No cóż, jej wybór.

20:07, w jednym z Californijskich klubów na koncercie Justina.


Wszystko przebiegało świetnie. Justin zaprowadził nas za scenę. Jego garderoba była mega wielka. Nagle przypomniałam sobie o Robercie. Gomez doskonale wiedziała, że coś się stało, ale nie drążyła tego tematu. Przypadkowo zostałyśmy same, a to doskonała okazja dla Seleny, żeby dowiedzieć się kto do mnie dzwonił.

Z perspektywy Justina


Kompletnie nie wiedziałem dlaczego dziewczyny tak dziwnie się zachowywały; Stój, dlaczego Ola się tak zachowywała. Selenie nie ma co się dziwić; ma w końcu jakieś dziwne buty! Serio, takich jeszcze w życiu nie widziałem. Cholernie mi ściskało żołądek, gdy tak patrzyłem na Aleksandrę. Dziewczyna była spięta, zdenerwowana, a do tego przybita. Z jednej strony jej się nie dziwiłem, ale z drugiej to podejrzane. Wyszedłem na chwilę, aby zaczerpnąć powietrza i przywitać kilku fanów, którzy czekają na zewnątrz. Dużo krzyków i wrzasków na mój widok wydobyło się z ust nastolatek, które są zniecierpliwione i chcą już wreszcie przybiec jak najbliżej sceny. Kilka wydanych autografów. Kilka fotek. To nie odciągnęło mnie od myślenia nad moją dziewczyną. Kurwa, jak ja bym chciał dowiedzieć się czegoś. W tłumie zauważyłem faceta, dorosłego faceta. Miał około trzydziestu pięciu lat i nie wyglądał na fana. Patrząc mu prosto w oczy powiedziałem do niego, żeby się zbliżył. Gość był płochliwy i natychmiast wycofał się bardziej do tyłu. Wzruszyłem tylko ramionami i pobiegłem do garderoby. Selena i Ola nadal tam stały. 
-Um, Olu?- zapytałem niepewnie widząc jej wyraz twarzy.
-Tak?
-Chodź na chwilę, musimy pogadać.
-No dobrze.
 Zaprowadziłem dziewczynę w jakieś ustronne miejsce i spoglądałem prosto w jej przepiękne, niebieskie oczy.
-Olu, czy coś nie tak?
-Jest okej- stwierdziła przygryzając wargę.
-Przecież widzę, że nie. Mów o co chodzi.
-No więc zanim przyjechaliśmy tutaj ktoś do mnie zadzwonił. Jakiś Robert. Jest Polakiem, no bo wiesz, mówił po polsku. Cóż, ma tu przyjść, a spotkać się mamy przy wyjściu. Mam być sama.
-Na pewno nie pójdziesz sama. Weź Selenę. Proszę cię. Nie możesz się narażać. Słuchaj, gościu ma ci coś do przekazania, czy jak?
-Jakieś nieciekawe wieści. Nie wiem o co może chodzić! Dobra, wezmę Sel. 
-Chodź, zaraz będzie tu mnóstwo fanów. Szybko.
   Zanim się obejrzeliśmy wpuszczono nastolatki, a ja stałem z Olą pod łazienką. 
-Życz mi szczęścia, kochanie.- łobuzersko się uśmiechnąłem.
-Ty mi też, skarbie.
Niekontrolowanie pochyliłem się nad nią, a nasze twarze dzieliły milimetry. Pocałowałem ją. Nagle usłyszeliśmy krzyk za sobą. Była to moja matka. Hmm... no fak, nikt jej nic nie mówił.

Z perspektywy Oli


Przeraziłam się i natychmiast wyskoczyłam z uścisku Justina. Staliśmy jak wmurowani. Pattie zaczęła kazanie.
-Justin! Czy ty sobie wyobrażasz co właśnie zrobiłeś?! Masz dziewczynę i nie powinieneś jej zdradzać! Z czego się śmiejesz?- zapytała groźnie kobieta.
-Mamo! My nie jesteśmy razem. Znaczy, chodzi mi o Selenę. Zerwaliśmy wczoraj. Jakoś tak wyszło, że jestem z Olą.
-Szybko się pocieszasz chłopczyku. Zrozum, że Selenę to zaboli.
-Ona wie.
-Aha.
   Pattie odeszła bez słowa, a ja stałam jak wmurowana, nadal. 
-Kotku, ona nic do ciebie nie ma. Po prostu jest zszokowana, że jej nikt nic nie mówił.
-No tak.
-JUSTIN! ZOSTAŁY 3 MINUTY!- krzyknął ktoś zza sceny.
-Muszę iść. Do zobaczenia. Aha, i uważaj na tego gościa.- pocałował mnie w policzek.
-Pa, kocie- zaśmiałam się.
Zaczęłam biec w stronę garderoby, kiedy zatrzymał mnie głos jakiegoś mężczyzny.
-Hello- uśmiechnął się.
-Momencik, zaraz panu pomogę, tylko pójdę po koleżankę.
-Okej.
   Nie minęło dużo czasu, gdy znów znalazłam się na przeciwko faceta, tym razem z Seleną.
-Witaj, moja mała.- zarechotał, po polsku!
-Dzie-dzień dobry. Kim pan jest?
-Jestem Robert, dziecinko. Powinnaś wiedzieć, że obcym się nie ufa!
-Selena, help me!- krzyknęłam, gdy tylko poczułam, że wiszę w powietrzu.
-Zostaw ją, debilu! POMOCY!!!- wydarła się. 
Mężczyzna zaczął uciekać, a ja wraz z nim na jego ramionach. Płakałam, krzyczałam, waliłam go z całych sił.
-JUUUUUUUSTIIIIN!- wołałam.
 
   Obudziłam się związana w jakimś starym samochodzie.
-Witaj, maleńka. Jak się spało?- zarechotał.
-Pieprz się. Wysadź mnie.
-Nie... właśnie jedziemy do mojej pięknej willi.
Robert wziął broń, którą trzymał za pasem i przyłożył mi do czoła.
-Jeśli nie będziesz grzeczna i posłuszna to zginiesz.
Oddalił na chwilę pistolet, a potem z całej siły uderzył mnie w głowę.
-Wstawaj, leniwa suko!- ktoś krzyknął mi do ucha. Kto inny ja nie pan Robert?
-Czego ty ode mnie chcesz?
-Chcę za ciebie forsę, od Justinka.
-Tymczasem, masz tu ubranie, idź się przebrać.
-Ale to bielizna, przezroczysta!
-Tak, idź się przebrać.
-Nie zmusisz mnie.
-Idź!- przyłożył mi broń do głowy.
-Nie. Nie jestem dziwką. 
-Dobrze, sam cię przebiorę.
-Spróbuj, to pożałujesz. 
-Pierdol się.

Zaczął ze mnie ściągać ubranie; mimo mojemu kopaniu i wierceniu się mężczyźnie udało się ze mnie zdjąć wszystko. Z wyjątkiem bielizny. Zaczął mnie obmacywać, a ja darłam się najgłośniej jak tylko potrafiłam, płakałam, jęczałam. Nic... Zaczął mnie całować w usta; kiedy go ugryzłam w wargę podskoczył z jękiem i pobiegł do łazienki. Moje ręce były związane, a ja zauważyłam, że cała jestem posiniaczona i poraniona. Wzięłam się w garść i chwyciłam ubrania i wybiegłam szybko z pomieszczenia. Znalazłam się w jeszcze bardziej niepokojącym pokoju. Oprócz mnie była tam jeszcze jedna związana dziewczyna. Miała rozerwane ubranie, a twarz była cała we krwi. Rzuciłam ubranie i natychmiast zaczęłam próbować rozwiązać ręce. Po chwili udało mi się i zakluczyłam drzwi na klucz. Ubrałam się i podeszłam do dziewczyny. Byłyśmy zgwałcone. Sama przecież nie podarła sobie ubrań i stanika. Ktoś nagle zapukał w okno...
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz