Szybko się od siebie oderwaliśmy, a ona wyszła. Koniecznie trzeba zakluczyć drzwi na następny raz. Pocałowałem Olę czule w usta i wyszedłem z jej pokoju. Spokojnym krokiem skierowałem się do pomieszczenia, w którym mieściły się moje ubrania. Ubrałem się w jeansy, skejty, T-shirt z nadrukiem, bluzę i zszedłem na dół. Mama już krzątała się w kuchni.
-Dzień dobry.
-Jakie dobry? Idź uspokoić Selenę. Przyszła oburzona i rozżalona. Przy okazji, chłopaku, obudź tę Paulinę, dobrze?
-Dobrze, mamo, dobrze.- przytaknąłem, po czym znów wróciłem na górę. Podszedłem do drzwi pokoju Seleny, które mieściły się tuż przy schodach, i zapukałem. Usłyszałem krótkie Proszę i bez wahania wszedłem do środka. Dziewczyna właśnie wyciągała walizkę spod łóżka, raz po raz podchodząc do szafy i wyciągając z niej rzeczy.
-O co ci chodzi?- warknąłem zirytowany.
-O co MI chodzi?- syknęła- Justin, to nie ja się całowałam z jakąś dopiero co poznaną suką.
-Nie mów tak o niej Gomez.
-Och, teraz będziesz mi mówił po nazwisku?
-Kurwa mać, Selena. Uspokój się dziewczyno. Po pierwsze zerwaliśmy, po drugie mam prawo całować własną dziewczynę, po trzecie odpierdol się wreszcie.
-Dobrze- uśmiechnęła się sztucznie- Teraz wiem, że jesteś zwyczajnym debilem, który przeleci pierwszą lepszą!
-Że co...? Z resztą, Selena!- spojrzałem na nią gniewnie- Zrozum dziewczyno, że od dawna nie układało się nam w związku.
-No i co? Od razu należy całować inną? Po huja ci to?- syknęła.
-Dobrze, że cię nie pieprzyłem Gomez. Wiem jaka teraz jesteś ohydna.- szybko pożałowałem tych słów.
Selena rozpłakała się w momencie, gdy weszła Ola. Byłem taki głupi. Nie mogłem ogarnąć co działo się wokół mnie. Natychmiast wyszedłem pozostawiając dziewczyny same. W duchu modliłem się, żeby Ola załagodziła sytuację, w której się znalazłem. Nie powinienem tak traktować Seleny. Nie powinienem traktować jej jak zużytej szmaty. Pobiegłem do swojego pokoju. Na szczęście był tam balkon. Wyciągnąłem z kieszeni telefon i zadzwoniłem do kumpla.
-Hej stary! Czemu cię wczoraj nie było?- zapytał James.
-Miłosne sprawy... Słuchaj, co Selena robiła na imprezie?
-Koniecznie chcesz wiedzieć?- zapytał niechętnie.
-Tak, mów wszystko co wiesz.
-Hmm... no to mówiła coś, że jest nieziemsko na ciebie wkurwiona. Potem podeszła do Nicka Jonasa i zaczęła z nim ostro flirtować. Oczywiście wypiła dwa kieliszki. Zaraz przyślę ci fotkę co stało się potem.- powiedział smutno James.
Rzeczywiście. Po paru sekundach przyszedł MMS ze zdjęciem Sel:
Stary, ona jest suką. Sorki, że do tego dopuściłem ;(
Pod zdjęciem był podpis Jamesa. Żałował, że jej nie odciągnął, a ja byłem wniebowzięty. Wreszcie miałem dowód, że nie tylko ja szybko się pocieszam, ale też Selena.
Pobiegłem do pokoju dziewczyny, aby jej wszystko wygarnąć. Nie byłem pewien, czy Ola nie ma mi niczego za złe.
-Ty cholerna suko!- krzyknąłem zamykając drzwi.
-Justin, opanuj się! Jesteś cholernie głupi.-odpowiedziała mi Ola.
-Popatrzcie jak Selenka bawiła się na imprezie z Nickiem Jonasem, a teraz robi sceny z powodu naszgo pocałunku.- widać trafiłem w czuły punkt, bo dziewczyna stanęła na równe nogi i kazała sobie pokazać zdjęcie.
-Selena! Jak mogłaś?- zapytała z wyrzutem Ola. Z jednej strony rozumiałem Alex, przecież nas opierdalała rano za pocałunki, a wczoraj zabawiała się z pieprzonym Nickiem. Ja tam nie wiem, ale to raczej gatunek suki.
-J-j-Ja nie wiem... Och...- popłakała się- przepraszam was, okej? Nie chciałam tego zrobić, ale jak was zobaczyłam, tak razem, powróciły wspomnienia i zazdrość.-łkała Sel.
-Dobra, słuchaj, zapomnijmy o całej tej sytuacji. Ty możesz całować się z Nickiem, a ja Olką. Okej?- zaproponowałem.
-Okej. Nigdy więcej tak nie zrobię.- uśmiechnęła się.
Po skończonej rozmowie chwyciłem Olę za rękę i wyszliśmy pozostawiając Selenę samą sobie. Poprowadziłem Aleksandrę schodami na dół i skręciłem do kuchni.
-A obudziłeś Paulinę?- zapytała matka ze skrzyżowanymi rękami na piersi.
-Nnoo... nie- zawstydziłem się.
-Idź.
Z perspektywy Oli
Dzień nie rozpoczął się świetnie, ale miałam nadzieję, że jeszcze się poprawi. Po tym jak Justin pobiegł szybko obudzić Paulinę, ja zostałam z Pattie i pomogłam jej przygotować śniadanie.
-Wiesz, Olu, idźcie dziś z Justinem do kina. Dobrze wam to zrobi.- uśmiechnęła się Pattie.
-A kiedy mają być dzieciaki?- zapytałam.
-Jazmin i Jaxon mają być w każdej chwili. Dzisiaj Justin nie planuje koncertu, a ja z przyjemnością zajmę się urwisami- zaśmiała się kobieta.
-Bardzo pani dziękuję.
-Nie ma za co. Przyjadą też rodzice dzieci. Niestety, taki mój los...- westchnęła.
-Na pewno będzie...
Nie było mi dane dokończyć tego zdania, ponieważ dzwonek do drzwi zagrzmiał w holu. Pattie poprosiła mnie o otwarcie gościom, a sama zabrała się za dostawianie talerzy. Justin zaczął zbiegać po schodach. Selena również przyszła. Wszyscy zebrali się w holu, aby powitać przybyszy.
-Witaj Jeremi, Erin.- uśmiechnęła się Pattie- witajcie dzieciaki. Poznajcie proszę Olę. Jest nową dziewczyną Justina.
-Cześć Ola- rzuciły się na mnie obydwa urwisy. Słodkie dzieciaki długo prosiły mnie o zabawę, aż w końcu się zgodziłam. Postanowiła mi potowarzyszyć Selena. Podczas, gdy Justin rozmawiał z rodzicami i Erin, my wspaniale się bawiłyśmy.
-Ej, Ola, a gdzie Paulina?- zapytała nagle Sel.
-To Justin jej nie obudził?
-No, niby tak. Chodźmy do niej.
Zostawiłyśmy słodką dwójkę i ruszyłyśmy do pokoju Pauli. Otworzywszy drzwi zastałyśmy ją przy laptopie. Szukała biletów do Polski na dzisiejszy lot.
-Co ty robisz?- zapytała z niedowierzaniem Selena.
-Nie chcę się wam narzucać, a poza tym muszę wrócić wreszcie do mojego kraju. Tutaj nie mam nikogo i zobaczcie co się stało.- wydukała dziewczyna.
-Jak chcesz, ale zaraz masz zejść na śniadanie.- powiedziałam, po czym pociągnęłam Sel w kierunku korytarza.
-Ona jest jakaś dziwna- szepnęłam, gdy byłyśmy już na schodach.
-Prawda. Od czasu ucieczki unika każdego i nie wychodzi z pokoju.
Nie mogłyśmy spokojnie porozmawiać, bo Jazmin i Jaxon natychmiast podbiegli do nas.
-Och... słodziaki. Chodźcie na chwilę na dwór. Pokażę wam coś- powiedziała radośnie Selena.- Ty też Ola.
Co miałam zrobić? Poszłam i zobaczyłam piękny widok. Nie zapomnę go do końca życia. Z tarasu można było zobaczyć góry i jezioro. Natomiast, gdy się przeszło na przód domu, czyli na przykład z mojego pokoju, można było zobaczyć piękne, turkusowe morze. Ja normalnie będę się do Justina wpraszała.
19:10, kino
Cały dzień mile spędziłam w towarzystwie dwoje dzieci, a teraz mój chłopak zabrał mnie na randkę do kina. Postanowiłam ubrać się luźniej. Amerykańskie spodenki, bluzka odsłaniająca mi pół brzucha, Vansy, torba:
Szliśmy sobie spokojnie chodnikiem, zaczepiani kilka razy przez fanki, jedząc lody i flirtując.
W kinie Justin zapłacił za bilety i poszliśmy na jakiś film. Potem oznajmił mi, że wybrał horror pt. "Krwawy dzień". Cholernie uwielbiałam horrory. Wchodząc do sali kinowej znów natrafiliśmy na jego potwornie dziwne fanki, które skakały, piszczały i Bóg wie co jeszcze.
W końcu zajęliśmy nasze miejsca i zajadaliśmy się popcornem do rozpoczęcia seansu.
-Ale to straszne!- szepnęłam przytulając się do Justina w połowie filmu.
-Trochę- zaśmiał się, po czym objął mnie swoją ręką.
Nagle jakiś potwór (z filmów oczywiście) zabił parę nastolatków i zaczął wyjadać ich flaki, na co od razu powiedziałam : "Fuuuuuuj" z obrzydzenia. Chłopak tylko zachichotał, a ja lekko uderzyłam go w ramie. Schylił się, aby pocałować mnie w czoło. Odruchowo podniosłam głowę, żeby trafił w usta.
-Jak tam film?- zapytał Jeremi.
-Obrzydliwy.- zachichotałam.
-No weź, tak źle nie było.- zaśmiał się Jus.
-Dobrze, dobrze. Oszczędźcie mi komentarzy.
-Gdzie mama?- zapytał Justin.
-Hmm... powinna być na górze w swoim pokoju.
-A gdzie Erin?- zapytał chłopak.
-Wyszła z dzieciakami na plażę.
-Luz. Chodźmy Ola, przejdziemy się gdzieś.
Natychmiast przytaknęłam i pokiwałam Jeremiemu na pożegnanie.
-Twój tata jest fajny.- uśmiechnęłam się.
-To prawda, ale czasem... wiesz.
-Tak, wiem.- zachichotałam.- Dokąd mnie zabierasz?
-Na plażę.
-To fajnie.
Plaża, chłodny wietrzyk, słońce już znika, a my chodzimy. Justin dał mi swoją kurtkę, żeby było mi cieplej.
-Jak tu pięknie.- szepnęłam wpatrując się w wodę.
-Tak...- odpowiedział mi chłopak, przy tym stając na przeciwko mnie.- Jesteś piękniejsza, Olu.- przybliżył się.
-Tak myślisz?- zapytałam patrząc w jego oczy.
-Tak uważam.- pocałował mnie.
Było zupełnie ciemno kiedy udało nam się dojść do domu. Tam atmosfera była nieprzyjemna. Selena siedziała z dziećmi, a Erin z Pattie kłóciły się. Jeremi był wkurzony całą tą sytuacją i wyszedł sobie dokądś.
-O co wy się kłócicie?- zapytał Justin ze złością.
-Zobacz co ta gnida zrobiła!- krzyknęła Pattie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz