Ktoś zapukał w okno. Przeraziłam się, gdy w oknie pojawiła się twarz Sel. Otworzyła okno i pomogłam Selenie wejść.
-Nie mamy wiele czasu, ugryzłam gościa i w każdej chwili może wyjść z łazienki. Pomóż mi ją ubrać- szepnęłam.
-Okej.
Płacząca dziewczyna zebrała się w sobie i po chwili już sama się ubrała. Szybko pomogłyśmy jej wyjść oknem, a następnie same wyskoczyłyśmy. Selena zaparkowała samochód po drugiej stronie ulicy.
-Co się stało?- zapytała Sel.
-On mnie zgwałcił, tak jakby.- przyznałam nieśmiało.
-A tobie?
-On porwał mnie jakiś tydzień temu. Zdobył mój numer telefonu dzięki książce telefonicznej. Jestem z Polski, tak a propos.- wybełkotała dziewczyna.
-Ja też!- krzyknęłam radośnie.
-A tak w ogóle jak masz na imię?- zapytała Selena.
-Jestem Paula.
-Ja Ola, a to Selena.
-Miło mi was poznać.- uśmiechnęła się po raz pierwszy płacząca.- Tak wyglądam na co dzień- podała mi swój telefon z jej zdjęciem:
Reszta drogi przebiegała w całkowitym milczeniu. Żadna z nas nie miała najmniejszej ochoty gadania o byle czym. Na zewnątrz może i wyglądałam na radosną i szczęśliwą, ale w środku byłam w totalnym szoku, rozdarta, załamana, zrozpaczona... Brak mi słów na to wszystko.
Koniec końców dojechaliśmy wreszcie do klubu, w którym Justin występował. Szybkim krokiem skierowałyśmy się do wejścia. W środku nikogo z fanów nie było. Tylko Jus chodził w tę i z powrotem, jego matka siedziała na scenie niespokojnie się rozglądając. Była też ekipa zajmująca się wizerunkiem chłopaka.
-Selena, Ola, jakaś dziewczyna! Jesteście! Ola, nic ci nie jest?- zapytał Justin z przejęciem.
-Nie, nic. Powiem ci z resztą w domu. To jest Paula.
-Fajnie, miło mi cię poznać.
-Och...- zaparło Pauli dech w piersiach.
-Selena, idź proszę na imprezę i wytłumacz, że nie mogłem przyjść, mamo?
-Tak, też pójdę. Idźcie do domu. Widzę, że ta Paula trochę zdenerwowana.
-Zabiorę je.
Justin wsiadł do samochodu wkładając kluczyki do stacyjki i zatrzaskując drzwi. Paulina siedziała z tyłu pogrążona w myślach, a ja z przodu nawiązywałam rozmowę z chłopakiem. Kiedy byliśmy pod domem poprosiłam Jus'a, żeby dał dziewczynie pokój z łazienką, aby mogła się odświeżyć i wyspać. Najpierw oczywiście chciałam przyrządzić z nim kolację. Miło chrupało się tosty z serem, szynką i ketchupem pijąc do tego kakao. Następnie Justin zaprowadził Paulinę do pokoju, gdzie mogła się umyć i takie tam.
Prowadził mnie ostrożnie po schodach. Potem powoli podniósł mnie i zaniósł na rękach aż do samego pokoju. Wszystko robił uważnie się do tego przykładając, aby wyszło jak najlepiej i najbezpieczniej. Położył mnie na łóżku i przykrył, po czym sam się wślizgnął. Zaczął głaskać moje włosy, gładzić moje policzki i szyje. Całował mnie delikatnie w głowę. Szeptał do ucha miłe słowa.
-Justin...-powiedziałam rozpływając się w jego ramionach.
-Tak?- zapytał nie przestając mnie gładzić.
-Muszę ci coś powiedzieć, ale przestań na chwilę.- chłopak z niechęcią posłuchał mojej prośby.
Jego oczy wypatrywały w moich odpowiedzi na pytanie : "O co chodzi?"
-Justin, bo ten koleś, on mnie porwał. I zgwałcił. Podobnie było z Paulą. Proszę, nie bądź zły. Specjalnie poszłam po Selenę. I w ogóle. Wiesz, że to nie moja wina, prawda?
-Wiem, kochanie, i obiecuję ci, że ten gnojek zgnije w więzieniu. Popierdolony facet, który porwał młode dziewczyny. No cóż nie myśl o tym, skarbie. Idź się wykąpać, przyda ci się to. Marnie wyglądasz.
-Czy ty coś sugerujesz, Justin?
-Nie, oczywiście, że nie. Po prostu martwię się o ciebie. Dobrze ci zrobi gorąca kąpiel.
-Dziękuję.
Z perspektywy Justina
Podczas, gdy ja śpiewałem, Olę uprowadzono. Selena wbiegła szybko na scenę mi o tym powiedzieć, a ja natychmiast po zaśpiewaniu piosenki oznajmiłem, że już dłużej nie mogę zostać, bo coś "stało się" mojej mamie. Wtedy przyszedł ten pieprzony SMS's : "Jeśli chcesz jeszcze zobaczyć swoją panienkę całą i zdrową musisz wyrzucić pieniądze w czarnej walizce, czyli 1.000.000, do żółtego kosza na śmieci przy hotelu Paradise". Straciłem wtedy panowanie nad sobą i rozwaliłem pół garderoby. Dwie godziny później zobaczyłem trzy dziewczyny, całe i zdrowe. Gdy przyjechaliśmy do domu zjedliśmy jakąś kolację i wszyscy się rozeszli. Ja i Ola do jednego pokoju, a Paulina do drugiego.
-Kochanie, kiedy wyjdziesz?- zapytałem z niecierpliwością pukając w drzwi.
-Momencik...-zawołała radośnie. - Justin, przyniesiesz mi piżamę? Zostawiłam na łóżku.
-Nie wstydź się- zachichotałem- w końcu jestem twoim chłopakiem.
-No, Justin! Podaj mi- krzyknęła.
-Sama weź.
-Dobra jak chcesz.
Wyszła w ręczniku do pokoju, a mnie wepchnęła do środka. Zamknęła drzwi na klucz. Byłem uwięziony. Ola przebrała się szybko, po czym otworzyła moje więzienie.
-Czy ty kompletnie zwariowałaś?- jęknąłem.
-Nie, ty sam chciałeś, żebym weszła.- zakpiła.
-Oj tam, oj tam.
Wkrótce potem zaczęliśmy wojnę na poduszki. Po piętnastu minutach każde z nas poległo na polu bitwy.
-Justin, wykąp się i przyjdź do mnie.
-Dobrze, wszystko dla Oli.- zachichotałem.
Wyszedłem z pokoju, po czym skręciłem w lewo otwierając drzwi mojego pokoju. Zapalając światło zobaczyłem bałagan, jaki tu panował. nie chcąc, aby ktokolwiek, a zwłaszcza Ola, widział ten chaos.
Zacząłem szybko zbierać walające się na podłodze ciuchy i inne pierdoły, a następnie poukładałem w odpowiednich miejscach. Potem wszedłem do łazienki, zdjąłem ubranie i umyłem pod prysznicem. Nie zajęło mi to dużo czasu. Wybiegając z łazienki do pokoju przebrałem się w piżamę i popędziłem do pokoju Aleksandry. Kiedy wszedłem zobaczyłem Olę prawie śpiącą na łóżku wtuloną do misia.
-Olu?- zapytałem szeptem- Mogę się obok położyć?
-Jasne- powiedziała Ola.
Dziewczyna zrobiła mi miejsce i obróciła się twarzą do mnie. Pocałowałem ją w usta, a po chwili już spaliśmy.
Wcześnie rano, 5:09
Otworzyłem oczy i zobaczyłem słodko śpiącą dziewczynę wtuloną we mnie. Pocałowałem ją w czoło mając nadzieję, że się nie obudzi. Niestety się obudziła.
-Ymmm.... Justin?- zapytała sennie- Która jest godzina?
-Chyba po piątej.
-Śpijmy jeszcze.
Bez wahania przyjąłem propozycje. Wtuliła się mocniej w moje ciepłe ciało. Szeptałem jej do ucha czułe słówka, żeby lepiej jej się spało. Podziałało. Ze słodkim uśmiechem zasnęła pod ciepłą kołdrą. Ja natomiast zacząłem planować jak zemścić się na tym pierdolonym Robercie. Jakiś cholerny, zboczony pedofil. Jasna cholera, mogłem wtedy pobiec za Seleną i już odegrać się na tym pierdolcu. Nie mogłem jednak zawieść fanów. Cieszyła mnie tylko jedna myśl; Ola była cała i zdrowa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz