środa, 13 lutego 2013

Rozdział 12

Pod knajpką zjawił się ktoś jeszcze. Byli to paparazzi czyhający na nas. Chcieli nam zrobić zdjęcia. Poprosiłam Harrego, żeby wyjaśnił cała tą sytuację.
-This is my friend- Ola. We must eat breakfast. Sorry.- wyjaśnił Hazza (To jest moja przyjaciółka-Ola. Musimy zjeść śniadanie. Sorka)
Wścibscy dziennikarze czekali na nas cały czas pod restauracją. Byłam wkurwiona. Kto mógł na nas donieść? No w każdym razie. Styles zachowywał się na serio porządnie. Nie było mowy o potyczce. Zero słodkich uśmiechów. Niestety, jako przyjaciele jesteśmy do tego zmuszeni. Sora, to ja jestem do tego zmuszona. Harry dokładnie widział jak na mnie działa i często to wykorzystywał. Na szczęście dziś był miły.
-No to co? Smakuje?- zapytał.
-Ja pierdole...- szepnęłam- to jest pyszne.
-Nie przeklinaj.- uśmiechnął się.
-Czemu?- wydęłam usta.
-Bo nie lubię jak takie dziewczyny przeklinają.- wyszczerzył się.
-"Takie"?- zrobiłam cudzysłów w powietrzu.
-Takie to znaczy no łaa.... przyjacielskie. - poprawił się widząc, że paparazzi aż się przywalili do naszego stolika.
-Yhmmm- stwierdziłam krótko po czym wróciłam do jedzenia moich kanapek. Naleśniki niestety wyszły. (;_;)
-Hej... Harry, czy nie przedstawisz nam swojego nowego nabytku?- zapytał jeden z dziennikarzy.
Od razu mówię, że poczułam się urażona, a widząc to mój "przyjaciel" postanowił coś z tym zrobić.
-Umm... po pierwsze, to jest Ola i jeszcze raz tak o niej powiesz to nie ręczę za siebie, po drugie macie się od nas odczepić, bo jak widać jemy... po trzecie będziecie musieli trochę poczekać na zdjęcia. Dopóki Alex się nie zgodzi to odpada!- krzyknął Styles. Wiedziałam doskonale, że te słowa również go poruszyły. W końcu jakiś debil go pyta o "nowy nabytek". Co to cholera ma znaczyć.
-Yhmm... Styles, ty wiesz, że przy wyjściu i tak zrobimy ci zdjęcia?
-Możecie sobie zrobić, nawet mogę zapozować, ale udzielę wam też króciutki wywiad. Ma się on naleźć w gazecie. Jak nie, pożałujecie. W końcu nie każda przyjaciółka takiej gwiazdy jak Harry mówi o wszystkim mediom, ja powiem.- wybuchnęłam.
Paparazzi opuścili lokal i czekali na zewnątrz.
-Jesteś tego pewna mała?- zapytał chłopak.
-Tak, w końcu powiem komuś kilka szczerych słów.- powiedziałam z triumfem.
Gdy skończyliśmy jeść te boskie naleśniki ruszyliśmy w kierunku wyjścia. Oczywiście, dziennikarze nie mieli zamiaru opuścić nas nawet na chwilę. Wkurwiło nas to piekielnie. W końcu daliśmy sobie zrobić kilka fot :
Harry był trochę niezadowolony, że jedna z dziennikarek kazała mu zdjąć koszulkę w takim zimnie. Chłopak co prawda nie zdjął koszulki, ale kurtkę. 
-Więc, panno Debska? Udzieli pani wywiadu?- zapytał zniecierpliwiony dziennikarz.
-Nazywam się Dębska i owszem, udzielę.
-Okej, słuchamy cię.
-Przyjechałam tu z Polski, a wasze kretyńskie media wkurzają zarówno mnie jak i Harrego. Mimo, że dopiero od niedawna tu jestem to i tak większość z was już mnie ma za "nowy towar". Takie słowa bolą ludzi, a zwłaszcza przyjaciółki i dziewczyny Harrego. Jak w ogóle tak możecie?! To, że jest sławny nie znaczy, że ja też muszę. Nie możemy spędzić razem czasu właśnie przez takich idiotów jak wy!
-EJ!!! UWAŻAJ NA SŁOWA!!!- krzyknęli chórem.
-To wy uważajcie! "IDIOCI" was kurna zabolało, a mnie "nowy nabytek" nie? Wasze zachowanie jest na poziomie trzylatka, który nie rozumie słowa "BÓL".
-Chodźmy stąd Olu...- wyszeptał Harry. Doskonale wiedział, że jestem bliska płaczu.
-Tak... - odpowiedziałam. 
Łzy same wylewały mi się z oczu. Nie kontrolowałam tego.
-Harry, zabierz mnie z tego kraju! Jedźmy dokądkolwiek będziesz chciał. Na bezludną... wystarczy plaża. Harry proszę!
-Mi też się przydadzą małe wakacje. Ajć... Znam cię tylko jeden dzień, a czuję jakbyś była przy mnie od zawsze.

Jeszcze tego samego dnia 23:39

Pakowałam właśnie moją walizkę, gdy po chwili usłyszałam zbliżające się kroki. Byłam niemal pewna, że to Harry. Rzeczywistość była inna. Na moje nieszczęście był to Lou... 
-Ej, co to?- zapytał mocno zdziwiony, a za razem nieco przerażony- nie lubisz nas?
-Oczywiście, że was lubię. Nawet kocha...- przyznałam się- Lou, to nie tak... Dziś spotkała mnie i Harrego smutna rzecz. Mnie przede wszystkim. Paparazzi czekali na nas przed knajpką, a potem nazwali "Nowym Nabytkiem", wyobrażasz sobie? 
-Och... rozumiem cię, ale po co od razu walizki?- zniecierpliwił się Tomlinson.
-A...to. Muszę to jakoś odreagować, a że nie macie w pobliżu jakiegokolwiek działającego na mnie miejsca, Harry zabiera mnie nad morze. Nie martw się tak, Louis. Jedziemy na parę dni i jako przyjaciele. 
-Nnnooo.... dobrze. Pamiętaj, że jesteś moją dłużniczką- zachichotał Lou.
-Jak to?
-Będę was krył. Oczywiście coś za coś. 
-No wiem, no wiem. Odwdzięczę się...- uściskałam go mocno.
W tej radosnej chwili wszedł Harry.
-Hej wam... Lou, też chcesz jechać?- zapytał najzwyczajniej w świecie Harry.
-Nie ciołku. Ktoś musi was kryć. No w sumie ktoś też musi was pilnować- zaśmiał się cicho Lou.
-Lou... jedź, będzie fajnie- namawiałam.
-No okej, okej...- powiedział wreszcie- ale kto będzie nas krył?
-Mam pewien pomysł... Zabierzmy też Kaśkę. Ona nam pomoże. Jeśli pojechałabym tylko z wami dwoma mogliby sobie coś pomyśleć. Kaśka jest fajna. Sky też. Weźmy ją.- zaproponowałam.
-A kto z nią pojedzie- zachichotał jeszcze głośniej Louis.
-Hmm... może Niall, albo Zayn. Liam na pewno się nie zgodzi- posmutniałam. 
-Niall też się nie zgodzi. On jedzie pojutrze do rodziny. Podobno jego mama jest chora.- zaprotestował Hazza.
-Oj no... został Zayn.- uśmiechnęłam się.
-Ok...- powiedział wchodzący właśnie ni stąd ni zowąd Malik- mogę jechać. Słychać was na całym korytarzu. Ja jadę ze Skyller taak?- wyszczerzył się.
-Mhmm- powiedziałam dopinając walizkę- Lou, Zayn idźcie się spakować i pomóżcie dziewczynom.
Chłopcy posłusznie wyszli, a ja i Harry zostaliśmy sami.
-No, i jak?- zapytał.
-Jest okej Harry.
-Ola... pamiętasz co oznacza twoje okej? Co cię znów gryzie?- zapytał z przejęciem.
-No, bo Liam nawet nie będzie wiedział, albo będzie mu przykro, a co dopiero z Niallem?- nareszcie to wyrzuciłam- Natalia i Britney to jakieś pojebuski, więc na pewno nie jadą. Ale oni? Oni na to nie zasłużyli.- skrzywiłam się.
-Dobrze kochanie, hahahaha, zapytam im się- zachichotał Styles.
-Ej, kochanie...?- zapytałam zdziwiona.
-Tak... w końcu można chyba pożartować? Można?- zapytał nieśmiało Harry.
-Oczywiście skarbeńku- wyszczerz pojawił mi się na twarzy.
-Kurwa... muszę jeszcze posłać sms'a do siostry. Jak będzie fajnie...
-Miałaś nie przeklinać- upomniał mnie Styles.
-Tak, tak... Idź powiedzieć wreszcie Liamowi i Niallerkowi.- zaśmiałam się.
-Kiedyś mnie zabijesz tymi rozkazami- powiedział loczek.
-Dziękuję- wymówiłam to niemal bezdźwięcznie.
Moje zmęczenie przekraczało wszelkie granice bytu. Musiałam iść spać... Mój śliwkowy pokój już mnie wzywał. Jednak wanna krzyczała tak głośno, że zagłuszyła cichutkie wzywanie łóżka. 
Weszłam cicho do wanny i umyłam się. Następnym celem było moje łóżko. Niestety zostawiłam w nim piżamę. Poszłam w ręczniku. Los chciał, że Harry otworzył drzwi kiedy zrzuciłam ręcznik. Szybko wskoczyłam na łóżko, a jego mina była warta tego co właśnie zobaczył. Hahaha... Czy jestem aż taka brzydka? (xd) No nieważne... Pod kołdrą niemal się poryczałam ze śmiechu. Harry, za pewne jeszcze w szoku, podszedł do łóżka. 
-Ymmm, Ola.... yyy.... ja.... yyy... prze.... przepraszam- lekko się otrząsnął. 
-Nic, nic nie szkodzi Harry, ale wejdź na chwilę do łazienki. 
Ubrałam się szybko po czym zaprosiłam Harrego. 
- Chodź. Śpij ze mną, bo będzie raźniej. Harry! Zrozum, to był przypadek... A teraz do niczego niedojdzie!- krzyknęłam prawie bezdźwięcznie.
-Okej... Wybacz. Czuję się dziwnie po tym, co się właśnie stało. Zapomnijmy o tym, okej?- poprosił.- Gdybym wiedział, że to celowe dziwnie bym się czuł przy tobie.
-Och... czuję się urażona- zachichotałam- Harry, to nic nie zmienia. Słuchaj, przypadek. Wiem, że coś chciałeś mi powiedzieć. W sprawie Liama i Nialla.
-Taaaak.... Liam chce jechać, ale sam. Bez Natalii i Britney. Niall też chciałby, ale mama jest chora i postawił na rodzinę. Jutro Horanek powie dziewczynom, że mają kilka dni wolnego od nas i mogą pojechać gdzie chcą.
-Okej. Dzięki.
-Ja pójdę, muszę zajrzeć jeszcze do Tomlinsona i Malika. Och... i jeszcze Skyller i Kaśka zostały. 
-Skoro musisz... Nie wstydź się mnie. Przecież nic nie zaszło, jednorazowa wpadka. Udajmy, że nie było tego.
-Okej... Dobranoc Olu.- musnął moje czoło swoimi wargami.
-Dobranoc.- odpowiedziałam.
Zanim się obejrzałam zasnęłam, ale pobudka, to dopiero cooś (;o)









Hej... To jest od autorki...
Więc w sprawie komputera i opowiadania.
Będę pisała co tydzień, ale zdarzy się też coś w tygodniu. ;3 
Do zobaczenia ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz