niedziela, 3 marca 2013

Rozdział 23


Na początek chciałam tylko powiedzieć, że nie będę dodawała kolejnych rozdziałów jak pod każdym nie znajdzie się przynajmniej dziesięć komentarzy, Chcę mieć jakąś pewność, że czytacie. Okej? :3
Rozdział krótki...




Czas wracać do domu. To znaczy do 1D. Dostałam milion SMS'ów od Harrego, Zayna, Kaśki i Louisa. Nie wytrzymałabym kolejnego dnia w Kalifornii. Zaczęłam się pakować. Paulina odleciała do Polski wczoraj. Pożegnaliśmy ją na lotnisku i poszliśmy na plażę. Teraz jest czas na mnie. Justin leci ze mną, a pozostali zostają. Mała Jazmyn i słodki Jaxon muszę lecieć już jutro, więc mamy ostatnie kilka godzin na pożegnanie się. Znów wrócę do fioletowego pokoju, liliowej łazienki i zielonej garderoby.  Znów przytulę chłopaków... Kasię... Znów się znajdę w Londynie.
   Godzina rozmyślań i pakowania się. W końcu jadę na lotnisko. Wszyscy są... Pattie, Jazmyn i Jaxon, Erin i Jeremi, mała Ava wraz z Daniellem i Carly, a przede wszystkim Justin i ja. Nawet James i Kayla przyszli, żeby nas pożegnać. Justin ciągnął nasz walizki.
-Uważajcie na siebie.- powiedziała Pattie równo z Erin i Jeremim.
-Na pewno.- odpowiedział chłopak.
Potem nastąpił wspólny uścisk, a następnie już z Justinem szłam do samolotu. Nie chciałam rozdzielać tej rodziny. Cóż, Justin sam tego chciał.

Samolot. Justin. Ja. Pierwsza klasa.
Siedzieliśmy na swoich fotelach co chwilę się śmiejąc, a od czasu do czasu całując. W jednej chwili byłam rozbudzona i pełna życia, a w drugiej zmęczona i byłam tylko żywa. Oparłam głowę o ramie Justina. Zasnęłam.

Z perspektywy Justina


Nudziło mi się w samolocie, gdy tylko Ola zasnęła. Nagle przede mną pojawiła się znana twarz. Był to niejaki Lil Twist:
-Siema- odparł po paru sekundach.
-Hej- oblizałem usta.
-Dawno się nie widzieliśmy.- zaśmiał się cicho.
-Prawda.- przytaknąłem.- Po co lecisz do Londynu.
-Po to i owo.- mruknął.- Trzeba się spiknąć.
-Może.- powiedziałem odwracając głowę.
-Kto to?- zapytał szybko.
-Jest moja. Nie myśl o niczym.- warknąłem.
-Wyluzuj stary.
-A ty się odpierdol.
-Dobra, dobra. Musimy się spiknąć, bo widzę, że kompletnie zapomniałeś o naszej przyjaźni.- zaśmiał się.
-Kiedy i gdzie?- zapytałem.
-Jutro w hotelu Beach. Przyjdź o dwudziestej. Możesz ją zabrać.- wskazał głową na moją dziewczynę.
-Spoko. Obróć się.
Ola zaczęła kręcić się w fotelu. Powoli otwierając oczy przetarła je i przeciągnęła się.
-Gdzie my...?
-W samolocie do Londynu.- odpowiedziałem szybko.
-Aha.- przymknęła oczy.
-Śpij dalej.- zachęcałem.
-Nie... Masz wodę?- zapytała.
-Mam. Proszę.-podałem jej butelkę.
Po minucie Ola całkowicie się rozbudziła i mogliśmy gadać. 


Z perspektywy Oli


Przez resztę lotu Justin wydawał się jakiś inny. Był spięty i nerwowo patrzył na siedzenie przed nami. 

W końcu upragnione lotnisko w Londynie. Po wyjściu czekała na nas limuzyna. Limuzyna z One Direction. Oczywiście wysłałam Kasi SMS kiedy będę. 

-To dobry pomysł?- zapytał Justin.
-Tak.
-No to okej.
Wsiedliśmy do limuzyny. Wszyscy oprócz Britney i Natalii siedzieli w samochodzie.
-Ola!- krzyknął radośnie Harry.- A co on tu robi?
-Jak widać, jestem.- Justin łobuzersko się uśmiechnął.

W domu! Jestem w domu 1D! Tylko o tym marzyłam przez ostatnie kilka godzin. W limuzynie było strasznie! Co chwilę Justin i Harry wdawali się w kłótnię, a ja i Kasia ich rozdzielałyśmy. Skyller usiadła obok Hazzy i, gdy tylko zaczynał, przysuwała twarz do jego i zanudzała go seriami pytań.

Upragniony fioletowy pokój... Harry nie pozwolił Justinowi być ze mną. (;c) Dał mu pokój niedaleko Brit i Naty. Położyłam się na łóżku. Za kilka dni kończą się ferie i muszę wracać do Polski. To takie niesprawiedliwe!

-Cześć, mogę wejść?- zapytał Harry.
-Pewnie.
-Co jest między tobą a Justinem?- zapytał smutno.
-Miłość, Harry. Jesteśmy razem.- oznajmiłam mu.
-Dlaczego?
-Bo się bardzo lubimy.
-Wtedy... poszłaś do niego, prawda?
-Nieprawda. Szłam przed siebie i trafiłam do jakiegoś miasta. Błądziłam po uliczkach, kiedy nagle wpadłam na Justina. On zabrał mnie do siebie.  No i wiesz... Tak jakoś się w sobie zakochaliśmy...
-Aha- odpowiedział cicho i zaczął się kierować w stronę drzwi.
-Harry?
-Tak?- odwrócił się z małym uśmiechem na twarzy.
-Wracaj.
-Czemu?- skrzywił się.
-Bo tak.- zachichotałam.
Harry usiadł na na łóżku i wpatrywał się uważnie w moje oczy. Tylko czego mógł tam szukać?
-Harry...- westchnęłam.- Dlaczego tak bardzo się nie lubicie? Proszę, zaprzyjaźnij się z nim.
-Widzisz, Olu, kiedyś chodziłem z Sashą Strusin i na imprezie...- przerwał na chwilę szukając słów.- Na imprezie w Nowym Jorku pokłóciłem się z nią. Wtedy Justin nie chodził jeszcze z Seleną. Podszedł do niej i wykorzystał ją. Była pijana, zresztą on również. Zaczęli się całować. Nie wytrzymałem i przywaliłem mu w twarz. Ogólnie tak zaczęła się wojna między nami. Koniec...
-Och, Harry... Teraz wiem, dlaczego tak się nie lubicie.
-Dlatego właśnie nie chcę się z nim zadawać. Może i przyjaźni się z resztą zespołu, ale ja na to nie pozwolę.- westchnął.
-Dobrze. Po tej historii i tak nie zmienię zdania co do Justina. Będę z nim dalej. Wtedy był pijany, a teraz dba o mnie.
-Okej.- zrobił smutną minę.
-Harry no!
-Oj dobra, dobra.

Zadzwoniłam do mamy.
-Halo?- usłyszałam jej słaby głos.
-Mamo? To ty?
-Tak.- zakaszlała.
-Co ci jest?
-Bardzo źle się czuję, kochanie...
-Dobra, nie przeszkadzam. Odpoczywaj.
Rozłączyła się. Wiedziałam, że ta rozmowa bardzo dużo ją kosztuje. Zaczęłam płakać. W końcu ona na to nie zasługuje. Do drzwi ktoś zapukał, po czym wszedł. Nie byłam pewna, czy chcę teraz z kimś gadać, ale zdecydowałam.
-Kochanie, co ci jest?- zaniepokoił się Justin.
-Moja mama źle się czuje.
-Niedobrze. Mam dzisiaj koncert na rzecz białaczki. Dziś będzie bardzo duża liczba fanów.
-To dobrze.
-Zostań dzisiaj w domu. Chłopaki się tobą zaopiekują, okej?
-Okej.
-Pojutrze pojedziemy do Polski.
-Czemu?- zapytałam zdziwiona.
-Do twojej mamy, żeby wręczyć jej pieniądze.
-Jak to? Już jest tak dużo?
-Po dzisiejszym koncercie na pewno. Z poprzedniego wyszło sto tysięcy dwieście pięćdziesiąt dziewięć. Dziś też powinno wyjść coś podobnego, a może i wyżej. Nie płacz już.- podniósł lekko moją głowę, po czym delikatnie mnie pocałował.
-Dobrze.- odpowiedziałam przygryzając wargę.
-Mam nadzieję.

Dlaczego zawsze to ja mam najgorzej? Siedziałam na kanapie w salonie oglądając jakiś film. Wiecie, zabójstwo i jakieś inne pierdoły. Obok mnie siedział Louis i Niall. Oboje jedli popcorn popijając od czasu do czasu colą. Zayn i Liam zabrali Kasię i Skyller na obiecane zakupy. Natomiast Harry pojechał na koncert z Justinem. Wszyscy byli zdziwieni oprócz mnie. W końcu obiecał, że się z nim zaprzyjaźni.   Natalia i Britney poszły sobie dokądś.
-I jak? Podoba ci się film?- zapytał Horan.
-Jasne.- klasnęłam w dłonie.- Lubię oglądać horrory.
-No nareszcie ktoś...- zachichotał Lou.
Nastała chwila ciszy, bo dziewczyna w filmie kroczyła powoli korytarzem, aby odkryć co tak hałasowało.
-Nie wchodź tam! On cię zabije!- krzyczał Tomlinson.
-Louis opanuj się.- zaśmiałam się.
Laska otworzyła drzwi pokoju i się cofnęła. Na środku stał mężczyzna z zakrwawionym ramieniem, a obok facet z nożem. Ten z krwią wołał, żeby uciekała, a ten drugi podbiegł do niej i dźgnął ją w brzuch.
-A ostrzegałem!- powiedział triumfalnie Lou.
Oboje z Horankiem zaczęliśmy się śmiać. Nagle ktoś wszedł przez drzwi.
-Harry...?- krzyknęliśmy wszyscy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz