Na początek chciałam tylko powiedzieć, że nie będę dodawała kolejnych rozdziałów jak pod każdym nie znajdzie się przynajmniej dziesięć komentarzy, Chcę mieć jakąś pewność, że czytacie. Okej? :3
Rozdział krótki...
Czas wracać do domu. To znaczy do 1D. Dostałam milion SMS'ów od Harrego, Zayna, Kaśki i Louisa. Nie wytrzymałabym kolejnego dnia w Kalifornii. Zaczęłam się pakować. Paulina odleciała do Polski wczoraj. Pożegnaliśmy ją na lotnisku i poszliśmy na plażę. Teraz jest czas na mnie. Justin leci ze mną, a pozostali zostają. Mała Jazmyn i słodki Jaxon muszę lecieć już jutro, więc mamy ostatnie kilka godzin na pożegnanie się. Znów wrócę do fioletowego pokoju, liliowej łazienki i zielonej garderoby. Znów przytulę chłopaków... Kasię... Znów się znajdę w Londynie.
Godzina rozmyślań i pakowania się. W końcu jadę na lotnisko. Wszyscy są... Pattie, Jazmyn i Jaxon, Erin i Jeremi, mała Ava wraz z Daniellem i Carly, a przede wszystkim Justin i ja. Nawet James i Kayla przyszli, żeby nas pożegnać. Justin ciągnął nasz walizki.
-Uważajcie na siebie.- powiedziała Pattie równo z Erin i Jeremim.
-Na pewno.- odpowiedział chłopak.
Potem nastąpił wspólny uścisk, a następnie już z Justinem szłam do samolotu. Nie chciałam rozdzielać tej rodziny. Cóż, Justin sam tego chciał.
Samolot. Justin. Ja. Pierwsza klasa.
Siedzieliśmy na swoich fotelach co chwilę się śmiejąc, a od czasu do czasu całując. W jednej chwili byłam rozbudzona i pełna życia, a w drugiej zmęczona i byłam tylko żywa. Oparłam głowę o ramie Justina. Zasnęłam.
Z perspektywy Justina
Nudziło mi się w samolocie, gdy tylko Ola zasnęła. Nagle przede mną pojawiła się znana twarz. Był to niejaki Lil Twist:
-Siema- odparł po paru sekundach.
-Hej- oblizałem usta.
-Dawno się nie widzieliśmy.- zaśmiał się cicho.
-Prawda.- przytaknąłem.- Po co lecisz do Londynu.
-Po to i owo.- mruknął.- Trzeba się spiknąć.
-Może.- powiedziałem odwracając głowę.
-Kto to?- zapytał szybko.
-Jest moja. Nie myśl o niczym.- warknąłem.
-Wyluzuj stary.
-A ty się odpierdol.
-Dobra, dobra. Musimy się spiknąć, bo widzę, że kompletnie zapomniałeś o naszej przyjaźni.- zaśmiał się.
-Kiedy i gdzie?- zapytałem.
-Jutro w hotelu Beach. Przyjdź o dwudziestej. Możesz ją zabrać.- wskazał głową na moją dziewczynę.
-Spoko. Obróć się.
Ola zaczęła kręcić się w fotelu. Powoli otwierając oczy przetarła je i przeciągnęła się.
-Gdzie my...?
-W samolocie do Londynu.- odpowiedziałem szybko.
-Aha.- przymknęła oczy.
-Śpij dalej.- zachęcałem.
-Nie... Masz wodę?- zapytała.
-Mam. Proszę.-podałem jej butelkę.
Po minucie Ola całkowicie się rozbudziła i mogliśmy gadać.
Z perspektywy Oli
Przez resztę lotu Justin wydawał się jakiś inny. Był spięty i nerwowo patrzył na siedzenie przed nami.
W końcu upragnione lotnisko w Londynie. Po wyjściu czekała na nas limuzyna. Limuzyna z One Direction. Oczywiście wysłałam Kasi SMS kiedy będę.
-To dobry pomysł?- zapytał Justin.
-Tak.
-No to okej.
Wsiedliśmy do limuzyny. Wszyscy oprócz Britney i Natalii siedzieli w samochodzie.
-Ola!- krzyknął radośnie Harry.- A co on tu robi?
-Jak widać, jestem.- Justin łobuzersko się uśmiechnął.
W domu! Jestem w domu 1D! Tylko o tym marzyłam przez ostatnie kilka godzin. W limuzynie było strasznie! Co chwilę Justin i Harry wdawali się w kłótnię, a ja i Kasia ich rozdzielałyśmy. Skyller usiadła obok Hazzy i, gdy tylko zaczynał, przysuwała twarz do jego i zanudzała go seriami pytań.
Upragniony fioletowy pokój... Harry nie pozwolił Justinowi być ze mną. (;c) Dał mu pokój niedaleko Brit i Naty. Położyłam się na łóżku. Za kilka dni kończą się ferie i muszę wracać do Polski. To takie niesprawiedliwe!
-Cześć, mogę wejść?- zapytał Harry.
-Pewnie.
-Co jest między tobą a Justinem?- zapytał smutno.
-Miłość, Harry. Jesteśmy razem.- oznajmiłam mu.
-Dlaczego?
W domu! Jestem w domu 1D! Tylko o tym marzyłam przez ostatnie kilka godzin. W limuzynie było strasznie! Co chwilę Justin i Harry wdawali się w kłótnię, a ja i Kasia ich rozdzielałyśmy. Skyller usiadła obok Hazzy i, gdy tylko zaczynał, przysuwała twarz do jego i zanudzała go seriami pytań.
Upragniony fioletowy pokój... Harry nie pozwolił Justinowi być ze mną. (;c) Dał mu pokój niedaleko Brit i Naty. Położyłam się na łóżku. Za kilka dni kończą się ferie i muszę wracać do Polski. To takie niesprawiedliwe!
-Cześć, mogę wejść?- zapytał Harry.
-Pewnie.
-Co jest między tobą a Justinem?- zapytał smutno.
-Miłość, Harry. Jesteśmy razem.- oznajmiłam mu.
-Dlaczego?
-Bo się bardzo lubimy.
-Wtedy... poszłaś do niego, prawda?
-Nieprawda. Szłam przed siebie i trafiłam do jakiegoś miasta. Błądziłam po uliczkach, kiedy nagle wpadłam na Justina. On zabrał mnie do siebie. No i wiesz... Tak jakoś się w sobie zakochaliśmy...
-Aha- odpowiedział cicho i zaczął się kierować w stronę drzwi.
-Harry?
-Tak?- odwrócił się z małym uśmiechem na twarzy.
-Wracaj.
-Czemu?- skrzywił się.
-Bo tak.- zachichotałam.
Harry usiadł na na łóżku i wpatrywał się uważnie w moje oczy. Tylko czego mógł tam szukać?
-Harry...- westchnęłam.- Dlaczego tak bardzo się nie lubicie? Proszę, zaprzyjaźnij się z nim.
-Widzisz, Olu, kiedyś chodziłem z Sashą Strusin i na imprezie...- przerwał na chwilę szukając słów.- Na imprezie w Nowym Jorku pokłóciłem się z nią. Wtedy Justin nie chodził jeszcze z Seleną. Podszedł do niej i wykorzystał ją. Była pijana, zresztą on również. Zaczęli się całować. Nie wytrzymałem i przywaliłem mu w twarz. Ogólnie tak zaczęła się wojna między nami. Koniec...
-Och, Harry... Teraz wiem, dlaczego tak się nie lubicie.
-Dlatego właśnie nie chcę się z nim zadawać. Może i przyjaźni się z resztą zespołu, ale ja na to nie pozwolę.- westchnął.
-Dobrze. Po tej historii i tak nie zmienię zdania co do Justina. Będę z nim dalej. Wtedy był pijany, a teraz dba o mnie.
-Okej.- zrobił smutną minę.
-Harry no!
-Oj dobra, dobra.
Zadzwoniłam do mamy.
-Halo?- usłyszałam jej słaby głos.
-Mamo? To ty?
-Tak.- zakaszlała.
-Co ci jest?
-Bardzo źle się czuję, kochanie...
-Dobra, nie przeszkadzam. Odpoczywaj.
Rozłączyła się. Wiedziałam, że ta rozmowa bardzo dużo ją kosztuje. Zaczęłam płakać. W końcu ona na to nie zasługuje. Do drzwi ktoś zapukał, po czym wszedł. Nie byłam pewna, czy chcę teraz z kimś gadać, ale zdecydowałam.
-Kochanie, co ci jest?- zaniepokoił się Justin.
-Moja mama źle się czuje.
-Niedobrze. Mam dzisiaj koncert na rzecz białaczki. Dziś będzie bardzo duża liczba fanów.
-To dobrze.
-Zostań dzisiaj w domu. Chłopaki się tobą zaopiekują, okej?
-Okej.
-Pojutrze pojedziemy do Polski.
-Czemu?- zapytałam zdziwiona.
-Do twojej mamy, żeby wręczyć jej pieniądze.
-Jak to? Już jest tak dużo?
-Po dzisiejszym koncercie na pewno. Z poprzedniego wyszło sto tysięcy dwieście pięćdziesiąt dziewięć. Dziś też powinno wyjść coś podobnego, a może i wyżej. Nie płacz już.- podniósł lekko moją głowę, po czym delikatnie mnie pocałował.
-Dobrze.- odpowiedziałam przygryzając wargę.
-Mam nadzieję.
Dlaczego zawsze to ja mam najgorzej? Siedziałam na kanapie w salonie oglądając jakiś film. Wiecie, zabójstwo i jakieś inne pierdoły. Obok mnie siedział Louis i Niall. Oboje jedli popcorn popijając od czasu do czasu colą. Zayn i Liam zabrali Kasię i Skyller na obiecane zakupy. Natomiast Harry pojechał na koncert z Justinem. Wszyscy byli zdziwieni oprócz mnie. W końcu obiecał, że się z nim zaprzyjaźni. Natalia i Britney poszły sobie dokądś.
-I jak? Podoba ci się film?- zapytał Horan.
-Jasne.- klasnęłam w dłonie.- Lubię oglądać horrory.
-No nareszcie ktoś...- zachichotał Lou.
Nastała chwila ciszy, bo dziewczyna w filmie kroczyła powoli korytarzem, aby odkryć co tak hałasowało.
-Nie wchodź tam! On cię zabije!- krzyczał Tomlinson.
-Louis opanuj się.- zaśmiałam się.
Laska otworzyła drzwi pokoju i się cofnęła. Na środku stał mężczyzna z zakrwawionym ramieniem, a obok facet z nożem. Ten z krwią wołał, żeby uciekała, a ten drugi podbiegł do niej i dźgnął ją w brzuch.
-A ostrzegałem!- powiedział triumfalnie Lou.
Oboje z Horankiem zaczęliśmy się śmiać. Nagle ktoś wszedł przez drzwi.
-Harry...?- krzyknęliśmy wszyscy.
-Wtedy... poszłaś do niego, prawda?
-Nieprawda. Szłam przed siebie i trafiłam do jakiegoś miasta. Błądziłam po uliczkach, kiedy nagle wpadłam na Justina. On zabrał mnie do siebie. No i wiesz... Tak jakoś się w sobie zakochaliśmy...
-Aha- odpowiedział cicho i zaczął się kierować w stronę drzwi.
-Harry?
-Tak?- odwrócił się z małym uśmiechem na twarzy.
-Wracaj.
-Czemu?- skrzywił się.
-Bo tak.- zachichotałam.
Harry usiadł na na łóżku i wpatrywał się uważnie w moje oczy. Tylko czego mógł tam szukać?
-Harry...- westchnęłam.- Dlaczego tak bardzo się nie lubicie? Proszę, zaprzyjaźnij się z nim.
-Widzisz, Olu, kiedyś chodziłem z Sashą Strusin i na imprezie...- przerwał na chwilę szukając słów.- Na imprezie w Nowym Jorku pokłóciłem się z nią. Wtedy Justin nie chodził jeszcze z Seleną. Podszedł do niej i wykorzystał ją. Była pijana, zresztą on również. Zaczęli się całować. Nie wytrzymałem i przywaliłem mu w twarz. Ogólnie tak zaczęła się wojna między nami. Koniec...
-Och, Harry... Teraz wiem, dlaczego tak się nie lubicie.
-Dlatego właśnie nie chcę się z nim zadawać. Może i przyjaźni się z resztą zespołu, ale ja na to nie pozwolę.- westchnął.
-Dobrze. Po tej historii i tak nie zmienię zdania co do Justina. Będę z nim dalej. Wtedy był pijany, a teraz dba o mnie.
-Okej.- zrobił smutną minę.
-Harry no!
-Oj dobra, dobra.
Zadzwoniłam do mamy.
-Halo?- usłyszałam jej słaby głos.
-Mamo? To ty?
-Tak.- zakaszlała.
-Co ci jest?
-Bardzo źle się czuję, kochanie...
-Dobra, nie przeszkadzam. Odpoczywaj.
Rozłączyła się. Wiedziałam, że ta rozmowa bardzo dużo ją kosztuje. Zaczęłam płakać. W końcu ona na to nie zasługuje. Do drzwi ktoś zapukał, po czym wszedł. Nie byłam pewna, czy chcę teraz z kimś gadać, ale zdecydowałam.
-Kochanie, co ci jest?- zaniepokoił się Justin.
-Moja mama źle się czuje.
-Niedobrze. Mam dzisiaj koncert na rzecz białaczki. Dziś będzie bardzo duża liczba fanów.
-To dobrze.
-Zostań dzisiaj w domu. Chłopaki się tobą zaopiekują, okej?
-Okej.
-Pojutrze pojedziemy do Polski.
-Czemu?- zapytałam zdziwiona.
-Do twojej mamy, żeby wręczyć jej pieniądze.
-Jak to? Już jest tak dużo?
-Po dzisiejszym koncercie na pewno. Z poprzedniego wyszło sto tysięcy dwieście pięćdziesiąt dziewięć. Dziś też powinno wyjść coś podobnego, a może i wyżej. Nie płacz już.- podniósł lekko moją głowę, po czym delikatnie mnie pocałował.
-Dobrze.- odpowiedziałam przygryzając wargę.
-Mam nadzieję.
Dlaczego zawsze to ja mam najgorzej? Siedziałam na kanapie w salonie oglądając jakiś film. Wiecie, zabójstwo i jakieś inne pierdoły. Obok mnie siedział Louis i Niall. Oboje jedli popcorn popijając od czasu do czasu colą. Zayn i Liam zabrali Kasię i Skyller na obiecane zakupy. Natomiast Harry pojechał na koncert z Justinem. Wszyscy byli zdziwieni oprócz mnie. W końcu obiecał, że się z nim zaprzyjaźni. Natalia i Britney poszły sobie dokądś.
-I jak? Podoba ci się film?- zapytał Horan.
-Jasne.- klasnęłam w dłonie.- Lubię oglądać horrory.
-No nareszcie ktoś...- zachichotał Lou.
Nastała chwila ciszy, bo dziewczyna w filmie kroczyła powoli korytarzem, aby odkryć co tak hałasowało.
-Nie wchodź tam! On cię zabije!- krzyczał Tomlinson.
-Louis opanuj się.- zaśmiałam się.
Laska otworzyła drzwi pokoju i się cofnęła. Na środku stał mężczyzna z zakrwawionym ramieniem, a obok facet z nożem. Ten z krwią wołał, żeby uciekała, a ten drugi podbiegł do niej i dźgnął ją w brzuch.
-A ostrzegałem!- powiedział triumfalnie Lou.
Oboje z Horankiem zaczęliśmy się śmiać. Nagle ktoś wszedł przez drzwi.
-Harry...?- krzyknęliśmy wszyscy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz